31

$37 dolarów miesięcznie na start – dowcip czy rewolucja?

Autorem tekstu jest Paweł Aleksandruk. Tak to nie pomyłka i nie zgubiłem zer ani nie chcę zrobić nikomu głupiego dowcipu. Buszując po sieci natrafiłem na post traktujący o nowo powstałym inkubatorze dla startupów o którym nikt nie wspomina w polskiej blogosferze a powinien. Postanowiłem być pierwszym, który “doleci do tematu” i przyjmie bęcki na swoją […]

Clipboard01Autorem tekstu jest Paweł Aleksandruk.

Tak to nie pomyłka i nie zgubiłem zer ani nie chcę zrobić nikomu głupiego dowcipu. Buszując po sieci natrafiłem na post traktujący o nowo powstałym inkubatorze dla startupów o którym nikt nie wspomina w polskiej blogosferze a powinien. Postanowiłem być pierwszym, który “doleci do tematu” i przyjmie bęcki na swoją głowę za “kopiowanie treści z Mashable”. Jednak to niczyja wina, że o pewnych sprawach dowiadujemy się z serwisów zagranicznych, nawet jeśli te sprawy dotyczą nas samych pośrednio czy bezpośrednio.

Ten znaleziony przeze mnie post dotyczy założyciela Pinboard, czyli Macieja Cegłowskiego, jednak tym razem nie jest on bezpośrednio powiązany z tym ciekawym narzędziem ale całkiem nowym pomysłem, który wprowadził niemałe zamieszanie w środowiskach wszelkiej maści inwestorów, venture capital czy aniołów biznesu z Doliny Krzemowej.

fdJego nowy pomysł to Inkubator Biznesowy oferujący sześciu zespołom, lub osamotnionym przedsiębiorcom zawrotną kwotę właśnie tych wspomnianych na wstępie 37 dolarów na wystartowanie i rozwinięcie skrzydeł. Autor pomysłu w bardzo prosty sposób wyjaśnia, że “tyle w zupełności wystarczy” no i jak tu się z nim nie zgodzić? Maciek – mam nadzieję, że nie będzie miał mi tego za złe, że się tak z nim spouchwalam – słusznie zauważa, że jest to kwota mogąca pokryć koszty serwera i “ciepłego napoju”, gdyż właściwie to jedyne rzeczy, które tak na prawdę są potrzebne kreatywnej osobie z pomysłem na biznes.

Jak sam autor The Pinboard Investment Co-Prosperity Cloud zauważa, jest to ekstremalna wersja startupu, ale on osobiście tak zaczynał i w taki sposób działa jego model biznesowy, który ma się dobrze i przynosi stałe zyski. Może wydawać się to niemożliwe a jednak, coś w tym jest. Oczywiście ciężko będzie w ten sposób zbudować biznes wart miliony czy miliardy dolarów, ale przecież nie jest to niemożliwe. Inkubator jest zatem skierowany bardziej do tych startupowców, którzy przedkładają prowadzenie biznesu, który zapewni im bezstresową egzystencje, choć nie koniecznie musi od razu przynieść milionowe zyski.

fgOrganizator zaprasza także do współpracy chętnych sponsorów i partnerów. Zgłosiło się już kilka firm, które w ramach sponsoringu zaoferowały swoje produkty i usługi startupom, które znajdą się w szczęśliwej szóstce finalistów, ale to nie wszystko! Inicjatywą wykazał się również Marc Andreessen – jest on jednym z założycieli firmy venture capital Andreessen Horowitz – który zaoferował dodatkowe 50 dolarów każdemu z nowych biznesów wytypowanych przez Cegłowskiego.

marc-andreessenWłaśnie przez udział Marca Andreessena Inkubator Macieja Cegłowskiego nagle stał się łakomym kąskiem i zgłoszenia do niego zaczęły napływać lawinowo. Wystarczy poczytać o Marcu na Wiki aby wszystko stało się jasne jak nasza najbliższa gwiazda;). Marc Anddreessen jest ściśle związany nie tylko z venture capital ale również z Facebookiem, eBayem, HP i kilkoma innymi rozpoznawalnymi markami – chyba już więcej nie muszę pisać dlaczego warto jest powalczyć z innymi o miejsce w grupie 6 wspaniałych. Nawet jeśli nikt nie dostałby ani grosza – czy raczej centa, tylko i wyłącznie zwracając uwagę tego inwestora jego startup zyska uwagę inwestorów z pierwszej ligi a to może za sobą pociągnąć kolejne propozycje i przybliżyć upragniony sukces.

American Dream. Czy to właśnie posunięcie Macieja Cegłowskiego zmieni coś w świecie inwestorów? Jeśli uda się mu sprawić, że wytypowane przez niego startupy osiągnął sukces i przebiją się przez gąszcz grubo dofinansowanych firm, postawi to za pewne kolejne pytanie: “Czy duża inwestycja jest gwarancją sukcesu?”. Moim zdaniem nie, nie jest to najważniejsze, choć na pewno pomaga. Właśnie dzięki małym inwestycjom i inicjatywom takim jak Inkubatora Macieja Cegłowsiego można już na wstępie zweryfikować determinację startupu i chęć osiągnięcia sukcesu.

W związku z tekstem mam do was dwa pytania:

  1. Jak myślicie co jest ważniejsze i może przynieść większe korzyści startupowi, duża inwestycja czy pomoc doświadczonych w branży specjalistów połączona z networkingiem?
  2. Jakie konsekwencje pozytywne/negatywne może mieć wystartowanie inkubatora biznesowego, który właściwie nie oferuje prawie żadnego wsparcia finansowego?

Odpowiadajcie w komentarzach.