35

Chrome OS – chyba nie dla mnie

Po udanej instalacji obrazu systemu na pamięci USB miałem chwilę czasu na bezpieczne (czyli bez obawy o uszkodzenie oryginalnego OS-a netbooka) testowanie nowego systemu operacyjnego od Google czyli Chrome Os. Po kilku dniach mogę powiedzieć, że w moich oczach system stracił nieco z swojego potencjału. Owszem byłem świadomy, że jest to OS dla tych, którzy […]

Po udanej instalacji obrazu systemu na pamięci USB miałem chwilę czasu na bezpieczne (czyli bez obawy o uszkodzenie oryginalnego OS-a netbooka) testowanie nowego systemu operacyjnego od Google czyli Chrome Os. Po kilku dniach mogę powiedzieć, że w moich oczach system stracił nieco z swojego potencjału. Owszem byłem świadomy, że jest to OS dla tych, którzy korzystają głównie z internetu. Co innego jednak teoria, a co innego praktyka.


Pierwsze kilkadziesiąt minut z Chrome OS to przeglądanie internetu tak jakby był on czymś nowym – strony wyglądają tak samo, gmail działa, wszystko jest normalnie. I co dalej? Chciało by się na chwilę wyłączyć przeglądarkę – niestety, przeglądarka to wszystko co mamy. Kiedy przypomnę sobie, że teoretycznie internet powinien mi wystarczyć, zaczynam rozumieć mój błąd w myśleniu.



Owszem, na komputerze korzystam głównie z internetu, w moim jednak przypadku bez klasycznych aplikacji trudno się pracuje. Pierwszy z brzegu przykład – Skitch, genialny program do robienia i przetwarzania screenshotów. Kolejna spraw itunes – czyli nawet muzyczki podczas pracy nie mogę posłuchać ? Aplikacja działająca w tle jak TweetDeck, Gadu Gadu – również trzeba zapomnieć. Przyjdzie znajomy pokazać nam zdjęcia na pendrivie z jego ostatniego wypadu do meksyku – musimy powiedzieć mu sorry, ale nie możemy ich obejrzeć, gdyż nasz system nie da rady ich wyświetlić dopóki nie znajdą się w internecie. Co z synchronizacją urządzeń? Jak w Chrome OS mam zsynchronizować ipoda z itunes – nie mogę, muszę do tego użyć innego komputera z „normalnym” systemem operacyjnym.

Google chce nas przekonać do web aplikacji, jest to strategia która długoterminowo wpłynie na ich pozycję na rynku wyszukiwarek i reklamy. Niestety moim zdaniem aplikacje dekstopowe i dostęp do plików na dysku twardym są czymś od czego trudno się odzwyczaić i przejść całkowicie na „online”. Zresztą nie wszyscy są przygotowani na tego typu rewolucję – nie każdą aplikację desktopową da się przenieść do internetu bez utraty funkcjonalności, szybkości oraz sensu. Wprawdzie jestem wielki fanem usług w chmurze – to jednak uważam, że system operacyjny, który nie daje mi możliwości korzystania z aplikacji instalowanych na komputerze jest sporym ograniczeniem, którego konsekwencje odczuwamy może nie od razu ale w najmniej oczekiwanych sytuacjach.

Zaletą Chrome OS ma być jego otwartość i to, że system będzie darmowy. To tylko pół prawdy, ponieważ OS Google będzie dostępny tylko z komputerem (nowym). Możliwe więc, że albo komputery te będą bardzo tanie (bez dysku, nie potrzebujące super procesorów itp) albo też będą „kalekie” ponieważ Chrome OS nie pozwoli nam korzystać z wszystkiego co oferują.

Bardzo ciekawy jestem jak będą wyglądały nowe komputery z Chrome OS – przypomnę, że pierwsze tego typu urządzenia mają pojawić się w drugiej połowie 2010. Na chwilę obecną nie przesiadłbym się na Chrome Os nawet na netbooku – nie jestem po prostu gotowy na ograniczenia jakie narzuca mi ten system, nie mówiąc o tym, że nie wykorzystywałbym w pełni możliwości komputerka. No ale do premiery pierwszych firmowych urządzeń z Chrome OS jest jeszcze sporo czasu i nie wykluczone, że system będzie dopasowywany również do wymogów producentów.