0

AMD i BlueStacks zapowiadają wprowadzenie 500 tys. androidowych aplikacji na 100 mln pecetów

Jakim cudem? Otóż obie firmy rozpoczęły współpracę, na mocy której AMD wykorzysta technologię przygotowaną przez BlueStacks do  dostarczenia użytkownikom pecetów setek tysięcy samodzielnie działających aplikacji mobilnych. Co najciekawsze, wszystkie one zostaną zoptymalizowane pod kątem współpracy z kartami graficznymi Radeon i procesorami firmy. Popularyzacja aplikacji z Androida na pecetach trwa. Po wprowadzeniu ich przez ASUS-a do […]

Jakim cudem? Otóż obie firmy rozpoczęły współpracę, na mocy której AMD wykorzysta technologię przygotowaną przez BlueStacks do  dostarczenia użytkownikom pecetów setek tysięcy samodzielnie działających aplikacji mobilnych. Co najciekawsze, wszystkie one zostaną zoptymalizowane pod kątem współpracy z kartami graficznymi Radeon i procesorami firmy.

Popularyzacja aplikacji z Androida na pecetach trwa. Po wprowadzeniu ich przez ASUS-a do nowych komputerów przyszła pora na AMD. Przyznam szczerze, że jestem pełen podziwu dla ekipy BlueStacks i ich umiejętności zjednywania sobie wielkich firm. W końcu AMD i ASUS to molochy świata IT.

Przejdźmy jednak do konkretów. Czym się będzie różnić BlueStacks w wydaniu AMD? Przede wszystkim największą nowością jest optymalizacja aplikacji pod kątem sprzętu z logo AMD. Oznaczałoby to, że wszystkie gry i bardziej wymagające narzędzia będą działać płynniej, szybciej i stabilniej. Co prawda, korzystając z BlueStacks do tej pory nigdy nie miałem problemów tego typu, ale skoro ma być jeszcze lepiej, to trzymam za słowo.


Aplikacje z Androida będą od teraz dostępne w serwisie AMD AppZone, gdzie poza nimi znajdziemy też szereg innych, tradycyjnych narzędzie projektowany bezpośrednio na desktopy. Na razie liczba dostępnych tam pozycji jest daleka od obiecanych 500 tys., ale ma szybko wzrastać. To, co się wydarzy po kliknięciu przycisku download jest raczej łatwe do przewidzenia – wybrana pozycja pojawi się na naszym komputerze. Oczywiście wraz z nią wzbogacimy się o klienta BlueStacks i wszystkie profity płynące z korzystania z niego. Mowa tutaj zatem m.in. o funkcji Cloud Connect, pozwalającej na synchronizację danych z urządzeniem mobilnych – smartfonem lub tabletem, na którym również zainstalowaliśmy daną aplikację. W dalszym ciągu możemy też przeglądać pełne zasoby BlueStacks – nie tylko te optymalizowane przez AMD. Dochodzi do tego też integracja z eksploratorem, co pozwala uruchamiać aplikacje z Androida zupełnie tak, jak zwykłe programy – podwójnym kliknięciem na ikonkę. W zasadzie można zapomnieć o tym, że uruchamiane są za pomocą BlueStacks, a nie natywnie.

Współpraca AMD i BlueStacks wydaje mi się bardzo istotna w perspektywie nadchodzącej premiery Windows 8. Już teraz pierwsi producenci stosują panele dotykowe w produkowanych notebookach (np. zapowiedziana niedawno seria HP Envy). W rezultacie aplikacje z Androida mogą stać się fajną alternatywą dla tych oferowanych w Windows Store (przynajmniej dopóty, dopóki sklep MS nie będzie miał przyzwoitej oferty). Wszystko jednak w rękach twórców BlueStacks, którzy powinni zadbać o odpowiedni poziom obsługi za pomocą dotyku (sic!) w emulowanych przez swój program produkcjach. No i oczywiście nie możemy zapominać o Windows RT i tabletach, gdzie BlueStacks może zebrać największe żniwo.

Osobiście żałuję, że BlueStacks to tylko narzędzie dla posiadaczy Windowsów i Maców. Myślę, że z pewnością ucieszyłoby ono użytkowników Linuksa, który cierpi na przewlekły problem z aplikacjami. Taki zastrzyk w postaci programów z Androida z pewnością by mu się przydał (co prawda jest sposób, by uruchamiać je bez BlueStacks, ale niekoniecznie prosty i przystępny).