12

Abonament zniknie w 2019 roku. To nie jest powód do świętowania – i tak zapłacimy

6 seriali do których powracam
Media publiczne w końcu zyskają stabilne źródło finansowania? Wiele na to wskazuje - według Krzysztofa Czabańskiego, człowieka dobrze zorientowanego w temacie, już w przyszłym roku mają być utrzymywane z podatków. Jednak nie z parapodatku, jakim jest abonament RTV, lecz bezpośrednio z budżetu państwa, na który wszyscy się przecież zrzucamy. Mowa o dużych pieniądzach, kilku miliardach złotych rocznie. Dzięki temu telewizja i radio mają "odetchnąć" i... odejść od ścieżki komercjalizacji.

Abonament RTV, pomysły na zastąpienie go, uszczelnienie czy likwidację, stały się już materiałem na serial. Przecież nie jest to historia, która wypłynęła wraz ze zmianą rządów, wcześniejsze ekipy też nie potrafiły sobie poradzić z finansowaniem mediów publicznych, problem przez lata był zamiatany pod dywan. Wydawało się jednak, że po całkowitym zwycięstwie PiS w wyborach, ta kwestia zostanie szybko rozwiązana. Osoby, które śledzą ten wątek, zapewne zdają sobie sprawę z tego, że stało się inaczej: kolejne pomysły pojawiały się i upadały – odpowiednia ustawa trafiła nawet do parlamentu, lecz szybko znalazła się w „zamrażarce”. Powód?

Mówił o tym Krzysztof Czabański, przewodniczący Rady Mediów Narodowych, który był twarzą planowanych zmian. Telewizja wPolsce przeprowadziła z nim wywiad, z którego jasno wynika, że narastające wokół tego problemy miały charakter polityczny: ścierały się różne grupy interesów, władze nie chciały rozpoczynać nowego konfliktu z Brukselą. Do tego trzeba chyba dodać niechęć do wprowadzania przymusowych opłat przed kolejnym cyklem wyborczym: uszczelnianie abonamentu mogłoby zirytować część społeczeństwa. Kłopoty finansowe TVP oczywiście nadal istniały, ale doraźnie rozwiązano je pożyczką oraz rekompensatą. Co dalej?

We wspomnianym wywiadzie minister Czabański nie owija w bawełnę: na 99,9% abonament zniknie w roku 2019. Oczywiście obowiązuje on w roku bieżącym, ale tu jego historia ma się zakończyć, zostanie zniesiony. Pewnie pojawią się okrzyki radości, bo znika pewna opłata – uiszczana jedynie przez część obywateli, ale jednak. Sęk w tym, że nie znikają media publiczne i jakoś trzeba będzie je utrzymać. A to „jakoś” oznacza, że każdego roku z budżetu państwa na radio i telewizję zostanie przeznaczone nawet 3 mld złotych. Trzeba mieć przy tym na uwadze, że publiczna kasa nie jest skrzynią bez dna: albo komuś te pieniądze zostaną zabrane, albo pojawią się nowe podatki, ewentualnie wzrosną te już istniejące. Przekonamy się, jaki wariant zostanie zastosowany w roku 2019, intryguje, co będzie się działo później.

Wspomniane pieniądze powinny już zapewnić Polskiemu Radiu i TVP spokojne funkcjonowanie, realizowanie misji. Co ciekawe, również do tego wątku odniósł się przewodniczący RMN, który nie ukrywał dezaprobaty dla promowania disco polo w mediach publicznych, wymierzył kilka prztyczków w nos Jacka Kurskiego. Ponoć robi to także w bezpośrednich kontaktach z prezesem TVP. Rozwój mediów w tym kierunku wyraźnie mu nie pasuje i liczy na to, że większy nacisk zostanie położony na realizację wspomnianej misji, a nie na promowanie treści niższych lotów. Ma nastąpić odchodzenie od komercyjnej ścieżki, która wg Czabańskiego, stanowi przekleństwo mediów publicznych. Ciekaw jestem, co z tego wyjdzie, jak te dwa wątki zostaną pogodzone?

Na razie ta kwestia schodzi na dalszy plan, ważniejsze jest to, że zniknie abonament. Chociaż nie będę zdziwiony, jeśli i tym razem z planów niewiele zostanie – minister Czabański mówi o 99,9%, ale wcześnie widzieliśmy już, że nad tym tematem wisi jakieś fatum. Warto jednak pamiętać, że zdanie „zlikwidowaliśmy abonament” może być chwytliwym hasłem w roku wyborów parlamentarnych…