Polska

Już niebawem abonament po nowemu: będziemy tłumaczyć, że nie posiadamy telewizora i radia

MS
Maciej Sikorski
66

Długo pisaliśmy o opłacie audiowizualnej, której widmo wisiało nad nami przez kilka lat. Mówiła o niej ekipa PO, temat rozwijał PiS. I gdy wydawało się, że spawa jest już przesądzona, okazało się, że procedowanie nowych przepisów wedle unijnych standardów trochę potrwa. Krytycy opłaty mogli tryumfować. Najprawdopodobniej było to jednak krótkotrwałe zwycięstwo: coraz więcej wskazuje na to, że decydenci dotrzymają słowa i uszczelnią abonament. Teraz trzeba będzie udowodnić, że nie posiada się telewizora...

Abonament radiowo-telewizyjny będzie znacznie lepiej ściągalny - pisałem o tym kilka tygodni temu, powoływałem się wówczas na słowa prezesa TVP, Jacka Kurskiego, który mówił o odwróceniu tej opłaty. Niedawno Kurski powtórzył te słowa podczas spotkania z ludźmi filmu:

- Według informacji, jakie posiadam, jest możliwe przeprowadzenie jeszcze w październiku ustawy abonamentowej, która nie będzie zderzała się z groźbą podważenia w Komisji Europejskiej. Ustawa odwróci źródło powstania zobowiązania. To spowoduje napływ do Telewizji Polskiej 1-1,5 mld zł w 2017 i 2018 roku - wyjaśniał Jacek Kurski.[źródło]

Portal Wirtualnemedia.pl podaje, że projekt nowelizacji ustawy abonamentowej rzeczywiście trafi do Sejmu w przyszłym miesiącu. Doświadczenia ostatnich kwartałów uczą, że może być szybko procedowany i przepisy niebawem ulegną zmianie. A to mogłoby oznaczać, że np. od pierwszego stycznia 2017 roku sytuacja na tym polu będzie wyglądać zupełnie inaczej. Projekt zakłada prawdopodobnie, że wszystkie gospodarstwa domowe w Polsce posiadają odbiorniki radiowe i telewizyjne, więc wszystkie powinny płacić abonament. Przypominam, że teraz ich posiadanie trzeba rejestrować. Po zmianach rejestrować będzie się nieposiadanie takiego sprzętu.

Twórcy projektu zakładają, że fakt niepoosiadania wspomnianych urządzeń zarejestruje niewielki odsetek Polaków i tę grupę łatwo będzie sprawdzić. W tym celu mogą być przeprowadzane kontrole, nie należy też wykluczać, że operatorzy sieci kablowych i platform cyfrowych będą pytani, czy dana osoba korzysta z ich usług - jeśli tak, to pewnie posiada telewizor. A to oznacza, że musi płacić abonament radiowo-telewizyjny. Rozwiązanie proste, skuteczne, jednocześnie istnieje małe ryzyko, że trafi na takie przeszkody, jak opłata audiowizualna.

Zastanawia mnie w tym wszystkim, jak potraktowane zostaną komputery czy sprzęt mobilny? Teoretycznie za ich pośrednictwem można oglądać tv, słuchać radia. Trzeba zatem będzie zgłosić tylko telewizor albo radio czy każdy sprzęt elektroniczny, na którym uda się odpalić np. stronę internetową TVP? Podczas kontroli człowiek wpadnie, gdy wykaże, że nie ma telewizora, ale wyciągnie telefon komórkowy? Czekam na zapisy ustawy, bo ta kwestia jest naprawdę istotna. Zakładam przy tym, że tłumaczenie w stylu "używam telewizora do grania albo oglądania seriali z płyt" raczej nie pomoże - nie dość, że trzeba będzie zapłacić abonament radiowo-telewizyjny, to jeszcze pojawi się jakaś kara. Oczywiście tu istotny motyw samej kontroli: czy osobę przeprowadzającą inspekcję trzeba będzie wpuścić? Sporo pytań, za kilka tygodni poznamy odpowiedzi.

Jednocześnie chciałbym przywołać opinię nowego przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Witolda Kołodziejskiego. Stwierdził on, że opłata abonamentowa nie powinna dotyczyć samych odbiorników, lecz treści, z ktorych można korzystać. Ten postulat przewija się często m.in. w Waszych komentarzach. Wydaje się logiczny, tak działają przecież prywatne stacje oraz operatorzy. Sęk w tym, że telewizja publiczna/narodowa przy takim rozwiązaniu pewnie nie mogłaby liczyć na kasę, którą uda się ściągnąć wprowadzając abonament radiowo-telewizyjny w obowiązkowej i powszechnej formie. Spodziewane wpływy powinny poważnie przekroczyć miliard złotych. Pojawi się gruba kasa na realizowanie misji. Przynajmniej tak twierdzą niektórzy...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu