6

Chciałbym mieć chińskie BMW

Miałem niesamowitą przyjemność odwiedzić Szanghaj i być chyba na największych targach motoryzacyjnych na świecie. Tę “przyjemność” zacząłem od darmowego upgrade'u do pierwszej klasy.

Kiedy na lotnisku pan powiedział mi, że jest problem, bo mają pełny samolot, to natychmiast przed oczami miałem fiasko całego wyjazdu. Zdenerwowany przez chwilę nie słuchałem tłumaczeń obsługi, dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie “czy nie będzie miał pan nic przeciwko upgradowi do pierwszej klasy? Za darmo oczywiście”. Nikt przy zdrowych zmysłach, by nie protestował i tak oto pierwszą część z blisko 20 godzinnej podróży spędziłem jak “król”. Nie będę się rozpisywał jak fantastycznie podróżuje się w takich warunkach – wystarczy pewnie kilka poniższych zdjęć.

Wracając jednak do meritum – podczas targów w Szanghaju, BMW pokazało nowe X7 i sportowe wersje X6 i X3 (te samochody zostaną opisane na AW po testach). Przez sportowe wersje mam oczywiście na myśli serię M. To są samochody, które łączą w sobie wygodę klasy premium z niesamowitymi osiągami i bardzo mocnym silnikiem. Piekielnie dobre i drogie pojazdy. Poza wersjami sportowymi, BMW pokazało również BMW 3 w edycji chińskiej. Samochód jest dłuższy o kilka centymetrów od wersji standardowej. I tutaj zaczęło robić się ciekawie

BMW X7 – okazały olbrzym




BMW X3M – klasyczna bryła chyba najbardziej przypada mi do gustu:






BMW X4M – no cóż, komuś się będzie podobać jak nie za kształty to na pewno za osiągi:



Chińczycy nie należą do narodu cieszącego się dużym wzrostem, ale nawet wybierając sedana BMW 3, potrzebują więcej miejsca niż reszta świata. O co tu chodzi ?

Podczas jednych z rozmów z specami od rynku chińskiego usłyszałem takie oto ciekawe zdanie – “trzeba zrozumieć potrzeby Chińczyków albo ma się małe szanse na sukces w branży motoryzacyjnej”. Chiny to dla każdego producenta samochodów olbrzymi potencjał, a szczególnie dla marek premium. Jest to jeden z nielicznych rynków na świecie, gdzie przy spadku popytu na ogólną motoryzację, rośnie rynek aut premium. Każdy kto rozumie ten potencjał zrobi więc dosłownie wszystko, aby tu być ze swoim produktem i aby ten produkt trafiał w gusta klientów. I to właśnie zrozumiało BMW tworząc specjalną edycję BMW 3.

Jest to wersja spełniająca oczekiwania chińskich klientów. Nawet w sedanie chcą się bowiem czuć, jak w dużej limuzynie, gdzie powiększona jest przestrzeń dla pasażerów na tylnej kanapie. I tak to dokładnie wygląda. Zresztą, oglądając auta produkowane w Chinach widać, że wśród droższych model taki właśnie trend panuje. Auto luksusowe ma mieć dużo miejsca, niezależnie od tego, czy jest to sedan czy auto bardziej rodzinne lub sportowe. Liczy się wielkość i przestrzeń. Jeśli producent dostosowuje się do tych wymagań ma szansę na zainteresowanie bogatszych fanów motoryzacji. A uwierzcie mi, w tym kraju jest bardzo dużo bogatych ludzi, o czym najlepiej świadczy rosnąca sprzedaż “drogich” samochodów.

Dlaczego BWM robi wszystko, aby podbić rynek chiński? Te liczby mówią same za siebie.

W pierwszym kwartale 2019 BMW zanotowało 10% wzrost sprzedaży w Chinach. Jak na markę premium zakładam, że jest to gigantyczny sukces. Tym bardziej, że ten rynek generuje 25% przychodów całego BMW na świecie. Jeśli więc tak znaczący segment w torcie przychodowym rośnie, to trzeba zrobić wszystko, aby ten trend utrzymać (nawet wydłużając auta i robiąc specjalne wersje na jeden rynek). To jednak nie wszystko, BMW ma w Chinach największą bazę R&D poza Niemcami. Pracują tam min. nad autonomiczną jazdą itp. Wspominałem też o tym, że rośnie rynek aut premium, jest to oczywiście wprost proporcjonalny do bogacenia się społeczeństwa (oczywiście nie całego).

Rynek chiński, to też olbrzymi potencjał dla aut elektrycznych. Nie ma chyba kraju, w którym smog w miastach byłby tak odczuwalny jak w aglomeracjach chińskich. Władze miasta dobrze to rozumieją i wdrażają programy do walki ze smogiem. Z takiej okazji producent samochodów nie może zrezygnować, tak więc zdecydowano, że elektryczny SUV od BMW, czyli BMW IX3 będzie produkowany właśnie w Chinach.

