9

Blurtopia, czyli tworzenie startupu dla samej sztuki stworzenia

Hasło „sztuka dla sztuki” o ile mnie pamięć nie myli funkcjonowało w czasach estetyzmu, czyli w okolicach XIX wieku. Zostało ono sformułowane przez Victora Cousin, który był za  traktowaniem sztuki jako dziedziny niezależnej, której główną regułą jest estetyka, bez podporządkowywania jej funkcji i celów pozaartystycznych (religijnych, pedagogicznych, politycznych, etycznych, itd.). Codziennie czytam o kilku do […]

Hasło „sztuka dla sztuki” o ile mnie pamięć nie myli funkcjonowało w czasach estetyzmu, czyli w okolicach XIX wieku. Zostało ono sformułowane przez Victora Cousin, który był za  traktowaniem sztuki jako dziedziny niezależnej, której główną regułą jest estetyka, bez podporządkowywania jej funkcji i celów pozaartystycznych (religijnych, pedagogicznych, politycznych, etycznych, itd.). Codziennie czytam o kilku do kilkunastu startupach zarówno z Polski jak i z zagranicy. Znaczna część twórców chce, poprzez założenie startupu i stworzenie produktu/usługi, zmienić jakąś małą część świata, ulepszyć ją, wpłynąć na życie ludzi. Jednak jest taka część startupów, których idei powstania nie rozumiem, stworzona w moim mniemaniu dla samego stworzenia. Nie dla jakichś, powiedzmy wyższych celów.

Czym jest Blurtopia?

Dziś wpadła w moje ręce Blurtopia, tegoroczny startup stworzony przez zespół składający się z czterech programistów. Blurtopia to aplikacja mobilna, a raczej kolejna aplikacja społecznościowa, która opiera się na aplikacji mobilnej (acz twórcy myślą także o wersji webowej). Jeżeli kiedykolwiek korzystaliście z portalu Quora to łatwiej będzie Wam sobie wyobrazić czym będzie Blurtopia (póki co zbierają chętnych do beta testów). Aplikacja ma pomagać ludziom w codziennych wyborach, które stawia im życie. Jednak w odróżnieniu od Quory użytkownik tworzy pewien rodzaj głosowania. Już przybliżam o co chodzi. Załóżmy, że wychodzimy pobiegać do parku i zastanawiamy się jakie buty założyć, czy czarne tenisówki czy różowe buty do joggingu. Dzięki Blurtopi możemy zrobić obu parom butów zdjęcie i zapytać np. naszych znajomych, które według nich lepiej założyć!

A co tworzy zespół Blurtopia?

Jak mi się wydaje ten portal społecznościowy ma być mixem Quory, programu Hot or Not, Instagramu i bóg jeden raczy wiedzieć czego. Wszystko to spięte w jeden twór. Dobra, powiedzmy, że jestem w stanie sobie wyobrazić, że w naszym społeczeństwie istnieją ludzie, którzy nie wiedzą jakie buty założyć do pracy lub nie wiedzą jaką płytę z muzyką sobie kupić (bo akurat dwóch ulubionych wykonawców wydało jednocześnie krążek, a pieniędzy wystarczy tylko na jeden). Jednak nie jestem w stanie sobie do końca wyobrazić ludzi, którzy będą robić zdjęcie np. płyty lub zadawać tak prozaiczne pytanie jak np.: Rolling Stones czy AC/DC? Po czym staną i będą 15 min czekać na odpowiedź znajomych lub obcych osób. Próbowałem to zrozumieć, jednak doszedłem do wniosku, że problem z pojęciem tego pomysłu nie polega na tym, że jest on słaby, ale może na tym, że jestem po prostu mężczyzną? Chociaż stawiając się z drugiej strony barykady, po stronie kobiet, dalej dochodzę do wniosku, że większego sensu to nie ma. A to dlatego, że kobiety tym bardziej są indywidualistkami. Żadna mi znana zdrowo rozsądkowa kobieta nie wyśle w sieć zdjęcia upatrzonych 2 czy trzech płaszczy i nie zapyta swoich koleżanek czy kupić, bo zaraz któraś (wredna małpa) kupi taki sam!

