Apple

Apple chce kupić od polskiej firmy domenę ap.pl. Dają całe 6 tysięcy dolarów…

MS
Maciej Sikorski
49

Znowu głośno o Apple w polskich mediach. I tym razem sprawa nie dotyczy nowego produktu, wyników sprzedaży czy miliardów na kontach - amerykański gigant postanowił przejąć domenę ap.pl, z której korzysta polska firma. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego i przyciągającego uwagę, gdyby nie fakt, że pr...

Znowu głośno o Apple w polskich mediach. I tym razem sprawa nie dotyczy nowego produktu, wyników sprzedaży czy miliardów na kontach - amerykański gigant postanowił przejąć domenę ap.pl, z której korzysta polska firma. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego i przyciągającego uwagę, gdyby nie fakt, że prawnicy korporacji znowu źle zabrali się do sprawy. Zamiast załatwić sprawę po cichu i elegancko, wystawiają się na pośmiewisko, psują wizerunek firmy i narażają ją na większe koszty.

Pamiętacie sprawę delikatesów internetowych a.pl? Głośno zrobiło się o nich w kontekście poczynań Apple w roku 2012, my też o tym pisaliśmy. Producent elektroniki nie był zachwycony faktem, że nazwa/domena sklepu przypomina ich nazwę. Trochę śmieszno, trochę straszno, ale to nie był koniec - Grzegorz pisał w roku 2013 o sporze z Fresh24.pl, które w swoim logo ma jabłko. Czas na kolejną historię tego typu. Nagłośnił ją serwis wirtualnemedia.pl (z ich tekstu pochodzą cytaty użyte we wpisie), temat szybko stał się "chodliwy".

Sprawa dotyczy domeny ap.pl. Chyba już widzicie problem - fonetycznie przypomina nazwę korporacji, chociaż to dyskusyjna kwestia. Ale ok, Apple chce mieć takie nazwy/domeny w swoim ogródku, nie ma sprawy - kto bogatemu zabroni? Mają miliardy na kontach, ostatnio dorzucili do tego nową górę złotych monet, więc ich stać. Wystarczy skontaktować się z właścicielem domeny, zaproponować przyzwoitą sumę i po cichu dokonać zakupu. Z klasą, której można wymagać od firmy tych rozmiarów, z taką tradycją i takim wizerunkiem. Problem polega na tym, że nie załatwiono tego z klasą.

Właścicielem domeny jest Artur Janiszewski, zarejestrował ją w roku 2002, wątpię, by wtedy pomyślał, że można na tym zrobić biznes drocząc się z Apple. Od roku 2012 domenę wykorzystuje firma Janiszewskiego prowadząca serwis sprzętu mobilnego (domena jest skrótem nazwy przedsiębiorstwa - Art Production). W tym urządzeń Apple. Jest też prowadzona sprzedaż akcesoriów i w tym przypadku są to już akcesoria wyłącznie do produktów korporacji z Cupertino. Przypadek? Sprawa dyskusyjna, ale czy Janiszewski łamie prawo prowadząc taki biznes i używając wspomnianej domeny? Idźmy dalej:

W maju br. Janiszewski otrzymał od międzynarodowej kancelarii prawniczej pismo wzywające go do bezpłatnego przekazania domeny ap.pl na rzecz firmy Apple

Zaczyna się robić wesoło. Bezpłatnego przekazania? Gigant śpiący na miliardach chce za darmo otrzymać ważną część biznesu małej polskiej firmy? Janiszewski, co zrozumiałe, odpowiedział, że tego nie zrobi. Ale podejrzewam, że byliby i tacy, którzy przestraszyliby się prawników i pism od giganta. Do sądu z Apple?

Wkrótce po tym Janiszewski otrzymał liczący ok. 600 stron sądowy pozew, w którym Apple powtórzył swoje żądania oddania domeny. W dokumencie napisano m.in.: „Pozwany wykorzystuje w działalności gospodarczej sporną domenę AP.PL. Takie działanie narusza prawo do znaków towarowych Apple, które są w sposób ciągły i od wielu lat są używane w celu identyfikacji i ochrony niezwykle popularnych produktów i usług. Oznaczenie APPLE stanowi najbardziej renomowaną markę na świecie a znaki towarowe APPLE cieszą się bardzo dobrą reputacją i są powszechnie znane. Pozwany korzysta w sposób nieuprawniony z renomy znaków towarowych powoda”.

Renomowana marka, bardzo dobra reputacja... Apple zaproponowało w końcu pieniądze: 6 tysięcy dolarów. Mają gest. Chyba nie muszę tłumaczyć, że w tym przypadku suma jest śmiesznie niska - ucierpi na tym biznes Janiszewskiego, a sama domena jest warta więcej i to nie tylko z uwagi na Apple - tymi dwiema litrami mogą być zainteresowane inne firmy. Skoro już o zainteresowaniu mowa. Janiszewski przekonuje, że kontaktował się z nim telefonicznie prawnik reprezentujący Apple i stwierdził on, że Apple zabezpiecza się przed opcją wykupienia domeny przez Chińczyków, którzy z jej pomocą mogliby sprzedawać podrobione produkty Apple. Tłumaczenie sensowne, Apple poznało już smak takich potyczek z Chińczykami i wie, że mogą one kosztować grube miliony dolarów. Pewnie dlatego zaproponowali, że kupią domenę za 6 tysięcy dolarów...

Ręce opadają. Sprawa trafiła do Sądu Polubownego ds. Domen Internetowych w Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji. Apple, a właściwie prawnicy reprezentujący korporację, dopną swego? Wątpię. Jeśli będzie im zależało na domenie, to ostatecznie i tak za nią zapłacą. Jeśli komuś bardzo zależy, to zapłaci więcej. Można zatem było sprawę po cichu, elegancko i względnie tanio, a ostatecznie może być różnie - na miejscu Janiszewskiego faktycznie poszukałbym jakichś Chińczyków zainteresowanych domeną. I urządził licytację.

Apple przez takie zachowanie traci nie tylko pieniądze, ale też szkodzi swojemu wizerunkowi. Oto tytuły, jakie pojawiły się w polskich mediach cyfrowych. Część z nich:

Apple może wszystko? Amerykański gigant pozywa polską firmę

Apple siłą próbuje odebrać domenę ap.pl

Apple atakuje polską firmę. Oddają domenę albo będzie sąd

Apple wysyła polskiej firmie pozew na 600 stron. Domaga się oddania domeny AP.PL

Apple atakuje AP.pl żądając oddania domeny

Jaki obraz firmy wyłania się z tych tytułów (i treści wpisów)? Apple raczej nie robi sobie reklamy i nie buduje obrazu "renomowanej marki". Agresor wzbudzi niechęć nawet wśród osób, które podchodziły do firmy neutralnie. O to chodziło prawnikom? Ci ostatni powinni chyba konsultować swoje działania z ekipą odpowiedzialną za PR - podejrzewam, że szkody byłyby mniejsze. Jednak, jak już pisałem: kto bogatemu zabroni...?

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

PolskaAppledomena