0

Zwycięzca Chivas Venture wkrótce powalczy w Amsterdamie! Rozmawiamy z Syntoil

Polska edycja konkursu Chivas Venture 2019 zdecydowanie należała do Martyny Sztaby i Syntoil. Pomysł na technologię przetwarzania zużytych opon na komercyjne produkty najbardziej przypadł do gustu jurorom. Teraz polska firma będzie reprezentowała nasz kraj w trakcie międzynarodowego finału konkursu. Rozmawiamy z Martyną Sztabą z Syntoil oraz Agnieszką Maciejowską, członkinią jury Chivas Venture.

AW: Jakie argumenty przemówiły za tym, aby Syntoil reprezentował Polskę w światowym finale konkursu CV na TNW Conference w Amsterdamie w 2019 roku?

Aga Maciejowska, członkini jury, Co-founder i Członkini Zarządu w Evenea.pl: W TOP5 nie było słabych startupów. Każdy z nich jest tak naprawdę gotowy na międzynarodową ekspansję. Jednak Martyna Sztaba najmocniej przekonała nas, że to właśnie ona i Syntoil powinni reprezentować Polskę w finale globalnym Chivas Venture w Amsterdamie. Oprócz fantastycznej prezentacji, zadecydował niezwykle istotny dla tego konkursu faktor: social impact. Syntoil odpowiada na problem, który dotyczy każdego z nas – problem z ogromnym zanieczyszczeniem powietrza. To jest nie tylko problem o zasięgu lokalnym ale także globalnym. Nie bez znaczenia jest fakt, że rozwiązanie Syntoil jest rozwiązaniem unikalnym i wytyczać będzie standardy zarządzania utylizacją opon. Dla mnie osobiście zespół również ma znaczenie, a Martyna – oprócz ogromnego profesjonalizmu – pokazuje całą swoją postawą, ideami, że zmienia świat na lepsze

AW: Co było największym wyzwaniem w trakcie starania się o głosy jury w polskim etapie konkursu Chivas Venture?

Martyna Sztaba, Syntoil: Zawsze najważniejszy jest dobry projekt, który spina się technologicznie, biznesowo i ma odpowiedni impakt na społeczeństwo czy zmiany klimatu. Najtrudniej tak naprawdę było stworzyć taki komunikat, żeby publiczność słysząc „granulat gumowy”, „zużyte opony” i „karbonizat” nie zasnęła, tylko mogła zauważyć, że jest to nasz wspólny problem, który rozwiązujemy w Syntoilu.

AW: Wygrana polskiej edycji to zdecydowanie nie koniec przygody z Chivas Venture – teraz trwa głosowanie internautów, w którym do zgarnięcia jest 100 tys. dolarów. O głosy publiczności walczycie z 19 najlepszymi startupami z całego świata.

Martyna Sztaba, Syntoil: Tak, teraz mamy szansę na dodatkowe dofinansowanie naszego projektu. Pomiędzy finalistów zostanie rozdzielone 100 tys. dolarów. Projekt, który zbierze najwięcej głosów internautów otrzyma 50 tys. dolarów, kolejnych pięć startupów może liczyć na 10 tys. dolarów każdy. Pozostałe 900 tys. dolarów jest w rękach jury.

To dodatkowe pieniądze, które mogą znacznie przyspieszyć nasz biznes i mieć realny wpływ nawet na jakość powietrza, którym wszyscy oddychamy. Wygraną chcemy przeznaczyć na nowy projekt – technologię przetwarzania zanieczyszczonej sadzy z tradycyjnych instalacji do postaci sadzy technicznej. Dzięki temu uda uzyskać jednolity napełniacz do mieszkanek gumowych z czegoś, co wcześniej było odpadem wysyłanym do spalenia do cementowni. Brzmi to skomplikowanie ale skala zmian dla ludzi i środowiska może być ogromna!

