18

YouTube „nagrodzi” osoby zgłaszające nieodpowiednie treści na YouTube. I… to nie jest dobra droga

youtube grafika
I jak się pięknie składa? Wczoraj napisałem o tym, że z hejtem nie da się skutecznie walczyć, bo w wielu przypadkach będziemy się ocierać o uprawianie tzw. politycznej poprawności. YouTube natomiast wpadł na pomysł, by nieco nagrodzić osoby, które zgłaszają nieodpowiednie treści w serwisie wideo, dzięki czemu przyczyniają się do ustanawiania dobrych standardów. Tyle, że to nie jest odpowiednia i słuszna droga. Raz, że nagroda jest co najmniej wątpliwa, a dwa - takie akcje powodują tylko nawał zgłoszeń, w których brakuje dobrego uzasadnienia.

Tak, YouTube chce stworzyć armię „darmowych” szeryfów – Heroes, którzy aktywnie szukają nieodpowiednich komentarzy lub filmów na platformie. Dzięki temu, usługodawca chce lepiej odpowiadać na wszelkie przypadki naruszeń. Z tym, że jeżeli chodzi o serwisy społecznościowe, a tym bardziej kontentowe jest to bardzo trudne. Co minutę w usłudze dodaje się 1000 godzin filmów, sypią się komentarze, generuje się ogromny ruch. YouTube to stanowczo zbyt duża platforma, by móc mówić tutaj o jakiejkolwiek efektywności działań nawet ogromnej rzeszy moderatorów chcących stać na straży porządku. Tego się po prostu nie da zrobić.

Ale zaangażowanie w to również zwykłych użytkowników nie jest odpowiedzią na problem. Ci w zamian za wysyłanie raportów, mają dostać dostęp do tzw. „heroes dashboard”, specjalnego centrum moderacyjnego, dzięki któremu zaznaczą nie jeden, a kilka filmów jednocześnie jako te nieodpowiednie, będą również w stanie rozmawiać w wewnętrznych czatach, a także otrzymają inne, dodatkowe narzędzia. Żadna to zapłata w przypadku tych, którzy rzeczywiście chcieliby pomóc. To po pierwsze. Po drugie – niektórzy mimo wszystko mogą wykorzystać okazję do zdobycia dostępu do centrum w sposób niekoniecznie dla YouTube dobry. Czyli – będą raportować wszystko, co się da. Niezależnie od tego, czy będzie to odpowiednie, czy też nie. No i na końcu – sam mechanizm działania zgłoszeń jest wystarczający, a to, że YouTube stało się śmietnikiem – cóż, naturalna kolej rzeczy. Niekoniecznie trzeba usłudze pomagać w taki sposób, otwierając furtkę dla „szeryfów” i idących za tym zjawiskiem patologiom.

Czy jest jakiś dobry sposób na to, by YouTube stał się lepszym miejscem? Jak wynika z wczoraj napisanego przeze mnie tekstu, niestety nie. YouTube, podobnie jak i ogromna większość Internetu, jest to zwyczajna masówka. A skoro mamy do czynienia z masówką, przyzwyczajmy się do pomieszania z poplątaniem osób, które jednak dbają o swój wizerunek w Sieci i całej reszty – która ma to zwyczajnie w nosie i bardzo dobrze się przy tym bawi. W takich okolicznościach, pomysł YouTube wydaje się być nie tyle zabawny, co po prostu żałosny. Rozmiar platformy, specyfika oraz obecne realia przemawiają za tym, by… nie psuć czegoś, skoro to działa. Choćby działało słabo.

Bo może być gorzej…