2

Automat pod blokiem cię pozna? [tylko w Japonii, do kawy]

Japonia to bezdyskusyjna światowa stolica maszyn znanych u nas powszechnie jako „z napojami”. Z tym, że porównanie tamtejszych do lokalnych staroci z Colą byłoby mocno niesprawiedliwe. To, że część puszek kupujemy zimnych, a część na ciepło (kawa, herbata, zimowe napoje witaminowe) to dopiero początek. Wybór jest legendarny, a tak naprawdę poza piciem wybór jest znacznie […]

Japonia to bezdyskusyjna światowa stolica maszyn znanych u nas powszechnie jako „z napojami”. Z tym, że porównanie tamtejszych do lokalnych staroci z Colą byłoby mocno niesprawiedliwe. To, że część puszek kupujemy zimnych, a część na ciepło (kawa, herbata, zimowe napoje witaminowe) to dopiero początek. Wybór jest legendarny, a tak naprawdę poza piciem wybór jest znacznie szerszy.

I są na każdym rogu każdej ulicy, naprawdę. Czasami nie ma ulicy i nie ma rogu, a tzw. jihanki i tak się znajdzie. Ostatnio zaprezentowano najnowsze wynalazki w tej dziedzinie i trzeba przyznać, że zastosowanie technologii robi wrażenie.

Sanden i Okaya to dwie ogromne korporacje tematem maszyn zajmujące się od lat. Ich najnowszy wynalazek zamiast tradycyjnej szyby z przodu posiada półprzeźroczysty wyświetlacz o rozdzielczości Full HD. Na dodatek możliwe jest anonimowa identyfikacja twarzy kupującego, co pozwoli na dopasowanie wyświetlających się reklam – starszy pan może być innym targetem niż nieletnia uczennica.

Samo jednak komercyjne zastosowanie to dopiero początek. Japonia, co pokazał szczególnie miniony w tym roku marzec, posiada niemały problem z trzęsieniami ziemi. Nowe urządzenie potrafi w odpowiednim momencie wyświetlić na przykład pobliskie drogi ewakuacyjne.

Na zamieszczonym filmie wygląda to wręcz magicznie. Autorzy zapewniają też, że czekają na pomysły konsumentów jak można owe urządzenie wykorzystać. Poza samymi napojami chcą też sprzedawać towary luksusowe, chociaż to akurat nie nowość – na zagranicznych lotniskach nie od dziś można kupić w ten sposób choćby przenośne konsole do gier.

Co więcej, jestem przekonany, że po wstawieniu tej maszyny do najciemniejszego zaułka Tokio nie stanie jej się nic. Podobnie jak swędzą mnie palce aby napisać, że na najbardziej ruchliwym skrzyżowaniu w moim Poznaniu nie postałaby dłużej niż tydzień. Specyfika regionalna. Dopóki więc nie wychowamy sobie rodaków, to takie rzeczy pozostaje oglądać jako egzotyczne ciekawostki.

[źródło]