Blurtopia iPhone App Launch Video 2 from Grant Bostrom on Vimeo.

W tym szaleństwie jednak jest jakiś sens.

Jestem jednak prawie pewien, że ludzie będą korzystali z tego „wynalazku” ludzkości. Dlaczego? Z takich samych powodów jak korzystają z Instagrama, Quora, Twittera czy Facebooka. Oprócz tego Blurtopia ma większą wartość dodaną niż portale wyżej wymienione. Mimo, że zaprzeczam sam sobie, to tak jak napisałem w tytule akapitu w tym szaleństwie jest jakiś sens. Popatrzmy na Instagram- niby prosta aplikacja nakładająca filtry typu vintage, a jaka popularna? Dlaczego akurat Instagram skoro na rynku jest wiele lepszych aplikacji? A to z tego powodu, że wartość dodana tej aplikacji to nie samo „cykanie” fotek na „fejsa”, którymi możemy się pochwalić znajomym, a społeczność jaką budujemy wokół tych zdjęć. Zasadniczo samo robienie zdjęć w dobie Instagrama poszło na drugi plan, a liczy się liczba serduszek/lików pod zdjęciem i liczba osób śledzących dane konto. Jak mi się zdaje podobnie może być z Blurtopią, wartość dodana w postaci zadawania pytań i robienia mini sond może wystarczyć do spowodowania efektu kuli śnieżnej i popularyzacji tego rozwiązania. Ani się obejrzymy, a nasze dzieci będą pytać obcych osób z USA czy jutro do szkoły mają założyć sweterek w misie czy może bluzę z kapturem.

Czy jest to nam potrzebne?

I tu zaprzeczę sobie chyba kolejny raz, bo twierdzę, że nie. Pomimo tego, że Blurtopia ma wartość dodaną i ma szansę zaistnienia, to nie chcę jej. Może zabrzmi to dziwnie, ale nie chcę ogłupiania społeczeństwa, a uważam, że tego typu pomysły doprowadzają do tego. Jesteśmy ludźmi, mamy swoje zdanie, swój gust. I mimo, że czasem stoimy przed trudnymi wyborami to właśnie podjęcie decyzji (nie zawsze właściwej) kształtuje nas, to kim jesteśmy i jacy jesteśmy. Oczywiście, ludzie twardo stąpający po ziemi nie mają problemu z podejmowaniem codziennych decyzji. Jednak pamiętajmy o młodszych, którzy także korzystają z cudów techniki jakimi są smartphony. Dodając do tego jaką część ich życia zajmuje Facebook, oraz to że autorytety przenoszone są z rodziców i ich wiedzy na postaci znalezione w Internecie to co możemy otrzymać? Możliwe, że przewiduję bardzo czarną i smutną przyszłość, jednak patrzę w nią z obawą.

Pozytywnym aspektem tej aplikacji i pomysłu jest ośmielenie pewnej grupy społecznej do podejmowania szybszych decyzji. Dodatkowo, dzięki tego typu głosowaniu producenci np. odzieży mogliby szybko badać czy trafili w gusta klientów. No właśnie w gusta klientów, ale czy gusta będą jeszcze istniały? Czy może będzie to jeden wielki owczy pęd, masy będą kupować tandetne brzydkie produkty bo „ktoś im tak doradził”, a własnego gustu nie będzie miał już nikt?

Tak jak napisałem we wstępie, dla mnie startup coś powinien wnosić do życia pojedynczych jednostek, które skorzystają lub nie, czy też do całych społeczności, tak jak opisane przeze mnie wcześniej startupy na łamach Antywebu. Ich twórcy widzieli jakąś potrzebę wśród społeczeństwa lub u siebie i starali się ją zaspokoić. I to jest moim zdaniem dobre, bo czyjeś pomysły, wynalazki wpływają na społeczeństwo rozwijając je, ulepszając, zaspokajając pewne potrzeby. W tym wypadku widzę pomysł, który rzeczywiście może zmienić ludzi, społeczeństwo i całą rzeczywistość. Pytanie jakie należy sobie zadać czy chcemy takiej rzeczywistości? Czy chcemy takiej sztuki dla sztuki?



Czy naprawdę chcemy do tego zmierzać?