4

To jeszcze żaden sukces. ACTA 2 zostało „tylko” odroczone

ACTA 2 unia europejska
Nagłówki w mediach głównego nurtu trąbią o tym, że Parlament Europejski odrzucił dzisiaj dyrektywę nazywaną "ACTA 2". Głosowanie nad nowymi zapisami w zakresie praw autorskich (w tym kontrowersyjne art. 11 oraz 13) zakończyło się wynikiem tylko pozornie korzystnym dla przeciwników ustawy (317 przeciw, 278 za, 31 wstrzymało się). To zaś oznacza na razie tyle, że obrady nad projektem odbędą się we wrześniu.

Przypomnijmy, planowane zmiany w prawie autorskim zakładają m. in. obowiązek aktywnego monitorowania treści, czy nie naruszają one interesów pierwotnych twórców. Może więc okazać się, że nawet samo cytowanie będzie znacznie utrudnione, podobnie z recenzjami filmów, muzyki i podobnych treści. Internauci najczęściej mówią o „zakazie tworzenia memów”, które bardzo często bazują na materiałach, które należą do innych twórców – nie jest to jednak najlepsza „laurka” dla art. 11 i 13. Zdecydowanie, najbardziej kontrowersyjne jest przepchnięcie ustaleń prawnych, które pozwolą na szerokie wprowadzenie tzw. podatku od linków, gdzie m. in. Google byłoby w UE zobowiązane do płacenia tytułom prasowym za to, że ich publikacje pojawiają się w wyszukiwarce / Google News.

 

Czy protesty wpłynęły na dzisiejsze głosowanie? ACTA 2 wcale nie jest „odrzucone”

Zdecydowanie tak – ale nie należy upatrywać w tym szczególnej formy nacisku na eurodeputowanych. Ci doskonale zdają sobie sprawę z tego, że proponowane zmiany są kontrowersyjne, ale nie do końca zdają się rozumieć dlaczego. Internauci natomiast są pewni, że projekt jest szkodliwy i może spowodować, że internet nie będzie już takim samym miejscem jak kiedyś – i uwierzcie mi, że w tej sytuacji nie przesadzają.

Tyle, że eurodeputowani wybierając odrzucenie tego projektu tak naprawdę „odraczają” prace nad nim o kilka miesięcy. Dopiero we wrześniu odbędą się obrady, które ostatecznie mogą się skończyć wprowadzeniem zmian w życie. W tym czasie zapewne będą trwać nieoficjalne rozmowy nad przyszłością m. in. kontrowersyjnych artykułów 11 oraz 13, które stały się „twarzą” konfliktu na linii Unia Europejska – internauci.

Wczoraj pisaliśmy dla Was o tym, że tuż przed głosowaniem w Parlamencie Europejskim, Wikipedia postanowiła zaprotestować i zamknęła stronę zasłaniając ją informacją o planowanych zmianach w prawie autorskim. Oceniliśmy ten krok jako potrzebny i słuszny: Wikipedia ma spory zasięg oddziaływania, trafia również do mniej zorientowanych użytkowników sieci, a ci również powinni wiedzieć na czym polega rzeczony spór. Szkoda, że media mainstreamowe tak bardzo po macoszemu podchodzą do tej kwestii – uważam, że powinny robić znacznie więcej w kwestii informowania użytkowników o planach Unii Europejskiej.

A zatem, należy jednoznacznie stwierdzić: żaden to sukces, choć rzeczywiście – spory wpływ na przebieg głosowania mogły mieć ostatnie protesty. Cały czas wisi nad nami groźba wprowadzenia szkodzącego nam wszystkim prawa, które w pierwotnych założeniach miało chronić przede wszystkim właścicieli praw autorskich.