12

Blogi i blogosfera to nie Matrix

Dość rzadko piszę o blogach i blogowaniu z tego względu, że jest to jeden z nielicznych tematów w którym każdy ma racje i jednocześnie z każdym można się nie zgodzić. Właściwie każdą teorię na temat blogów można obalić. Tak zresztą bywa ze wszystkim rzeczami które na siłę chcemy kategoryzować, definiować czy też wstawiać w jakieś […]

Dość rzadko piszę o blogach i blogowaniu z tego względu, że jest to jeden z nielicznych tematów w którym każdy ma racje i jednocześnie z każdym można się nie zgodzić. Właściwie każdą teorię na temat blogów można obalić. Tak zresztą bywa ze wszystkim rzeczami które na siłę chcemy kategoryzować, definiować czy też wstawiać w jakieś ramki aby łatwiej je było zrozumieć.

Jednym słowem blogi i blogosfera to temat zastępczy – do dyskusji, pod publikę czy też z chęci zwrócenia na siebie uwagi. To czego nie lubię w tych wszystkich dyskusjach to wartościowania i uogólniania. Zwiastowania końca blogów (bo ktoś przestaje pisać) czy też upadku jakości i wartości itp.

Często też mam wrażenie iż mówiąc o blogach i blogosferze mówimy o czymś mistycznym i nieuchwytnym – prawie jak Matrix, Wiemy, że istnieje ale nie możemy go dotknąć bez czarodziejskiej tabletki którą jest blog. Pisząc blog nabywamy więc prawo do dyskusji o naszym matriksie i o tym czym on jest. Możemy opiniować, pokazywać upadki i końce, wyznaczać nowe kierunki – wydaje nam się, że mamy wpływ na nasz Matrix. Są też wytyczne dla blogerów – komentuj u innych, interesuj się tym co piszą, czytaj inne blogi – jednym słowem twórz Matrix zwany potocznie blogosferą.

Budzimy się dopiero wtedy kiedy po naszym pierwszym manifeście wołającym o jakość, wolność, opinio twórczość, oryginalność, brak komercji itp (do wyboru) – nic się nie zmienia i następnego dnia nasz matrix wygląda tak jak wyglądał. Okazuje się, że nie jesteśmy częścią czegoś lepszego i nadzwyczajnego a nasze odejście czy też powrót nie wstrząsnęły internetem.

Parę razy właśnie w dyskusjach o blogach (gdzie zawsze jest więcej bicia piany niż treści) przeczytałem, że Antyweb nie jest blogiem. W pierwszym odruchu chciałem komentować i pokazywać, że każdy ma inną definicję bloga (i parę razy dałem się „wkręcić” w taką dyskusję) – przyszła jednak refleksja i zadałem sobie pytanie po co? Czy blog to coś lepszego, bardziej wartościowego? Czy naprawdę muszę się porównywać ?

Dla mnie najcenniejszą rzeczą w pisaniu na Antyweb jest interakcja z czytelnikami a najlepszą nagrodą za ciekawy wpis jest ciekawa dyskusja i to, że ludzie czytają – niezależnie od tego czy tworzę blog, portal, serwis czy cokolwiek innego.