22

20 lat przechowywania danych i brak prawa zapomnienia. Taki koszmar chcą zgotować politycy

RODO wprowadzone dla naszego dobra, a teraz politycy obchodzą RODO oczywiście również dla naszego dobra. 20 lat, tyle nasze dane będą przetrzymywane w przypadku potwierdzonego zakażenia COVID-19. Co z prawem do zapomnienia? Zapomnij o nim.

Kto czyta moje artykuły ten wie, że nie jestem fanem aplikacji typu contact tracing. Zbierają one dane na temat tego kogo i kiedy spotykamy. Wszystko, aby walka z koronawirusem i jego rozprzestrzenianiem była skuteczniejsza. W zależności od wykonania może to być aplikacja, która niemal jawnie szpieguje obywateli używając GPS i jednoznacznie wiążąc pozycję z osobą lub coś co teoretycznie jest bezpieczne i w pełni anonimowe jak rozwiązanie dostarczone przez Google i Apple.

Anglicy tworzą sporą wyrwę w murze

Opublikowana została polityka prywatności aplikacji typu contact tracing która wykorzystywana jest w Wielkiej Brytanii i powiem szczerze, sam nie wiem co mam o tym myśleć. O co chodzi?

Dane personalne osób, które zostały zakażone koronawirusem będą przechowywane przez 20 lat (mówimy tu o danych zebranych m. in. z telefonu), z kolei osoby, które nie miały symptomów będą widniały we wspomnianych bazach przez 5 lat.

No muszę przyznać, że wygląda to średnio. 20 lat to kawał czasu, ale nie to jest najbardziej bulwersujące. Otóż standardowe prawa przysługujące nam w ramach RODO tutaj nie obowiązują. To znaczy, że mieszkaniec Wielkiej Brytanii, lub zwykły turysta, który dla „bezpieczeństwa” korzystał z aplikacji, nie będzie miał prawa do usunięcia swoich danych, przynajmniej nie z domysłu. Wniosek o ich skasowanie może złożyć, ale służba zdrowia Anglii może go po prostu odrzucić.

Zdjęcie: Tim Mossholder

Zdjęcie: Tim Mossholder

Co będzie zbierane?

  1. Imię i nazwisko
  2. Data urodzenia
  3. Płeć
  4. Numer NHS – numer, który jednoznacznie identyfikuje obywatela w ramach systemu opieki zdrowotnej
  5. Adres
  6. Telefon, email
  7. Symptomy związane z COVID-19

W skrócie – naprawdę dużo.

Czy to powinno być bulwersujące?

Przyznam, że za pierwszym razem mocno mnie to zbulwersowało. Jednak jak posłuchać wyjaśnień i się chwilę nad tym zastanowić to człowiek zastanawia się czy to coś złego w kontekście obecnej sytuacji? Przecież mierzymy się z nowym wrogiem, okres jest absolutnie wyjątkowy. Czy w związku z tym nie wymaga on równie szczególnych środków zaradczych?

Te informacja muszą być przechowywane tak długo, ponieważ COVID-19 to nowa choroba i może zajść potrzeba, aby wiedzieć kto i jak został zainfekowany lub kto był w bliskim kontakcie osoby z symptomami, aby lepiej kontrolować przyszłe ogniska i zapewnić leczenie […]

No ma to sens. Jednak cały czas odczuwam pewien niepokój związany z takim działaniem. Odbierane są pewne podstawowe prawa w imię większego dobra. To niestety bardzo rzadko kończy się dobrze.

Oczywiście muszę zaznaczyć, że póki co nam w Polsce i innych krajach Unii Europejskiej to nie grozi. Jednak Wielka Brytania tworzy pewien wyłom, który przy odrobinie złej (dobrej?) woli może sprawić, że podobny pomysł zostanie przeforsowany na szeroką skalę. W końcu bardzo wiele rzeczy da się przepchnąć pod płaszczykiem dobrej woli i walki o wspólne dobro.

A Ty co o tym myślisz? Jak się zapatrujesz na takie rządowe działania związane z aplikacjami contact tracing?

Źródło: 9to5mac