Amazon

Alexa pozwoli wam "porozmawiać" ze wszystkimi. Także ze zmarłymi

Krzysztof Rojek
3

Alexa niedługo będzie w stanie przeczytać dziecku bajkę na dobranoc głosem jego zmarłej babci. Trochę to przerażające.

Możliwości interakcji pomiędzy człowiekiem a maszyną rozwijają się w nieprawdopodobnym tempie. Gdyby jeszcze 10 lat temu ktoś pokazał, jakie rzeczy współcześnie będzie można załatwić np. za pomocą asystenta głosowego, to dla ludzi wtedy przypominałoby to bardziej scenę z filmu sci-fi niż rzeczywistość. Oczywiście jednak na tym, co jest dziś w naszym zasięgu możliwości się nie kończą i firmy takie jak Microsoft, Amazon czy Apple pracują nad tym by ich usługi stawały się jeszcze lepsze. Każda z firm pracuje nad swoimi rozwiązaniami, mając własny pomysł na rozwój SI. To, co wymyślił Amazon jest zarówno fascynujące, jak i przerażające.

Alexa przemówi głosem twoich znajomych

Już teraz asystenci głosowi mogą mówić do nas wieloma różnymi głosami i choć najbardziej popularne są te domyślne, to każdy asystent ma do wyboru przynajmniej kilka opcji, a ciągle dodawane są nowe. Korzystając jednak z nowych technologii, które też są wykorzystywane chociażby do robienia deepfake'ów, asystent Amazona zyska niedługo umiejętność, dzięki której lista głosów do wyboru będzie wręcz nieskończona. Dlaczego? Ano dlatego, że dzięki nowej funkcji asystent będzie mógł nauczyć się głosu każdego, kogo zechcemy. Wiemy to, ponieważ funkcja została oficjalnie pokazana na konferencji Amazonu re:Mars 2022. Jak mówi sam Amazon, asystentowi wystarczy zaledwie jedna minuta nagrania audio, po której ma być w stanie udawać głos osoby, którą usłyszał.

Oczywiście, pierwszym zastosowaniem, jakie przychodzi do głowy, oprócz możliwości "rozmowy" z celebrytami, to możliwość nauczenia asystenta głosu zmarłej bliskiej osoby, po to, by móc usłyszeć go ponownie. Pomijając oczywiste kwestie etyczne, a także - możliwe nadużycia (w końcu tak spreparowany głos może posłużyć np. do wyłudzeń) to nie jest to pierwszy przypadek, w którym technologia pozwala poradzić sobie ze stratą bliskiej osoby. Nie tak dawno temu opisywałem wam poruszającą historię tego, w jaki sposób Joshua Barbeau wykorzystał Projekt December i silnik GPT-3 by stworzyć bota, który będzie wypowiadał się dokładnie tak, jak jego zmarła ukochana. Sam mężczyzna był zaskoczony rezultatami które osiągnął i przyznał, że taka rozmowa miała dla niego właściwości terapeutyczne.

Rozwój takich technologii pokazuje jednak jedną ważną rzecz - jeżeli chodzi o kreację "cyfrowego ja" to w ciągu kilku lat zbliżyliśmy się w tej kwestii bardziej niż kiedykolwiek. Jeżeli maszyny w tym momencie są w stanie nauczyć się pisać jak my do poziomu, że nasi najbliżsi nie są w stanie tego rozpoznać, a do tego - wystarczy zaledwie minuta by nauczyć się i odtworzyć nasz głos, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby nasz cyfrowy awatar, stworzony być może bez naszej wiedzy, został z naszymi znajomymi na długo po naszej śmierci.

Nie wiem jak dla was, ale dla mnie jest to jeden z tych elementów technologicznego świata, gdzie twórcy zamiast pytać czy "mogą" coś zrobić, powinni zadać sobie pytanie, czy "powinni".

Źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu