46

Jedna awaria i Twój inteligentny dom nie działa. To przydarzyło się Aleksie

Mimo, że jestem entuzjastą technologii, wedle których nowoczesny dom opiera się na działaniu wirtualnego asystenta, to cały czas mam obawy o to, czy digitalizacja w tej sferze nie przyniesie nam zupełnie nowych, nieznanych problemów. Wyobraź sobie, że Twój inteligentny dom zwyczajnie nie funkcjonuje, bo... padł jeden z serwerów wirtualnego asystenta. Co wtedy?

Jak się okazuje, taki scenariusz jest bardzo realny i przedsmak globalnych problemów z wirtualnym asystentem mieliśmy wczoraj w Stanach Zjednoczonych. Jak wynika z najnowszych doniesień, mieszkańcy tego kraju skarżyli się na awarie głośników Amazon Echo – tych, w których mieszka asystentka Alexa. Awaria sieci serwerów AWS US East-1 spowodowała, że sztuczna inteligencja zamilkła i za nic nie chciała odpowiedzieć użytkownikom głośników, przez co ci byli przez jakiś czas odcięci od swoich ulubionych usług.

Na szczęście po kilku godzinach udało się przywrócić wszystkie głośniki do stanu sprzed awarii – naprawienie błędu w sieci nie było zbyt trudne i nie wiązało się z dalszymi kłopotami w kwestii dostępności do usług. Co jednak, gdyby awaria okazała się znacznie poważniejsza, a jej usunięcie zajęłoby na przykład kilka dni? Co jeśli przyczyną takich kłopotów nie będzie zdarzenie losowe, ale na przykład intencjonalne działanie cyberprzestępców? Takie pytania należy sobie zadawać zwłaszcza teraz, gdy stoimy w przedsionku boomu na inteligentne głośniki i wirtualnych asystentów. Choć technologia ta nie jest specjalnie nowa, to mimo wszystko cały czas czekamy na jej rynkowy rozkwit.

amazon alexa echo

Digitalizacja usług powoduje powstanie nowych, nieznanych wcześniej problemów

Załóżmy, że działanie inteligentnych domów współzależy od dostępności usług przyspawanych do inteligentnych asystentów. Choćby chwilowy problem po stronie usługodawcy może spowodować spore kłopoty – podobnie jak jakakolwiek dziura w tego typu urządzeniach, która może skusić cyberprzestępców na masowe ataki. Inteligentny dom ma stanowić przecież „system naczyń połączonych”, gdzie wszystko możemy obsłużyć za pomocą spójnego interfejsu (w tym głosowego). Dla przykładu – kamery przemysłowe, które służą firmom do monitorowania należących do nich terenów zostały niedawno zaatakowane i wciągnięte do botnetu – tylko dlatego, że zostały podłączone do internetu i okazały się podatne na tego typu procedery. Co będzie z inteligentnymi domami, gdy tylko okażą się one powszechne?

Digitalizacja takich usług to niestety miecz obosieczny – o ile możliwość sterowania wszystkim za pomocą tylko głosu, spięcie wielu urządzeń w ramach jednego ekosystemu to naprawdę kuszące perspektywy, należy liczyć się z pewnymi problemami, które mogą wyniknąć „po drodze”. Amerykanie mieli przedsmak tego typu „katastrofy” wczoraj, co będzie, gdy wydarzy się ona w sytuacji, gdy inteligentny dom będzie standardem i niejako nasze mieszkania będą uzależnione od działania zewnętrznych usług?