58

Najbezpieczniejsza wyszukiwarka trafi w ręce Apple? To może opłacić się firmie i użytkownikom

Wszystko jest na sprzedaż. Reguła stara jak świat, którą skrzętnie wykorzystują duże firmy. Media na całym świecie rozgrzały się z powodu analizy sugerującej, że Apple może planować przejęcie wyszukiwarki DuckDuckGo. Może to mieć naprawdę ciekawy wpływ na obecny rynek.

Media na całym świecie obiegła informacja o analitykach mówiących głośno.

To najlepszy moment dla Apple, aby kupić DuckDuckGo

W sumie jakby na to nie patrzeć to jedyny z wielkiej trójki (Microsoft, Google, Apple), który nie posiada własnej wyszukiwarki. Jednak czy to taki dramat dla niego?

Google płaci

Zacznijmy od tego, że Google płaci grube pieniądze za to, że ich wyszukiwarka jest domyślnie wybraną na urządzeniach Apple. Według Toni’ego Sacconaghi (analityk z firmy Bernstein Research), gigant z Cupetino otrzymuje skromne 8 miliardów dolarów rocznie od Google za ten przywilej. Sporo pieniędzy, jednak król wyszukiwarek nie wychodzi na tym źle. Według szacunków generuje to 25 miliardów dolarów dochodu rocznie z reklam. Wilk syty i owca cała.

Idźmy dalej, ponieważ analiza Sacconaghiego jest naprawdę ciekawa. Mamy tu trzech różnych aktorów.

Google i Microsoft

Google płaci bo musi, a motywatorem jest podobno strach. Jeśli Google powie „nie” i zacznie mocno negocjować to na pierwszy plan może wskoczyć Microsoft, który wyłoży kasę i przejmie dla siebie wszystkie urządzenia Apple.

Oczywistym jest, że nie będzie to równoznaczne z nagłą roszadą na miejscu lidera świata wyszukiwarek, ale na pewno zmiana będzie widoczna w raportach kwartalnych i rocznych obu firm.

Apple i Microsoft

Możesz pomyśleć, że w takim wypadku Apple jest na z góry wygranej pozycji. Ale czy na pewno? Załóżmy, że Microsoft wykłada kasę i staje się domyślnym silnikiem wyszukiwania. A co jeśli Satya Nadella stwierdzi po kilku latach, że Bing nie jest już produktem który Microsoft powinien rozwijać?

Nie jest to przecież niemożliwe. Świat pamięta wiele spektakularnych projektów MS, które zostały wygaszone. Microsoft Band, Lumia, Cortana to pierwsze trzy z brzegu (ok, Band może nie był spektakularny, ale jego fiasko już tak ;) ). Przy takim scenariuszu Google może dyktować warunki i zapłacić „grosze” w porównaniu do tego co płaci teraz.

Zdjęcie: Julian O'hayon

Zdjęcie: Julian O’hayon

DuckDuckGo – kaczka cała na biało

Sacconaghi używa ciekawego określenia wobec całej idei. DuckDuckGo byłoby czymś na wzór polisy ubezpieczeniowej dla Apple.

Po pierwsze takich ruch sprawi, że Google poczuje jeszcze większy strach. Nie dość, że będzie musiało zmagać się z potencjalnym atakiem ze strony Microsoft, to jeszcze będzie ciążyło nad nim widmo wyparcia z urządzeń Apple na rzecz „kaczuszki”.

Po drugie jeśli którykolwiek z partnerów (Google, MS) się wycofa i da drugiemu dominującą kartę, to Apple zawsze może powiedzieć, że ich to nie interesuje bo mają własną wyszukiwarkę tym samym będzie posiadać wszelkie atuty przy stole negocjacyjnym.

Po trzecie – o czym mało kto wspomina – to fakt, że wykorzystanie DuckDuckGo byłoby zgodne z oficjalną polityką Apple. Przypomnijcie sobie kilka ostatnich konferencji na których Tim Cook i wszyscy pracownicy zgodnie powtarzają, że bezpieczeństwo i prywatność klientów jest najważniejsze. A z czego słynie DuckDuckGo? Z tego, że nie zbiera danych i nie szpieguje swoich użytkowników. Taki zakup mógłby teoretycznie znacząco poprawić postrzeganie Apple.

A wszystko to w promocyjnej cenie jednego miliarda dolarów. Jeśli wierzyć analizom taka kasa przepływa przez Apple w niecały tydzień.

Przy okazji zastanawiam się czy DuckDuckGo nie straciłoby reputacji w momencie przejęcia przez takiego giganta jak Apple, ale na to pytanie poznamy odpowiedź jeśli to wszystko się faktycznie zadzieje.