30

Zawartość plecaka Steve’a Woźniaka

Dosyć popularna stała się już seria artykułów w różnych serwisach tematycznych, prezentująca zawartość plecaków/toreb jego redaktorów. Okazuje się, że dobrze znany nam Steve Woźniak również postanowił pochwalić się swoim „zestawem podróżnika” – aż dziw bierze, że jest w stanie to wszystko mieć zawsze przy sobie! Wrażenie robi też lista przedmiotów, które nie znalazły się na […]

Dosyć popularna stała się już seria artykułów w różnych serwisach tematycznych, prezentująca zawartość plecaków/toreb jego redaktorów. Okazuje się, że dobrze znany nam Steve Woźniak również postanowił pochwalić się swoim „zestawem podróżnika” – aż dziw bierze, że jest w stanie to wszystko mieć zawsze przy sobie! Wrażenie robi też lista przedmiotów, które nie znalazły się na zdjęciu, ale które Steve ma prawie zawsze ze sobą.

Bez zbędnych oględzin zapraszam do zapoznania się ze zdjęciem:

A oto kilka słów Steve’a o jego zestawie:

Wszystkie urządzenia widoczne na zdjęciu noszę zawsze w kieszeniach lub plecaku, ale z kilkoma wyjątkami – oprócz dwóch iPhone’ów, iPoda nano i iPada, które należą do Janet. Wiele osób pyta jak ciężki musi być mój plecak, ale prawda jest taka, że znajduje się tam jeszcze więcej przedmiotów.

Steve miał na myśli pełną listę rzeczy, w której między innymi znajdziemy także mysz bluetooth, okulary, garść długopisów, karty kredytowe, medyczne, hotelowe, różnej maści adaptery do ładowarek czy kart pamięci, baterie wszelkich typów czy krople do oczu.

Powiem szczerze, że do tej pory sądziłem, że to ja przesadzam z ilością urządzeń, które zabieram ze sobą w drogę. Najczęściej bywa tak, że każde z nich jest przeznaczone innej czynności, stąd cały plecak gadżetów. Ale Steve przebija mnie wielokrotnie i muszę przyznać, że nie tyle fakt posiadania, ale „troszczenia” się o nie wszystkie robi na mnie największe wrażenie. Należy przecież zawsze pamiętać o naładowaniu baterii, również tych zapasowych. Sprawdzić wolną pamięć w kamerze czy aparacie. Nie wolno przeoczyć choć jednej ładowarki. A przede wszystkim – trzeba o nich wszystkich pamiętać, by po prostu nie zapomnieć któregoś z nich lub nie zgubić.

Steve przyznaje także, że największym problemem towarzyszącym takiej ilości elektroniki noszonej ze sobą są lotniska, gdzie niezbędne jest wypakowanie wszystkiego, często sporządzenie listy i ponowne spakowanie z powrotem do plecaka.

Kwintesencją maila od Woźniaka, zawierającego zdjęcie i listę urządzeń, było zdanie zamieszczone na jego końcu:

Nothing in my backpack goes unused, although the bluetooth mouse is close.

Źródło, foto.