64

Żegnaj YouTubie w telewizorze, będzie mi ciebie brakować

Niby wiedziałem, ale zapomniałem. I zabolało, jak zabranie dziecku roweru, do którego się przyzwyczaił. I dopiero teraz, po niedawnej stracie, zdałem sobie sprawę z tego, jak ważny był dla mnie YouTube w telewizorze. Na mojej ścianie nie wisi najnowszy sprzęt podświetlany fajnymi kolorkami, wyposażony w Androida i milion opcji, których pewnie i tak nigdy nie […]

Niby wiedziałem, ale zapomniałem. I zabolało, jak zabranie dziecku roweru, do którego się przyzwyczaił. I dopiero teraz, po niedawnej stracie, zdałem sobie sprawę z tego, jak ważny był dla mnie YouTube w telewizorze.

Na mojej ścianie nie wisi najnowszy sprzęt podświetlany fajnymi kolorkami, wyposażony w Androida i milion opcji, których pewnie i tak nigdy nie użyję. 3 lata temu postanowiłem kupić 51-calową plazmę Samsunga ze zwykłym SmartTV. Telewizor jest niebrzydki, ale już wtedy na rynku dostępne były nowsze, cieńsze i posiadające mniejszą ramkę modele. Ale wiadomo – większość z nas idzie na kompromis między wielkością i ceną, a przecież w ofercie Samsunga zawsze można było znaleźć coś w sam raz.

Do SmartTV podchodziłem nieufnie, głównie ze względu na przyzwyczajenie do komputera. I w sumie niespecjalnie mogę ten system pochwalić. Zapewne dużo zależy od modelu telewizora, ale u mnie działało to dość topornie. Wcale nie lepiej SmartTV radził sobie na trochę nowszym kinie domowym Samsunga. Niby ładniejszy, niby z jakąś uspokajającą tapetką, ale wciąż trochę przymulający. No ale ok, na telewizorze działy zarówno najpopularniejsze VOD jak i YouTube. Ten drugi miał wyszukiwarkę z wynikami dość pokręconymi, ale przyzwyczaiłem się. Podobnie jak mój Syn, który lubił tak oglądać na przykład filmiki z rozpakowywanie jajek z niespodzianką albo obecne na serwisie bajki.

SAMSUNG PS51D6900

No bo i samo użycie YouTuba w telewizorze jest banalnie proste. Bierzemy pilota, włączamy aplikację, wpisujemy interesujące nas hasło i na ekranie pojawia się film. Bez konieczności włączania drugiego urządzenia albo podpinania komputera przewodem HDMI.Zaczęto jednak mówić o rezygnacji z youtubowego wsparcia dla starszych telewizorów. Słyszałem o tym zarówno na początku roku jak i w kwietniu, ale u mnie wszystko działało. Pomyślałem więc, że zapowiadane porzucenie YouTuba mnie dotyczyć nie będzie. Mówiąc szczerze nawet nie sprawdziłem czy mój model znajduje się na liście zapomnianych sprzętów. Przyszedł maj, wskoczyła aktualizacja. Klops, nie ma YouTuba.

Włączam kino domowe – uff, jest. Ale z drugiej strony to już nie to samo. Dwa włączone urządzenia, konieczność przeskakiwania między źródłami sygnału. Gdybym czasem nie włączał któregoś z polskich serwisów VOD powiedziałbym, że SmartTV stał się u mnie kompletnie bezużyteczny. I chyba dopiero w obliczu braku aplikacji YouTuba zrozumiałem, że był on dla mnie w telewizorze ważny. Jeśli odłączyłbym od niego konsolę – pewnie najważniejszy.

Dało mi to trochę do myślenia i przeanalizowania swojego korzystania z tej usługi. I jestem zaskoczony – nigdy wcześniej nie zwracałem na to takiej uwagi. Z YT na komputerze korzystam praktycznie tylko u nas w redakcji. W domu jest to zawsze albo smartfon, albo tablet, albo właśnie telewizor. Czyli komputer jako platforma do tak zwanej „tubki” jest na szarym końcu. Jednak możliwość rozłożenia się na kanapie lub fotelu, bez konieczności trzymania laptopa na kolanach lub gdzieś obok, wygrywa z wygodą w obsługiwaniu aplikacji. Bo na starszych pilotach obsługiwanie appek to dramat.

tv3Łzy w związku z zabraniem mi YT w telewizorze otarłem bardzo szybko. Dzięki temu brakowi pierwszy raz włączyłem aplikację YouTuba na PlayStation 4. Wygoda w konfrontacji z moim starym SmartTV? Nieporównywalna. Oczywiście muszę się liczyć z trochę większym rachunkiem za prąd, ale myślę że jest tego wart. Przez całą sytuację zacząłem też trochę inaczej patrzeć na rynek telewizorów. Oczywiście brak YT nie jest powodem do tego, by zmieniać odbiornik, który jest całkiem sprawny. Swoje też przecież kosztował – ale nie wątpię, że są na świecie ludzie, dla których będzie to bodziec do pozbycia się całkiem młodego przecież telewizora na rzecz najnowszej jednostki. „Kochanie, nie działa już nam YouTube – musimy kupić nowy telewizor” – dajcie znać, jeśli u Was taki tekst zadziała.

A może nie warto i lepiej zainwestować na przykład w Chromecasta? Ja przestałem traktować telewizor jako centrum multimedialne i zawsze już będę rozpatrywał to tylko i wyłącznie jako połączenie ekranu i jakiejś mniejszej maszynki oferującej dostęp do sieci. Sorry, ale nie zamierzam płacić kilku tysięcy złotych za nowy telewizor, bo akurat komuś zachciało się zmienić kod swojej usługi.

grafika: 1, 2, 3