asystent google
2

Asystent Google otrzymuje nowe funkcje z okazji CES

Nie mogło być inaczej. Przy okazji targów CES w Las Vegas, bardzo mocno obracających się w kwestii 5G - nie mogło zabraknąć wzmianek na temat Asystenta Google, który otrzyma kilka ciekawych funkcji. Najbardziej ucieszeni będą posiadacze smartfonów oraz głośników z ekranami dotykowymi. Co przyszykował gigant?

Po pierwsze, rozszerzenie dla Interpreter Mode – tłumacz w czasie rzeczywistym sprzężony z Asystentem Google będzie dostępny również na inteligentnych głośnikach z wyświetlaczami oraz innymi sprzętami wspomaganymi przez Asystenta (koniecznie z wyświetlaczem – bez tego według mnie nie ma sensu). Jak to działa? Mówimy coś w swoim języku, a po chwili Asystent skonstruuje tłumaczenie. Z tego typu możliwości skorzystamy również w takich miejscach jak lotniska, hotele, stadiony i inne. Miłe i przydatne rozwiązanie.

Czytaj więcej: iPhone 11 – recenzja po trzech miesiącach

Scheduled Actions – ta funkcja ma poprawić zgodność Asystenta z smart-urządzeniami, których na rynku jest coraz więcej. Użytkownik dzięki temu może uruchamiać zgodne sprzęty lub wyłączać je w konkretnym, z góry ustalonym czasie. Co więcej, przy okazji Scheduled Actions zapowiedziano dalszą integrację m. in. z takimi platformami jak August Smart Locks, Philips Hue HDMI Sync Box i kilkoma innymi. Wszystko to ma być dostępne już w 2020 roku.

Sticky Notes – rozwiązanie jak z lodówki, ale z myślą o rodzinach. Mając inteligentny głośnik z wyświetlaczem, na jego ekranie będziecie mogli umieścić taką „samoprzylepną karteczkę” z komunikatem np. dla żony, dziecka, męża. Rzecz niewielka, ale bardzo przydatna. Jednak kolejna zapowiedź jest dużo bardziej interesująca w mojej ocenie. „Read It” to możliwość odczytania przez Asystenta treści ze strony internetowej na żądanie użytkownika. Głos odczytujący takie informacje na głos ma być odpowiednio stonowany – tak, aby nie męczyć użytkownika. Co więcej, będzie opcja tłumaczenia z 42 języków w czasie rzeczywistym. Ponadto, możliwe będzie „zaznaczenie” konkretnych porcji tekstu.

Nic rewolucyjnego, ale rewolucja już była (jest)

Ponadto, użytkownicy otrzymają możliwość ustawienia nowych przełączników dedykowanych prywatności, zgodnie z aktualnymi oczekiwaniami klientów. Ale to rzecz jasna nic dziwnego – Google mimo wszystko zależy na tym, aby użytkownicy nie obawiali się korzystania z mechanizmów Asystenta pod kątem bezpieczeństwa ich danych.

Wielkiej rewolucji nie ma – można wskazać, że są to bardzo kosmetyczne zmiany w kontekście nowych funkcji. Ale to dobrze. Asystent Google na ten moment nie wymaga szczególnych rewolucji, lecz „dobrej ręki” ze strony Google. Gigant powinien skupić się na tym, aby w sposób stonowany oraz przystępny dla klientów rozwijać swój produkt. Tym bardziej, że zyskuje on na znaczeniu dzięki rosnącemu zainteresowaniu inteligentnymi głośnikami i podobnymi konstrukcjami. To już nie jest tak, że IoT puka do naszych drzwi – powoli zaczyna brać krzesło i walić nam nim po oknach. Mnie to kompletnie nie mierzi.