Gry

Atrakcyjna teoria spiskowa: zapowiedź Half-Life’a 3 ukryta w letniej wyprzedaży?

KO
Kamil Ostrowski
11

Valve to jedna z najbardziej tajemniczych i intrygujących firm w branży gier wideo. Producent serii Half-Life, ojcowie i matki Poratala czy Left 4 Dead, właściciele platformy Steam, która zrewolucjonizowała rynek, zdają się podchodzić do swojej pracy na wielkim luzie. Nie wiadomo czego się po nich s...

Valve to jedna z najbardziej tajemniczych i intrygujących firm w branży gier wideo. Producent serii Half-Life, ojcowie i matki Poratala czy Left 4 Dead, właściciele platformy Steam, która zrewolucjonizowała rynek, zdają się podchodzić do swojej pracy na wielkim luzie. Nie wiadomo czego się po nich spodziewać, ale jedno jest pewne – kiedy już się za coś zabiorą, warto się tym interesować.

Od lat czekamy na kontynuację Half-Life’a 2. Swego czasu pierwsza część urzekła graczy na całym świecie niespotykanym do tej pory sposobem prezentacji opowieści, natomiast część druga zachwyciła technicznymi rozwiązaniami, doskonalszymi niż kiedykolwiek, a także specyficzną, gęstą atmosferą (Ravelholm! Jazda łazikiem!). Przyniosła także szereg fabularnych pytań, niedopowiedzeń i zagadek. Od 2005 roku czekamy na informacje o trzeciej części. Jeden z czujnych użytkowników Reddita znalazł w letniej promocji na Steamie „dowód” na to, że Half-Life 3 nadchodzi. Sugeruje nawet, że zostanie zapowiedziany 22 lipca – w dniu zakończenia wielkiej wyprzedaży.

 

 

Nawet jeżeli te obrazki są zupełnie przypadkowe, a cała teoria wyssana z palca, to i tak jestem pod wrażeniem, że komuś udało się poskładać elementy układanki i złożyć z nich w miarę sensowny obraz. Nie mówiąc o tym, że po pierwsze, teoria spiskowa tylko w przypadku Valve i paru innych producentów może wzbudzić emocje, a po drugie – trzeba mieć fanów, którzy są na tyle oddani, żeby zauważać i chcieć kombinować, jak w tym przypadku.

Od miesięcy pojawiają się różnego rodzaju przecieki, które dostarczają dowodów na to, że faktycznie ktoś w Valve nad trzecią cześcią przygód Gordona Freemana dłubie. Pytanie nie brzmi więc „czy?”, ale „kiedy?”. Sądzę, że osiem lat to więcej niż wystarczająco, nawet biorąc pod uwagę kulturę pracy, która w Valve podobno przypomina sprawnie działającą komunę, chociaż podobno nieco skostniałą, przez wykształcenie się kasty „weteranów”. Mam ochotę rozbić łomem kilka głów, do których przyczepiły się headcraby.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Valvesteam