12

16 mld dolarów za WhatsApp najwyraźniej nie było przesadą

Snapchat zostanie dofinansowany przez Alibabę – pisałem o tym wczoraj. Chińczycy zamierzają wpompować w amerykański startup 200 mln dolarów. Serwis efemerycznych wiadomości będzie wyceniany na kilkanaście miliardów dolarów. Coraz mniej osób to dziwi, co nie oznacza oczywiście, że wszyscy uznają sytuację za normalną. Warto przy tym przypomnieć, że niewiele ponad rok temu Facebook zapłacił za […]

Snapchat zostanie dofinansowany przez Alibabę – pisałem o tym wczoraj. Chińczycy zamierzają wpompować w amerykański startup 200 mln dolarów. Serwis efemerycznych wiadomości będzie wyceniany na kilkanaście miliardów dolarów. Coraz mniej osób to dziwi, co nie oznacza oczywiście, że wszyscy uznają sytuację za normalną. Warto przy tym przypomnieć, że niewiele ponad rok temu Facebook zapłacił za WhatsApp 16 mld dolarów (+3 mld dla pracowników, co razem daje 19 mld dolarów) i wywołał tą sumą spore poruszenie w branży.

Pisałem już kiedyś, że Facebook płacił 16 mld dolarów za wspomniany komunikator w chwili ogłoszenia transakcji. Potem ta suma urosła, ponieważ płacono głównie w akcjach serwisu społecznościowego Marka Zuckerberga. Droższe akcje – wyższa suma. Ale i bez tego wzrostu nie brakowało osób, które powtarzały, że to szaleństwo, że Facebook niepotrzebnie przepłaca za WhatsApp, że to się źle skończy: i dla firmy, która straci, i dla branży, w której znów może się pojawić bańka podobna do tej z przełomu stuleci. A tej większość ludzi wolałaby uniknąć.

Trafiłem dzisiaj na informację dotyczącą liczby pobrań aplikacji WhatsApp na urządzenia z platformą Android. Okazuje się, że przekroczono już granicę jednego miliarda. Nie wiadomo (przynajmniej nam nie wiadomo), ile dokładnie razy pobrano komunikator, bo w Google Play widnieje napis między 1 a 5 mld – dość duży rozstrzał. Należy jednak przyjąć, że wynik jest zbliżony do dolnej granicy. Dobry rezultat? Nawet bardzo. Nie ulega wątpliwości, że z aplikacji korzystają setki milionów ludzi na całym świecie. Dzisiaj toczy się o nich zażarty bój i są dość wysoko wyceniani, czasem nawet bardzo wysoko.

Rok temu byłem w gronie ludzi, którzy przecierali oczy ze zdumienia na widok rozrzutności Zuckerberga i spółki. Dzisiaj zdziwienie jest już znacznie mniejsze – chyba zacząłem się przyzwyczajać do tych sum, przybywa startupów wycenianych na grube miliardy dolarów. Xiaomi czy Uber przebiły nawet granicę 40 mld – przy tych wynikach blednie kapitalizacja niektórych wielkich firm. Giganci polskiej giełdy dalecy są od takich wartości. Inwestycja Facebooka przestała mnie dziwić, ale czy to oznacza, że sumę uznałem za uzasadnioną? I tak, i nie.

Z jednej strony muszę napisać, że Facebook miał nosa i przejął WhatsApp nim startup wyceniono na dużo więcej niż kilkanaście miliardów dolarów. Zastanawiam się przy tym, jak na całe zjawisko podkręcania wycen wpłynęła ta transakcja i czy przypadkiem nie dolano oliwy do ognia, ale przyjmuję, że i bez tego przejęcia wartość startupów szybko by rosła. Brawo zatem dla Facebooka za przejęcie potencjalnej konkurencji i zwiększanie swoich wpływów. Gdyby komunikator wpadł w ręce innego dużego gacza, np. z Chin, to w niebieskim serwisem mogliby zgrzytać zębami ze złości.

Z drugiej strony zastanawiam się, gdzie dobrniemy z tymi cenami. Niecałą dekadę temu Google przejęło YouTube’a za 1,65 mld dolarów i nie brakowało wówczas opinii, że to czyste szaleństwo i topienie pieniędzy. Dzisiaj ta kwota nie poraża, na tyle wyceniany jest cały pakiet startupów, w tym temacie można się zgubić. Jak zatem rynek będzie wyglądał za kolejne 10 lat? Sytuacja zacznie się stabilizować, czy nadal będzie kontynuowane windowanie cen? Coraz częściej słychać, że znowu obserwujemy bańkę, która w końcu będzie musiała pęknąć…