AW: 9 maja czeka Was finał w Amsterdamie, który będzie równie wymagającym, a może i nawet jeszcze większym wyzwaniem niż polski etap. Jakie będą kolejne kroki Syntoil ku jak najlepszemu zaprezentowaniu się przed jury?

Martyna Sztaba, Syntoil: Jest kilka etapów: najpierw przeszliśmy przez due dilligence technologiczne i biznesowe, które przeprowadziła Skoll Centre for Social Entrepreneurship na Oxfordzie. Pitch to jest jeden z wielu elementów, które mają wpływ na dalsze losy w konkursie Chivas Venture. Cały czas oglądam też wystąpienia z poprzednich lat, próbuję znaleźć też odpowiednią narrację, która będzie zrozumiała dla osób, które nie kończyły chemii czy budowy maszyn na Politechnice.

Międzynarodowy finał odbędzie się podczas TNW Conference – dwudniowego festiwalu technologii. W tygodniu finałowym zmierzymy się z 19 przedsiębiorcami w ćwierć- i półfinałach, z których wyłonionych zostanie pięciu głównych finalistów. Finałowa piątka zaprezentuje się przed międzynarodową widownią i jury. Startupy będą miały zaledwie pięć minut na przedstawienie swojego projektu jury. Ale stawka jest wysoka, bo do podziału będzie prawie milion dolarów.

Syntoil

AW: Czy dofinansowanie jest podstawowym celem Syntoil? Jakie inne szanse pojawiają się w związku z możliwością zaprezentowania się w Amsterdamie?

Martyna Sztaba, Syntoil: Jest kilka celów, które sobie postawiliśmy w związku z konkursem. Przez zasięg jaki ma Chivas Venture, możemy szerzej dotrzeć nie tylko do uczestników rynku oponiarskiego i gumowego, ale też do świadomości obywateli różnych krajów, żeby mogli się dowiedzieć, jak dużym problemem są zużyte opony i co się dzisiaj z nimi tak naprawdę robi. Jeszcze nie wyjechaliśmy do Amsterdamu, a już dostajemy zapytania z całego świata o nasz produkt. Kiedy pytamy skąd firma w RPA się o nas dowiedziała, napisali że przez Chivas Venture. Wyjście poza Polskę z przemysłowym rozwiązaniem nie jest prostą sprawą, ale długoterminowo to jest dla nas bardzo ważne. Drugim celem jest budowanie networku i partnerstw przy okazji spotkań całej grupy finalistów z różnych krajów. Trzecim było przejście przez program akceleracyjny – dobrze jest robić rzeczy, które mogą wzmocnić projekt i słuchać różnych grup spoza własnej branży. I oczywiście samo dofinansowanie jest świetne, bo pojawiają się nowe możliwości z nim związane w rozwoju firmy i produktów.

AW: Czym różni się sposób utylizacji opon proponowany przez Syntoil? Jakie korzyści odniesie społeczeństwo w związku z popularyzacją tego rozwiązania?

Martyna Sztaba, Syntoil: Dzisiaj na świecie rocznie powstaje ponad miliard zużytych opon. Większość z nich jest po prostu spalane w cementowniach, a do przetworzenia idzie niewielka część z nich.

Odbywa się to na kilka sposobów: m.in. przetworzone opony używane są do budowy dróg i boisk sportowych. Ale tak naprawdę one wszystkie mogłyby wrócić z powrotem do produkcji gumy i w dłuższej perspektywie do produkcji samych opon. Produkty powstałe w ramach circular economy, czyli gospodarki obiegu zamkniętego, dzisiaj nie wykraczają poza 9% wszystkich produktów na Ziemi. A ludzkość dysponuje przecież ograniczonymi zasobami – warto je przywracać do ponownej produkcji. I takie właśnie było nasze założenie. Rozkładając zużyte opony na części pierwsze można ich z powrotem użyć do produkcji gumy. Do tej pory była używana do tego tradycyjna piroliza przerywana (batchowa). Sama piroliza oznacza po prostu przetwarzanie pod wpływem temperatury bez dostępu tlenu. Powstają wtedy przemysłowe produkty, tj.: gaz, olej, zanieczyszczony karbonizat (sadza, węgiel).

