Wprawdzie polskie władze nie podjęły jeszcze odpowiednich kroków, to jednak moim zdaniem jest to tylko kwestia czasu. Wystarczy popatrzyć na naszych sąsiadów, którzy coraz chętniej nakładają abonament na urządzenia elektroniczne – komputery czy tablety. Legislatorzy idą nawet jeszcze dalej – od przyszłego roku abonament ma być pobierany od wszystkich gospodarstw domowych w Niemczech. Kiedy podobne […]

Wprawdzie polskie władze nie podjęły jeszcze odpowiednich kroków, to jednak moim zdaniem jest to tylko kwestia czasu. Wystarczy popatrzyć na naszych sąsiadów, którzy coraz chętniej nakładają abonament na urządzenia elektroniczne – komputery czy tablety. Legislatorzy idą nawet jeszcze dalej – od przyszłego roku abonament ma być pobierany od wszystkich gospodarstw domowych w Niemczech. Kiedy podobne zmiany w prawie pojawią się u nas?

W internecie ostatnio robi się coraz mniej darmowego miejsca. Właśnie jestem po lekturze wywiadu z Grzegorzem Hajdarowiczem z Presspubliki („Rzeczpospolita”, „Uważam Rze”). Wydawca postanowił zamknąć od października dostęp do sporej części artykułów online. Nie będą one dostępne na komputery, za to wkrótce pojawią się w formie płatnej na tablety – w ten sposób Presspublica liczy na zwiększenie zysków ze sprzedaży. Wcześniej kilkanaście gazet, w tym „Wyborcza” weszło do platformy PianoMedia również udostępniającej płatnie treści w internecie.

Dlaczego o tym piszę? Otóż moim zdaniem jesteśmy świadkami szerszego trendu mającego na celu wyciśnięcie jak największej liczby pieniędzy z internetu. Już nie reklamy i zdobywanie informacji o użytkowniku, ale twarda waluta w taki czy inny sposób wymuszana na internautach. Federalny Trybunał Konstytucyjny w Niemczech wydał wczoraj oświadczenie (via ARD.de), według którego płacenie abonamentu RTV jest obligatoryjne również wobec użytkowników komputerów. Co więcej, nawet wtedy, gdy nie słucha się radia czy ogląda telewizji online.

Nasi zachodni sąsiedzi idą nawet jeszcze dalej. Od przyszłego roku abonament będą płacić właściwie wszyscy. Tzn., każde gospodarstwo domowe i zakład produkcyjny. I to niezależnie od tego, czy znajdują się w nim jakiekolwiek urządzenia elektroniczne takie jak radio, telewizor, komputer, tablet czy smartfon. Płacić mają wszyscy i basta.

Prędzej czy później (a spodziewam się, że raczej prędzej) podobne ustalenia dotrą także nad Wisłę. Już pojawiają się wypowiedzi polityków czy osób związanych z mediami, zdaniem których Polacy powinni płacić abonament nie tylko wtedy, gdy są rzeczywistymi odbiorcami radia lub telewizji. Nie wiem, jak to wygląda w Niemczech, ale w Polsce TVP stoi moim zdaniem na żenująco niskim poziomie i nie mam najmniejszego zamiaru wydawać na nią moich pieniędzy.

Nie chodzi jednak o te kilkanaście złotych miesięcznie. Zgadzam się z Janem Rybczyńskim, który pisał jakiś czas temu:

ja po prostu nie chcę, żeby ktoś za mnie decydował za jakie treści mam płacić.

A tak to na razie wygląda. Pojawiające się co rusz pomysły na rozszerzenie abonamentu dotyczą przede wszystkim ściągania większej liczby pieniędzy, a nie lepszego dopasowania rozwiązań do obecnej sytuacji. Podobnie jest, wydaje mi się, także z innymi treściami udostępnianymi w internecie. PianoMedia również funkcjonuje na takiej zasadzie – za 20 zł miesięcznie otrzymujemy cicer cum caule jakby powiedział Tuwim, zamiast konkretnych, wartościowych treści. O ile jednak w przypadku prywatnych mediów nie musimy zgadzać się na płacenie, o tyle abonament – jeżeli zajmą się nim władze – może dotyczyć wszystkich.

Grafika: Demoty