2

Nowy pomysł na konsole. Graczom raczej się nie spodoba, ale może zwiększyć zyski producentów

Wczoraj pisałem o rosnącej roli chmury w sektorze gier i powodach, dla których nowe technologie miałyby wyprzeć tradycyjne konsole, a dzisiaj trafiłem na kolejne dwie ważne informacje w tej kwestii. Obie dotyczą zwiększania zysków generowanych ze sprzedaży gier, ale jednocześnie wskazują na różnych beneficjentów. Być może niedługo na rynku pojawi się nowy „gracz”, który zechce […]

Wczoraj pisałem o rosnącej roli chmury w sektorze gier i powodach, dla których nowe technologie miałyby wyprzeć tradycyjne konsole, a dzisiaj trafiłem na kolejne dwie ważne informacje w tej kwestii. Obie dotyczą zwiększania zysków generowanych ze sprzedaży gier, ale jednocześnie wskazują na różnych beneficjentów. Być może niedługo na rynku pojawi się nowy „gracz”, który zechce poważnie namieszać w sektorze.

Pisząc o cloud gamingu, zwracałem uwagę na fakt, iż na wprowadzaniu do branży nowych rozwiązań może zależeć przede wszystkim producentom gier, którzy w ten sposób zechcą wyeliminować (lub poważnie ograniczyć) piractwo. Niewykluczone jednak, że np. Sony pójdzie w zupełnie innym kierunku i osiągnie ten cel, używając nieznanych dotąd narzędzi. Mowa o nowych metodach identyfikacji gracza (choć system mógłby być wykorzystywany w dużo szerszym zakresie – np. do autoryzacji przy użytkowaniu rożnego typu serwisów czy programów; firma wspomina o stosowaniu technologii w komputerach i smartfonach). Owe nowe metody przewidują m.in. sprawdzanie DNA, odcisków palców, rozpoznawanie twarzy, skanowanie oka i dłoni oraz analizę głosu. Mówiąc krótko: badania biometryczne w pełnym zakresie. Pomysł został właśnie opatentowany przez japońską korporację. Nie oznacza to oczywiście, że natychmiast zostanie on wprowadzony do produktów (wojny patentowe pokazały ostatnio, że lepiej być czujnym i patentować wszystko, co tylko się da), ale można założyć, iż opracowali ten projekt z myślą o sensownym (z punku widzenia firmy) wykorzystaniu, czyli zarobkowaniu na nim. W jaki sposób?

Ma to być kolejny krok na drodze do eliminacji piractwa – sprzęt (lub platforma online) staną się bezużyteczne dla osoby, która nie zapłaciła za grę (przynajmniej nie zapłaciła producentowi). Najciekawsze jest to, że może to oznaczać kres czasów, gdy zakup jednej gry zapewniał rozrywkę całej rodzinie albo grupie znajomych – skończą się wieczory z piwkiem i kolegami przy konsoli: nie zapłacili za grę, to nie pograją. Wizja bolesna (przypominam, że na razie Sony nie wspomniało nawet słowem o takim rozwiązaniu), ale chęć podkręcenia zysków może jej nadać realne kształty. Na tym całą sprawa się nie kończy, ponieważ firma mogłaby także zwiększyć dochody z reklamy: skoro wiadomo o graczu tak dużo, to można stworzyć całkiem sensowny profil, który z pewnością zainteresuje reklamodawców. Warto wspomnieć, iż sama firma przywołuje także kwestie bezpieczeństwa – nowe rozwiązania miałyby ograniczyć do minimum wycieki danych, podobne do tego, jaki miał miejsce w ubiegłym roku. Zbieranie dodatkowych (w tym przypadku bardzo cennych) informacji na temat swoich klientów jakoś nie kojarzy mi się ze wzrostem ich bezpieczeństwa. Być może jednak niewłaściwie podchodzę do tematu…

Pomysł Sony jest bardzo kontrowersyjny, ale warto mieć na uwadze, iż jego wdrożenie nie leży tylko w gestii japońskiej firmy – zbieranie danych biometrycznych jest po prostu zabronione w wielu krajach i cały projekt staje w tym przypadku pod wielkim znakiem zapytania. Spodziewam się jednak, że i ten problem można w jakiś sposób obejść.

Przejdźmy do informacji numer dwa. Dotyczy ona rynku amerykańskiego, ale niewykluczone, iż w przypadku pozytywnego odbioru, pomysł doczekałby się „eksportu”. Nie ulega wątpliwości, iż nie przypadłby on do gustu korporacjom Sony i Microsoft, ponieważ przewiduje dość szybką eliminację konsol i oparcie się o platformy cloud gaming. Powracamy zatem do opisywanego wczoraj motywu, ale z pewną poważną różnicą – tym razem Sony i Microsoft miałyby zostać „wycięte” przez inne firmy. Konkretnie mowa o operatorach telewizji kablowej i telefonii komórkowej. Co ciekawe, gracze, którzy zdecydowaliby się na ich usługi nie byliby skazani wyłącznie na Tetrisa i inne tytuły typu casual. W grę wchodzą również gry przygotowywane przez takie marki jak Electronic Arts.

Jeżeli faktycznie do tego dojdzie, to można się spodziewać sporego popłochu na rynku – wiele firm będzie musiało poważnie przemyśleć swoje plany na przyszłość i skonfrontować je z rzeczywistością. Nad tym będziemy się jednak zastanawiać, gdy dojdzie już do owych zmian. A póki co, cieszcie się ze swoich konsol i gier, bo nie wiadomo, jak sprawy będą się miały za kilka lat…

Źródła zdjęć: chip.pl, 2