Rząd Chin nie za bardzo wie jak radzić sobie z internetem i wolnością słowa jak w nim panuje. Ostatni pomysł (jak podaje Ars Technica) to ogólne zablokowanie RSS-ów. Już wcześniej dochodziły informacje o tym, że serwis Feedburner został zablokowany w chinach, jednak RSS-y z serwisów nie korzystających z Feedburnera były dostępne dla Chińskich internautów. Dzięki […]

Rząd Chin nie za bardzo wie jak radzić sobie z internetem i wolnością słowa jak w nim panuje. Ostatni pomysł (jak podaje Ars Technica) to ogólne zablokowanie RSS-ów.

Już wcześniej dochodziły informacje o tym, że serwis Feedburner został zablokowany w chinach, jednak RSS-y z serwisów nie korzystających z Feedburnera były dostępne dla Chińskich internautów.

Dzięki stronie websitepulse.com możemy sprawdzić jakie serwisy został już zablokowane przez chińskie władze – nie wiem według jakiego klucza następuję blokada i czy jest ona sterowana automatycznie czy ręcznie. Prawdopodobnie obejmuje ona w pierwszej kolejności serwisy prowadzone w języku angielskim (no bo jaki jest sens blokowania polskich stron?)

Poczynania rządu chińskiego są nie tyle przerażające co dość groteskowe, utrzymanie blokady informacji w internecie wydaje się być misją nie realną. Oczywiście ludzi można zastraszyć, wsadzać do więzień i przeprowadzać spektakularne procesy.

Najgorsze moim zdaniem jednak jest to, że kapitał zagraniczny nie ma obiekcji co do poczynań chińskiego rządu jeśli tylko zostanie wpuszczony na ten najszybciej rozwijający się rynek w prawie każdej dziedzinie. Oczywiście nie można zakładać, że wielkie korporacje staną w obronie praw człowieka i zrezygnują z gigantycznych zysków.

Co jeszcze może zablokować rząd chiński w chińskim internecie? – o tym przekonamy się jak przypuszczam dość szybko.