7

Arabia Saudyjska szykuje się na wielkie zmiany – koniec z ropą naftową

Ciekawe wieści płyną z Bliskiego Wschodu. Na AW oraz innych serwisach technologicznych ten region świata nie pojawia się zbyt często, ale może zacznie się to zmieniać. Powodów może być przynajmniej kilka: dalsze wyścigi w tworzeniu najwyższych budynków świata, wspieranie nowoczesnych sportów, popisy innowacyjności podparte petrodolarami. Bohaterem tego wpisu będzie Arabia Saudyjska, która coraz mocniej akcentuje, że nie chce być państwem uzależnionym od ropy naftowej. Czarne złoto to dla tego kraju wielki skarb, ale kiedyś się skończy...

Arabia Saudyjska od pewnego czasu podkreśla, że wkracza na drogę zmian – mniej więcej rok temu pisałem, że państwo chce czerpać energię ze Słońca, że odnawialne źródła energii mają się stać jednym z filarów gospodarki tego dużego kraju. Teraz wracam do tematu, a wszystko za sprawą Aramco. Cóż to takiego?

Naftowy gigant wkroczy na giełdę

Saudi Arabian Oil Company znane także jako Saudi Aramco lub po prostu Aramco, to największy na świecie producent ropy naftowej. Aż 1/10 dostaw na światowy rynek zapewniana jest przez tego gracza. To własność państwa, na którą składają się i pola naftowe i infrastruktura potrzebna do wydobycia. Moloch, który ma wielki wpływ na funkcjonowanie współczesnego świata.

Ów moloch niedługo powinien trafić na giełdę – dojdzie do IPO, w którym sprzedanych zostanie około 5% giganta. Całość wyceniana jest nie w miliardach, lecz w bilionach dolarów – to mogą być nawet ponad dwa biliony. IPO pozwoliłoby zarobić Saudyjczykom jakieś 100 mld dolarów. Te pieniądze, jak i pozostałe udziały w Aramco oraz udziały w spółkach córkach, które z czasem też mogą być sprzedawane, mają trafić do wielkiego państwowego funduszu inwestycyjnego. Jego majątek może sięgnąć trzech bilionów dolarów.

Arabia Saudyjska ma wykorzystać ten fundusz do transformacji. Zaprezentowano projekt zmian Vision 2030, w którym sprawy stawia się jasno: odchodzimy od uzależnienia od ropy, gospodarska będzie dywersyfikowana. Konkretów brak, ale media zwracają uwagę na kilka sektorów, na których państwo może się skupić. To m.in. turystyka, zbrojeniówka, finanse, szeroko pojęte usługi. Warto wspomnieć też o energii pochodzącej z OZE – klimat temu sprzyja, energia może być eksportowana. Sporą rolę mogą też odegrać nowe technologie. Niekoniecznie wytwarzane przez Saudyjczyków.

Arabia Saudyjska wsparciem dla startupów

Czytając o powstaniu wielkiego funduszu, przypomniałem sobie, że rozmowy w tym kraju prowadził w ubiegłym roku np. szef Snapchata. On potrzebuje pieniędzy, by się rozwijać, konkurować m.in. z Facebookiem, nieformalny przywódca OPEC te fundusze posiada. Będzie ich miał jeszcze więcej i zechce wpompować te środki w biznesy, które z branżą paliwową mają niewiele wspólnego. Za Snapchatem do Arabii Saudyjskiej mogą pojechać kolejni biznesmeni z Doliny Krzemowej. Nie zdziwiłbym się, gdyby Saudyjczycy sami ich ściągali, pewnie wyślą też przedstawicieli do USA, Chin, Japonii, Korei Południowej, Izraela, państw skandynawskich czy Wielkiej Brytanii (a może i do Polski?), by sondowali rynek i pakowali kasę tam, gdzie może się z nawiązką zwrócić. Czy muszą się na tym znać? Wystarczy, że zapłacą komuś, kto się zna.

O te pieniądze może się jeszcze toczyć walka firm technologicznych, a niepozorna do tej pory Arabia Saudyjska ma szanse zaistnieć w startupowym biznesie. O ile oczywiście mocno zwróci się w kierunku IT i postanowi rzeczywiście odejść od ropy. Ale na dobrą sprawę, kraj nie ma innego wyjścia.

Jeśli nie teraz, to kiedy?

W mediach podkreśla się, że Arabia Saudyjska musi działać. Kraj zarabia kokosy na eksporcie ropy (sam zużywa sporą część wydobycia, dzięki czemu dysponuje tanią energią), ale te środki są przejadane. Społeczeństwo średniej wielkości (poniżej 30 mln) żyje w dobrych warunkach, część pławi się w luksusach, ale efekt jest taki, że z kont znikają miliardy dolarów. A kiedyś źródło przecież wyschnie. Jeżeli ropa nie straci na atrakcyjności, to zwyczajnie się wyczerpie.

Władze państwa widzą problem i próbują temu przeciwdziałać, ograniczane są ulgi, pojawiają się inwestycje prowadzące do dywersyfikacji. Niedawny szczyt OPEC pokazał, że sytuacja na rynku ropy jest trudna i ciężko będzie się dogadać producentom ropy – o swoje interesy będą tu walczyć państwa duże i małe, nie wiadomo, czy uda się nad tym zapanować, gdy np. Rosja potrzebuje środków, by walczyć z kryzysem, a Iran zamierza się „odkuć” po latach zamrożenia złóż wynikającego z nałożonego embargo.

Nie brakuje głosów, że decyzja o wejściu z Aramco na giełdę, nie jest przypadkowa: to ostatni dzwonek, by zarobić duże pieniądze na tym molochu i ostatni raz napchać kieszenie pieniędzmi, nim skończy się złota era ropy naftowej. Jeżeli krytyków elektrycznej rewolucji, stawiania na OZE nie przekonują panele słoneczne, elektryczne samochody czy próby z Solar Impulse 2, to może ich uwagę przyciągną poczynania Saudyjczyków? Gdyby ten biznes był niezagrożony, to czy Arabia Saudyjska wyprzedawałaby naftowego giganta?

Zdecydowanie dzieje się tu coś ciekawego.