Moje przemyślenia

Zapytałem Grzegorza Hajdarowicza czemu wierzy w sukces tabletów

JR
Jan Rybczyński
23

Wczoraj miałem przyjemność uczestniczyć w ciekawej konferencji o tytule: "Przyszłość prawa autorskiego a nowe modele biznesowe". W trakcie trwania panelu, Grzegorz Hajdarowicz wspomniał, że papierowe wydania dzienników znikną wcześniej niż się to się to wszystkim wydaje. Jako argument podał, że Bied...

Wczoraj miałem przyjemność uczestniczyć w ciekawej konferencji o tytule: "Przyszłość prawa autorskiego a nowe modele biznesowe". W trakcie trwania panelu, Grzegorz Hajdarowicz wspomniał, że papierowe wydania dzienników znikną wcześniej niż się to się to wszystkim wydaje. Jako argument podał, że Biedronka, która sprowadziła 30 tysięcy tabletów, sprzedała wszystkie urządzenia w jeden dzień. Cena "Biedronkowego" tabletu wynosiła 399 zł. Zapytałem go, czemu tablety są jego zdaniem bezkonkurencyjnie lepsze od smartfonów, taka informacja padła w trakcie panelu w którym brał udział, oraz czy nie obawia się, że wchodzi na rynek zbyt wcześnie.

Jan Rybczyński: Czemu Pana zdaniem tablet jest zdecydowanie lepszy od smartfona? Czy chodzi tylko o wielkość ekranu?

Grzegorz Hajdarowicz: Generalnie wielkość ekranu, a więc łatwiejsza ekspozycja treści. W tym tkwi tajemnica. Smartfon ma za małą możliwość ekspozycji treści. Weźmy pod uwagę, że dużo ludzi chodzi w okularach, dużo ludzi ma problemy z widzeniem, choroby cywilizacyjne i smartfon ma za mały ekran po prostu. Oczywiście jest użyteczny, mniejszy, ale jak się korzysta z tabletu, to też można nim łatwo manipulować. Mało tego, twierdzę, że właśnie 10 calowe tablety to jest przyszłość, to będzie kiedyś standard, tak jak kartka.

JR: Czyli raczej większe, niż mniejsze?

GH: Tak, dlatego, że następnym krokiem będą multimedia, filmy, rożnego rodzaju prezentacje i tak dalej. Musimy mieć powierzchnie, na której to robimy. Może, jeżeli będzie taka technologia, ja nie jestem techniczny, ja się na tym nie znam, ale jeżeli będzie taka technologia, że smartfon będzie miał projektor i będzie można wyświetlić treść na ścianę lub kartkę papieru, to wtedy tak, smartfon będzie się nadawał. Wielkość ekranu tabletu jako zaleta przeważa zdecydowanie wadę, jaką jest mniejsza poręczność.

JR: A czytniki z papierem elektronicznym zamiast wyświetlaczy?

GH: Czytnik to jest forma tabletu, niewiele się różnią. Kwestia matowości ekranu. Papier elektroniczny jest przyszłością, ale to też jest forma tabletu, tylko cieńsza, lżejsza, może w przyszłości z możliwością zgięcia. To jest kolejny krok, w tą samą stronę. Media muszą być użytecznie funkcjonalne, żeby z nich korzystać. Muchy nie koniecznie trzeba zabijać tabletem. Ja mam taką obwolutę, w którą wrzucam sobie tablet i czytam w basenie, bo jest wodoodporna.

JR: A nie boi się Pan, że za bardzo wyprzedza obecne czasy? Pomysł, który prędzej czy później wypali został za wcześnie wprowadzony w życie i przez to może się nie udać go zrealizować?

GH: Nie boje się, dlatego, że ja dziesięć lat temu miałem pierwszy tablet Compaq'a. Zanim pojawił się iPad, Compaq wyprodukował własny tablet z rysikiem, a nie ekranem dotykowym. To było za wcześnie. Rok temu zaproponowałem kostkę Przekroju. Ona była za wcześnie, jeszcze. Ludzie musza się nauczyć czytania prostych PDFów, a dopiero następnym krokiem będzie upgrade w stronę innych form, taka jak ta kostka Przekrojowa, kiedyś. Ale myślę, że to czy przejście na tablety zajmie rok, czy dwa, to tu nie ma znaczenia w dyskusji. Ja stawiam taką ostrą tezę, bo wydaje mi się, że ona jest realna. A jak się pomylę o rok, to trudno.

JR: Dziękuję za rozmowę

GH: Również dziękuję

Aktualizacja 16:20 25.04.2012. Pierwszy akapit został zmodyfikowany na prośbę doradcy grupy Gremi.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

wywiadRzeczpospolitaTablety