14

Apple marnuje pieniądze, ale nie chce ich wypłacić akcjonariuszom

Autorem artykułu jest Marcin Przasnyski z StockWatch.pl prowadzący również serwis VOD Vodeon.pl Zyski wypracowane przez giełdowe spółki należą do akcjonariuszy. W tej czy innej formie powinny trafiać do ich kieszeni, szczególnie jeśli firma ma nadmiar gotówki. Tymczasem Apple siedzi na swojej złotej skrzyni jak Ebenezer Scrooge. Rozkręca się konflikt z funduszami, które żądają jakiejś osłody […]

Clipboard01
Autorem artykułu jest Marcin Przasnyski z StockWatch.pl prowadzący również serwis VOD Vodeon.pl

Zyski wypracowane przez giełdowe spółki należą do akcjonariuszy. W tej czy innej formie powinny trafiać do ich kieszeni, szczególnie jeśli firma ma nadmiar gotówki. Tymczasem Apple siedzi na swojej złotej skrzyni jak Ebenezer Scrooge. Rozkręca się konflikt z funduszami, które żądają jakiejś osłody po tym, jak straciły na akcjach prawie 40 proc. od szczytu. Do sądu trafił już pozew w tej sprawie.

W akcjonariacie Apple jest 1924 inwestorów instytucjonalnych (źródło: Yahoo Finance). Akcje są bardzo rozproszone: największy FMR posiada około 7 proc., Vanguard i State Street nieco mniej, dalej na liście widzimy praktycznie całą bankowość inwestycyjną. Lista tutaj.

Od tej strony duże spółki amerykańskie bardzo różnią się od polskich, gdzie poza kilkoma wypadkami, obecność funduszy już na kilkanaście procent jest znacząca, a większość trzymają założyciele. W USA znaczenie spółki publicznej jest dużo większe, bo jest ona naprawdę własnością publiczną – fundusze zarządzają w końcu pieniędzmi zebranymi w różnej formie od pojedynczych obywateli poprzez produkty inwestowania zbiorowego. Dlatego też relacje inwestorskie i ład korporacyjny nabierają dużo głębszego znaczenia, gdyż dotyczą w istocie milionów ludzi, zaś interesy kadry zarządzającej nie są z nimi skorelowane – oni posiadają śladowe procenty akcji, a żyją z nierzadko ogromnych wynagrodzeń.

Raban podniósł założyciel funduszu Greenlight Capital, który posiada niecałe 1,1 mln sztuk akcji, warte po aktualnym kursie pół miliarda dolarów. Co jeszcze ma w port folio, można sprawdzić tutaj.

Gość argumentuje, zresztą bardzo słusznie, że Apple bezcelowo kisi ponad 130 mld USD w gotówce. Jak sprawdziłem w raporcie rocznym, średnie oprocentowanie lokat w zeszłym roku wyniosło około 1 proc. Marnotrawstwo, bo wystarczyłoby kupić polskie obligacje, żeby mieć cztery razy więcej z odsetek. Wprawdzie suma 1,3 miliarda dolarów zarobku z odsetek to ciągle bardzo dużo, ale akcjonariusze woleliby dostać te pieniądze do kieszeni i samemu nimi dysponować. Greenlight Capital ma tutaj dużo racji, chociaż motywowany jest tym, że miał bardzo słaby rok i musi łatać dziurę u siebie. Dlatego chce zorganizować grupę sprzeciwu wobec projektu upoważnienia zarządu do emisji akcji uprzywilejowanych na najbliższym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy. Chciałby, żeby takie decyzje podejmowali akcjonariusze i żeby na rynku pojawiły się akcje uprzywilejowane co do dywidendy, wg stopy 4 proc. Swoją drogę to bardzo niewiele – zobacz jaką dywidendę można wyciągnąć z polskich spółek.

W jaki jeszcze sposób Apple mogłoby zwrócić pieniądze akcjonariuszom? Druga metoda obok dywidendy, to skup akcji własnych. Spółka zaczyna skupować, kto chce to sprzedaje. Dodatkowy popyt sprawia, że kurs rośnie, chociaż wartość wewnętrzna firmy spada, bo odpływa z niej gotówka. Powoduje to najczęściej ustabilizowanie kursu na nieco wyższym poziomie, a o to na pewno chodzi wszystkim, którzy liżą rany po pęknięciu bańki na Apple. Najbliższe walne zgromadzenie, zaplanowane na 27 lutego, będzie gorące nie tylko dlatego, że odbywać się będzie w Kalifornii. Jeśli masz chociaż jedną akcję, firmy, też możesz dołączyć, tutaj są szczegóły posiedzenia.

Pisałem w połowie grudnia w tym tekście, co się dzieje z kursem Apple i gdzie są ważne poziomy, na których może się zatrzymać i odbić. Na chwilę kurs zjechał do 435 dolarów, obecnie walczy na granicy wsparcia tj. 463 dolary, wynikającego ze zniesienia 61,8 proc. fali wzrostowej. O wzrosty będzie bardzo ciężko bez domknięcia luki, jaka straszy na kursie od pamiętnej publikacji raportu kwartalnego. Przed osiągnięciem 530 dolarów nie dotykałbym tych akcji nawet kijem. Aktualne drobne wzrosty należy traktować jako korektę w trendzie spadkowym.

aaa