Chiny są idealnym miejscem dla testów aut autonomicznych, rynkiem dla tych aut też pewnie będą świetnym

Przejazd przez Szanghaj w godzinach szczytu, to jakieś 1.5 do 2 godzin. Korki na 4 pasmowych obwodnicach to standard. Wiecie co można by zrobić w tym czasie, gdyby nie trzeba było trzymać kierownicy i co kilka minut naciskać pedału gazu, aby przemieścić się o 2 metry, prawda? Nie ma więc chyba lepszego miejsca na wprowadzanie aut autonomicznych, nie jest to już fanaberia, ale po prostu walka o utracony czas za kierownicą. I uwierzcie mi, jazda w takich korkach nie jest absolutnie żadną przyjemnością, niezależnie od tego jaki samochód prowadzimy.

Nie dziwię się więc, że w swoim centrum technologii w Szanghaju, BMW tak intensywnie pracuje nad systemami do jazdy autonomicznej. Miałem tę przyjemność odwiedzić to miejsce i porozmawiać z człowiekiem odpowiedzialnym za rozwój oprogramowania do jazdy autonomicznej.

Samochód, w który zapakowany jest sprzęt i rozliczne serwy to klasyczne BMW 7. Niestety w miejscu, w którym byłem nie mogłem robić własnych zdjęć, więc mogę jedynie posiłkować się tymi, które zrobił fotograf.

Historia BMW z pracami i testami autonomicznych samochodów w Chinach jest dość długa. Wszystko zaczęło się od pokazów w połowie 2016 roku, potem były pokazy dla ministra transportu, uzyskanie licencji na oprogramowanie, testy itp . Ostatecznie BMW udało się uzyskać licencję na testy auta autonomicznego, które może samodzielnie poruszać się po wybranym obszarze miasta.

Co ciekawe samochód przechodził swego rodzaju egzamin, zanim uzyskał takie pozwolenie. Test składał się z kilkunastu punktów, na przykład samochód musiał odpowiednio rozpoznawać ograniczenia prędkości i na nie reagować, poruszać się za poprzedzającym autem, ale też rozumieć i rozpoznawać potrzebę zmiany pasa. System musiał też rozpoznawać i reagować na sytuacje niebezpieczne, rozpoznawać przeszkody i je samodzielnie omijać, a o rozpoznawaniu świateł i stosowaniu się do zasad ruchu, nawet nie wspomnę. To tylko kilka punktów z całego egzaminu, a było ich dużo więcej.

Powiem szczerze, że byłem pod wrażeniem słuchając, jak chińskie ministerstwo przygotowało się do wydania takiej licencji. Mam wrażenie, że w porównaniu do nich, w Polsce nadal jesteśmy na etapie opowiadania o milionie aut elektrycznych i mało jest osób kompetentnych, które potrafiłyby stworzyć i przeprowadzić taki proces licencyjny na test jazdy autonomicznej.

Wracając jednak do tematu. Mieliśmy pokazany ciekawy przykład z czym się mierzą inżynierowie BMW. Jak samochód powinien zareagować i kiedy, w sytuacji skrętu w lewo na skrzyżowaniu w momencie, kiedy w przeciwną stronę jedzie dużo samochodów lub jest korek. Nie dość, że system musi wybrać odpowiedni moment, aby samochód bezpiecznie skręcił, to jeszcze musi być do tego odpowiedni czas reakcji. Jeśli bowiem przetwarzanie informacji potrwa za długo, to okazja do skrętu może zostać stracona. Inżynierowie BMW sprawdzili więc, jak się w tego typu sytuacjach zachowuje człowiek i wykorzystują te dane do uczenia maszynowego. To tylko jeden z przykładów pokazujących, jak dużo różnych sytuacji trzeba przewidzieć i rozwiązać, zanim samochód faktycznie będzie samodzielnie poruszał się po drogach.

Inne wyzwanie dla aut autonomicznych, to kluczowa komunikacja między pojazdami. Pytałem czy jest już jakiś standard, który pozwoli samochodowi marki Mercedes wysłać do jadącego z tytułu BMW informację o wypadku czy zagrożeniu na drodze. Takiego wspólnego interfejsu komunikacji jeszcze nie ma (z tego co rozumiem), a to przecież kluczowe narzędzie do pozbycia się np. korków z miast przyszłości.

To czego naprawdę zazdroszczę Chińczykom, to jak ich samochód jest zintegrowany z usługami i aplikacjami zewnętrznymi

Dla mnie jako dla geeka temat podłączenia samochodu do internetu i możliwości jakie to daje jest niezmiernie ciekawy. Okazuje się bowiem, że poza smartfonem samochód jest kolejną platformą do korzystania z usług online, a dostępność aplikacji w samochodach za chwilę stanie się dla nas ważnym parametrem przy zakupie nowego auta.

