4

2015 to dla mnie rok autonomicznych pojazdów – zaczęto o nich mówić poważnie

Pracujemy teraz nad podsumowaniami roku – Jakub opublikował wczoraj zestawienie najlepszych smartfonów i tabletów, zapewniam, że pojawią się kolejne wpisy z tej serii. Przy tej okazji zastanawiam się nad tematem, który najbardziej przyciągał moją uwagę w ostatnich kwartałach: zrobił największe wrażenie, pożarł sporo czasu, sprawił, że zmieniałem do niego podejście. Kwestii tego typu było kilka, […]

Pracujemy teraz nad podsumowaniami roku – Jakub opublikował wczoraj zestawienie najlepszych smartfonów i tabletów, zapewniam, że pojawią się kolejne wpisy z tej serii. Przy tej okazji zastanawiam się nad tematem, który najbardziej przyciągał moją uwagę w ostatnich kwartałach: zrobił największe wrażenie, pożarł sporo czasu, sprawił, że zmieniałem do niego podejście. Kwestii tego typu było kilka, ale najmocniej swoje piętno odbiła chyba sprawa autonomicznych samochodów.

Roboty, praca, sztuczna inteligencja, kosmos

Zaznaczę na początku, że nie chodzi mi o konkretne wydarzenie – raczej o ich ciąg. W mijającym roku mówiono sporo o sprzęcie mobilnym ale dotyczyło to np. hamowania tego biznesu. Temat robotów pojawia się w branży od lat, lecz ostatnio stał się szczególnie popularny i zaczęto mocniej łączyć go z rynkiem pracy, zmianami, jakie wywoła w ekonomii, funkcjonowaniu społeczeństwa itd. Naukowcy, przedsiebiorcy i przedstawiciele mediów czy sztuki podejmowali temat sztucznej inteligencji, ale przestała ona być wątkiem czysto teoretycznym – zaczynamy do niej podchodzić „na serio”. Na serio mówimy też o w miarę przystępnej cenowo turystyce kosmicznej, a przybliża nas do tego m.in. sukces Blue Origin.

Jak już pisałem, takich wątków jest kilka, to one przyciągały naszą uwagę w roku 2015 i z pewnością będą istotnym przedmiotem dyskusji w roku 2016. Z tego grona największe wrażenie na mnie zrobiła jednak kwestia autonomicznych samochodów.

Najpierw zabawki od Google

Czy idea samochodu, który nie potrzebuje kierowcy narodziła się w roku 2015. Nie – obecne „rozdanie” trwa już kilka lat. Przez długi czas wątek miał jednego bohatera: Google. Robili wokół tego sporo szumu, media im w tym pomagały, świat z dużym zainteresowaniem oglądał filmy, na których auta internetowego giganta poruszały się bez udziału kierowcy. Robiło wrażenie, ale w tyłu głowy pojawiało się ważne pytanie: czy Google da radę skończyć ten projekt? Czy firmie uda się zrobić z tego biznes i dostarczyć na rynek produkt, najlepiej przystępny cenowo?

Podkreślano, że firma ma miliardy dolarów, zdolny zespół, wielkie możliwości, ale przypominano też, że Google inicjowało różne projekty i część z nich skończyła w szufladzie. Albo w koszu. Niektórzy postrzegali te pojazdy (zwłaszcza małe autka zaprojektowane jako pojazdy autonomiczne) jako zabawki. Fajne, innowacyjne, ciekawe, ale jednak zabawki. I wtedy przyszedł rok 2015.

Od Pekinu po Paryż, od uczelni po korporacje

Początek roku spędzałem na targach CES. Moją uwagę przykuł fakt uczestniczenia w imprezie dużej liczby producentów samochodów. W niektórych miejscach bardziej przypominało to targi motoryzacyjne niż elektroniki użytkowej. Ale trzeba do tego podchodzić inaczej: samochody stają się częścią biznesu IT. Część tych producentów mówiła już wtedy głośno o pracach nad autonomicznym pojazdami, w tym gronie można wymienić np. niemieckie koncerny. Mercedes robił furorę prezentując auto przyszłości.

Potem sprawy zaczęły nabierać rozpędu. Przybywało firm, które głośno mówiły o swoich badaniach, testach, planach. Robili to Japończycy, Amerykanie, Europejczycy. Do gry włączali się zarówno starzy wyjadacze pokroju Forda czy Toyoty, jak i młodsza Tesla, nie brakowało też firm spoza sektora motoryzacyjnego – w miarę świeżym przykładem Baidu, czyli „chińskie Google”. Podmiotów działających na tym polu mamy już dziesiątki. Czy wszystkie rozpoczęły pracę nad autonomicznymi pojazdami w roku 2015? Nie – niektórzy zajmują się tym ponoć od dawna. Ale teraz nadszedł czas, gdy wykładają karty na stół. Widzą, że konkurencja nie śpi i walczy o uwagę, więc nie mogą być gorsi – od tego może zależeć ich przyszłość.

Istotny jest nie tylko fakt pojawienia się producentów głośno mówiących o takich pojazdach – na większą skalę zmieniło się podejście do tematu. Miasta zaczynają patrzeć na swoją infrastrukturę, układ przestrzenny pod kątem pojazdów autonomicznych, firmy pokroju Ubera uwzględniają to w planach rozwoju, zaczyna się debata publiczna, która musi zaistnieć, by rozwiązanie stało się powszechnie akceptowalne, potrzebne są też zmiany w prawie. Przestaliśmy mówić o „zabawkach Google”. Zaczęliśmy spoglądać na rynek, który pod koniec bieżącej dekady może stać się faktem.

Czy za dziesięć lat wszyscy będziemy jeździć autonomicznymi pojazdami? Mało prawdopodobne. Czy ludzie w ogóle będą się poruszać takimi maszynami? Raczej tak. Nie zaryzykowałbym stwierdzenia, że zmiany są nieuchronne, ale z pewnością biznes będzie zmierzał w tym kierunku. Szeroko pojęty biznes – branżę motoryzacyjną sprowokuje do działania sektor IT. Czeka nas coś dużego. A zmiany rozpoczęły się na poważnie w tym roku. To w ostatnich kwartałach mogliśmy sobie uświadomić, że będzie się działo. Przynajmniej ja to sobie uświadomiłem…