W tradycyjnej metodzie używa się reaktorów, które są otwierane po to, żeby załadować albo wyładować surowiec. To właśnie wtedy następują niekontrolowane emisje szkodliwych gazów i pyłów. W metodzie opracowanej i opatentowanej przez nas, surowiec jest podawany w sposób ciągły, nie ma więc konieczności otwierania reaktorów. Dzięki temu, do atmosfery – a tym samym – naszych płuc, nie trafiają niebezpieczne substancje. Tych różnic jest zresztą znacznie więcej: od innych technologicznych, przez model biznesowy, po sam surowiec, bo w tradycyjnej metodzie używa się całych opon, a u nas przetwarzany jest granulat gumowy. To ważne, ponieważ dzięki temu w Syntoil możemy odzyskać do gospodarki jeszcze więcej surowców. W praktyce wygląda to tak, że z opon – na poziomie granulacji – oddzielamy kord stalowy od gumy ze zużytych opon. Do reaktorów podajemy więc tylko granulat gumowy, a kord trafia do hut stali, w celu przetopienia. W tradycyjnej pirolizie, gdy do reaktorów trafiają całe opony, kord jest często zbyt zanieczyszczony, by huty mogły go przyjąć.

Batchowe instalacje opierają swoje przychody głównie na sprzedaży oleju, a karbonizat jest dla nich odpadem. A dla nas najcenniejszy jest właśnie karbonizat (sadza, węgiel), który oczyszczamy i sprzedajemy wytwórcom produktów gumowych do ponownego zastosowania, jako napełniacz do mieszanek gumowych. Może być on wykorzystywany do produkcji wężyków czy dywaników samochodowych, a w dłuższej perspektywie także opon. Nie dość więc, że guma wraca do obiegu, to jeszcze sadza wytwarzana metodą opatentowaną przez Syntoil wytwarza aż 500% mniej dwutlenku węgla niż w metodzie termalnej i 200% mniej niż w piecowej, czyli klasycznych metodach jej pozyskiwania.

AW: Jak czujesz się znajdując swoje miejsce wśród takich firm jak Migam, Nexbio czy Neuro Device? Byłaś pewna zwycięstwa, czy do samego końca nie byłaś pewna udziału w wydarzeniu w Amsterdamie?

Martyna Sztaba, Syntoil: Wszystkie projekty, które wymieniłeś są wybitne i obserwuję co się u nich dzieje. Dodatkowo founderzy tych startupów są dla nas dużym wsparciem, opowiadając co nas czeka na kolejnych etapach Chivas Venture. Pewna zwycięstwa? Coś Ty. Przecież na scenie były 4 inne projekty – wszystkie dobrze przygotowane, z ciekawymi rozwiązaniami, które mają odpowiedzi na problemy w swoich sektorach. Dawno się tak nie denerwowałam przed pitchem, a w dzień finału zjadłam dopiero o północy, jak wróciłam po gali do domu. Nie dlatego, że byliśmy nieprzygotowani, ale dlatego, że bardzo nam zależy. Nasza wygrana, to też wygrana circular economy w przemyśle. Jak stoisz na tej scenie, to nie reprezentujesz tylko siebie, jesteś oczekiwaniem wielu osób, które z Tobą pracują i pracowały, nad projektem, ale też nad samym pitchem. Zawsze wprawdzie mniej obiecuję, a więcej dowożę, ale stres jest zawsze.

Syntoil jest jednym ze startupów chcących zmienić świat na lepszy, a skala zmian, którą stara się uruchomić zespół Martyny Sztaby jest ogromna. Głosy internautów mogą na zawsze zmienić bieg ich działalności. Głosowanie potrwa do 30 kwietnia, do północy. Na polskie przedsiębiorstwo można oddać głos na stronie: https://www.chivas.com/pl-pl/the-venture/finalists/syntoil

Tekst powstał we współpracy z Chivas