I jest to kolejny obszar, w którym rozwój ekosystemu chińskiego jest do pozazdroszczenia. W samym BMW w Chinach, nad rozwojem usług i aplikacji online dostępnych na ich rynku pracuje 100 inżynierów.

Perspektywy dla rozwoju usług cyfrowych w samochodach są też bardzo obiecujące. BMW z usługami Connected Drive jest w tej chwili obecne na 32 rynkach, co przekłada się na liczbę 12 milionów samochodów połączonych z ich usługami. Użytkownicy wykonują ok. 25 miliardów akcji rocznie (wzrost o 120% w stosunku do poprzedniego roku).
Zarejestrowanych w usługach BMW Connecte Drives jest 4,5 milion użytkowników (100% więcej niż w poprzednim okresie). Szacuje się, że do 2022 roku na całym rynku będzie ok. 125 milionów użytkowników tak zwanych connected-car.

Mając taką platformę z aktywnymi użytkownikami, trzeba zacząć o nich myśleć w nieco inny sposób i rozwijać usługi, które do tej pory były kojarzone bardziej ze smartfonami. Szczególnie w takim kraju jak Chiny, gdzie właściwie wszystko ma swoją cyfrową postać, a użytkownicy nie chcą zmieniać swoich przyzwyczajeń.

Olbrzymie możliwości w tworzeniu nowych rozwiązań dla kierowców BMW daje ich chmura nazywająca się Open Mobility Cloud. Jest to centralne miejsce, do którego podłączone są dane z samochodów, usługi BMW, usługi zewnętrzne od partnerów itp. Do tego wdrożone jest uczenie maszynowe, aby zrozumieć kontekst i zachowania kierowców i potem odpowiednio ułatwiać im podróżowanie i korzystanie z dostępnych usług. To wszystko może brzmieć trochę jak hasło z prezentacji IT, na której menedżer przedstawia uzasadnienie wielomilionowego budżetu, ale w Chinach to działa.

BMW w Chinach ostrzeże cię, że na tej ulicy dostałeś już mandat – ale to nie wszystko

W tytule napisałem, że chciałbym mieć chińskie BMW. Nie chodzi jednak tylko o większy rozmiar samochodu. Najbardziej zazdroszczę im rozwiązań, jakie mają dostępne w samochodzie. BMW Connected Drive jest tam bowiem zintegrowane z usługami takich firm jak Amazon, Microsoft, Herer, Baidu czy Alibaba. I są to często integracje o wiele bardziej zaawansowane niż widujemy to w krajach europejskich.

Dla przykładu, BWM w Chinach może nas ostrzec o tym, że na tej ulicy dostaliśmy już 3 razy mandat za nadmierną prędkość. W chinach bowiem informacje o naszych mandatach są dostępne w postaci cyfrowej, w aplikacji i co więcej możemy za taki mandat zapłacić bezpośrednio z aplikacji. Wystarczyło więc zintegrować te informacje z mapą i wyświetlić ostrzeżenie kierowcy. Genialne i proste zarazem.

Tmall Genie to z kolei asystent Alibaby – zintegrowany z samochodem, daje nam możliwość robienia zakupów online, przeglądania listy filmów w kinach, rezerwacji biletu do kina, zarządzania kalendarzem itd. Asystent jest też zintegrowany z systemami samochodowymi, zakładam więc, że może wydawać przez niego podobne polecenia jak przez oryginalnego asystenta BMW, który pojawił się w tym roku (niestety jeszcze bez obsługi polskiego języka).

Parkowanie i płacenie za parking też będzie odbywać się w Chinach w sposób automatyczny, a to za sprawą zintegrowania BMW z usługami od Tencent . Trwają pracę nad rozwiązaniem, dzięki któremu podjeżdżając na parking płatny przy aktywnej usłudze, płatność będzie dokonywana automatycznie. Wyobrażacie sobie w Polsce koniec z parkomatami? My nie jesteśmy w ogóle przygotowani na takie rozwiązania, a w Chinach są już wdrażane.

Oczywiście w Chińskich samochodach nie spotkamy Spotify czy Map od Google, na każdą z tych usług mają swój lokalny i zapewne lepszy, bo dopasowany do rynku odpowiednik.

Dwa słowa na koniec

Warto obserwować to, co będzie się działo w branży motoryzacyjnej, jeśli chodzi o usługi online i tak zwany digital. Potencjał jest olbrzymi, tak samo jak i baza potencjalnych klientów. Nadchodzące autonomiczne samochody spowodują, że liczba interakcji kierowcy z usługami online podczas podróżowania wzrośnie radykalnie. Nowy punkt kontaktu usługodawcy z klientem będzie bardzo ważny nie tylko dla branży motoryzacyjnej, a nowe kategorie usług mogą przełożyć się na powstanie nowych rozwiązań i nowych modeli biznesowych.

Ps. W tytule nie żartowałem. Chciałbym mieć tą Chińską wersję BMW 3 (przedłużoną) razem z tymi wszystkimi systemami, które dostępne są w tym kraju.