6

Mała zmiana w sklepie Microsoftu sprawi, że ten w końcu nabierze sensu?

Dla wielu sklep Microsoftu to po prostu aplikacja zainstalowania na komputerze, z której nikt nie korzysta. No i co tu dużo mówić…mają rację. Teoretycznie ułatwia ona znalezienie niektórych aplikacji, ale i tak ze względu na przyzwyczajenia większość z nas zrobi to szybciej za pośrednictwem Google. Jednak teraz może się to zmienić.

Wszystko za sprawą aplikacji PWA, które według zapewnień giganta z Redmond, mają znaleźć swoje miejsce w ich sklepie. O samej technologii PWA pisałem w maju. Jeśli nie wiecie, co to jest, zapraszam tutaj.

To mała zmiana, a nie rewolucja

Oczywiście wiem, że świat nie zostanie nagle wywrócony do góry nogami i nie zaczniemy szturmować sklepu Microsoftu, ALE (zawsze jest jakieś ale!) w końcu zaglądanie tam nabierze trochę sensu. W końcu wiele znanych usług posiada opcję instalowania ich stron w formie aplikacji PWA: Messenger, Slack, Feedly i wiele innych. 

Jedyną wadą — z mojej perspektywy — będzie fakt, że aplikacje PWA w Microsoft Store nie będą wspierać aktywnych kafelków. Tak, mam świadomość, że bardzo duża liczba użytkowników uważa to za bezwartościowy bajer, ale dobrze przygotowany kafelek dostarcza realną wartość. Poza tym będą jeszcze dwie inne rzeczy, które odróżnia aplikację PWA od tradycyjnej. Jest to brak tzw. splash screen, czyli ekranu, który twórca może ustawić jako wyświetlany w trakcie odpalania się aplikacji. 

Aplikacje PWA nie będą również posiadać opcji podpięcia do nich analityki dostępnej w ramach Partner Center. Ten brak może zostać uznany przez twórców za spory problem. Z drugiej strony, dokładne zbieranie danych ma sens, wtedy kiedy chcemy aktywnie zarabiać na naszej aplikacji. Nie sądzę, żeby ktokolwiek obecnie miał takie plany.

A gdyby zrobić z tego coś więcej?

Już po przytoczonym przeze mnie artykule na początku tego tekstu widać, że bardzo lubię technologię PWA. To fajne rozwiązanie, które naprawdę sprawia, że wiele rzeczy jest prostsze i wygodniejsze. Oczywiście w dużej mierze to kwestia nawyków. Jest wiele osób, nawet w redakcji AW, które nie mają na to takiej zajawki i ja to rozumiem.

Same strony WWW to za mało, żeby usprawiedliwić istnienie PWA. W końcu można sobie porobić skróty, dodać coś do zakładki i wychodzi na to samo. Jednak pamiętajmy, że PWA korzysta z technologii, które działają na wielu platformach, w tym urządzeniach mobilnych. No i tak przechodzimy do kluczowej sprawy.

W sklepach (AppStore, Google Play) istnieje wiele „generycznych” aplikacji. Mam tu na myśli takie, które nie wymagają zaawansowanych elementów API poszczególnych systemów operacyjnych. Możliwość stworzenia strony WWW, aplikacji na Androida i iOS przy wykorzystaniu niemal tego samego kodu to naprawdę fajna wizja. 

Co ciekawe (trochę to brzmi jak dobieranie dowodów pod tezę), w sieci znajdziemy wiele analiz, które uważają PWA za nadchodzącą ewolucję / rewolucję technologiczne, która dotknie internetu w najbliższych latach. Co o tym myślicie?