50

Zwariowałem, kupuję lampkę na monitor Xiaomi za 230 złotych. Jest aż tak dobra

Na niedawnej konferencji Xiaomi (jednej z sam już nie wiem ilu), firma pokazała lampkę nakładaną na monitor. Nigdy z czegoś takiego nie korzystałem, więc chętnie sprawdziłem czy zdaje egzamin lepiej niż zwykłe oświetlenie na klasyczne biurko.

Jeśli na małym biurku postawicie wszystko czego potrzebujecie, a dodatkowo wpadliście na pomysł, żeby po bokach mieć duże głośniki, to wciśnięcie tam klasycznej biurkowej lampki graniczy z cudem. Ja niestety tak się załatwiłem i jedyne na czym do tej pory polegałem to podświetlenie klawiszy klawiatury oraz tylne oświetlenie monitora skonstruowane samodzielnie za pomocą taśm LED. Więcej światła na biurku to mniejsze obciążenie oczu blaskiem ekranu i zgodzi się ze mną każdy, kto spędza długie nocne godziny przy komputerze. Nadarzyła się okazja żeby przetestować nieco inne rozwiązanie, lampkę na monitor od Xiaomi. Skorzystałem i przyzwyczaiłem się do niej tak bardzo, że po oddaniu testówki kupuję swój egzemplarz.

Wypakowując sprzęt z pudełka myślałem, że lampkę wykonano z aluminium, na co wskazuje wykończenie – to jednak jedynie farba na plastiku, która ma wyglądać jak metal. Ale to dobrze, dzięki temu sama „tubka” lampki jest lekka i dobrze trzyma się na magnesach. Montuje się ją właśnie w ten sposób, przypinając oświetlenie do specjalnego uchwytu. Plus do plusa, minus do minusa i lampka szybko wskakuje na miejsce.

Metalowe elementy znajdziemy natomiast we wspomnianym uchwycie, który wydaje się być dużo cięższy w dolnej części żeby odpowiednio przeważyć konstrukcję po zaczepieniu jej na monitorze. To tak naprawdę ruchomy uchwyt, który trzeba odpowiednio ułożyć z tyłu, a przedni zaczep zahaczyć o ramkę monitora. Testowałem Xiaomi Mi Computer Monitor Light Bar na trzech ekranach. 24 calowym monitorze Xiaomi Mi 1c, 27-calowym Samsungu i 27-calowym monitorze od komputer HP Pavilion All-in-One. Każdy z nich miał nieco inną ramkę oraz kształt obudowy, w żadnym nie miałem problemów – nawet przy najcieńszym obramowaniu elementy zaczepu nie zasłaniały obrazu.

Monitor 24 cale:

Monitor 27 cali:

Do lampki dołączony jest specjalny bezprzewodowy kontroler w kształcie…pokrętła, do którego trzeba włożyć dwie bateria AAA. Stylistycznie identyczny do samej lampki, więc zestaw wygląda spójnie. Kręcąc w prawo zwiększamy moc światła, w lewo zmniejszamy.

Dociskając pokrętło i jednocześnie kręcąc zmieniamy natomiast barwę światła z niebieskawej bieli na kolor pomarańczowy. Regulacja jest bardzo płynna, można więc ustawić barwę i natężenie  dość dokładnie, to zdecydowanie lepsze rozwiązanie niż predefiniowane tryby.

Początkowo obawiałem się, że Xiaomi Mi Computer Monitor Light Bar będzie niepotrzebnie podświetlać sam monitor, czy raczej pojawią się na nim refleksy. Nic takiego jednak nie miało miejsca i promień światła padał tylko na biurko, dodatkowo punktowo dość trafnie, więc nie rozpraszał się na boki kierując wiązkę tam, gdzie była ona potrzebna. Sama lampka nie ma regulacji kierunku świecenia, więc jeśli przy dobrym ustawieniu fotela panel z LEDami będzie Wam świecił w oczy, to nie musicie wcale zmieniać swojej pozycji przy komputerze. Promień światła można regulować przesuwając nieco uchwyt, więc na dobrą sprawę żadna dodatkowa regulacja samej lampki nie jest potrzebna.

Minusy? Są, ale to dosłownie drobiazgi. Poza ceną

Pierwszy wynika w mojego monitora, więc to nie wina samej lampki. Zanim zdecydujecie się na zakup, koniecznie sprawdźcie, czy posiadacie choć jedną złącze USB w monitorze – wyeliminuje to konieczność ciągnięcia przewodu i podłączenia go do ładowarki albo komputera. Trochę szkoda, że lampka nie posiada własnej baterii i cały czas wymaga podpięcia przewodem, ale przy wspomnianym porcie USB w monitorze nie jest to żadnym problemem.

Montaż lampki Xiaomi eliminuje też równoczesne korzystanie z kamerki internetowej montowanej w ten sam sposób. Oświetlenie jest na tyle szerokie, że nawet przy 27-calowym monitorze nie było już miejsca na żaden inny dodatek.

Nie zachwyca niestety cena lampki w oficjalnej polskiej dystrybucji, przyzwyczajony do bardzo niskich kwot za tego typu gadżety od Xiaomi wydaje mi się, że 229 złotych może sprawić, że sprzęt nie będzie się cieszył dużą popularnością. Podobne oświetlenie od innej firmy, dokładnie Baseus i-wok Series, kosztuje zdecydowanie mniej, bo 99 złotych.

Nie wiedziałem, że potrzebuję takiego sprzętu do momentu aż nie zacząłem z niego korzystać. Przyzwyczaiłem się do tej lampki i zamierzam kupić własny egzemplarz. Dość często zdarza mi się siedzieć przy komputerze po zmroku i nigdy dobrze nie sprawdzały się u mnie stojące z boku zwykłe lampki biurkowe, ta zdaje egzamin zdecydowanie lepiej. Wieczorne przeglądanie papierowych dokumentów i wpisywanie danych do komputera nie wymagało już od mnie zapalania wszystkich świateł w pokoju, ale zauważyłem również, że po takiej wieczornej sesji przed monitorem moje oczy są mniej zmęczone, właśnie ze względu na więcej światła przy biurku. W moim przypadku pojawia się jeszcze jeden dodatkowy atut, którzy przeważył o decyzji zakupowej. Tak ustawione światło świetnie sprawdza się przy robieniu zdjęć i kręceniu przebitek wideo na biurku. Wiem, że z takiej funkcji skorzysta garstka użytkowników, ale sam nie spodziewałem się, że wykorzystam takie światło do takich celów.

Tak to rozwiązanie sprawdziło się przy robieniu zdjęć:

A tak przy kręceniu wideo:

Czy polecam? Tak, zarówno ten sposób oświetlenia biurka, jak i samą lampkę Xiaomi Mi Computer Monitor Light Bar. A byłaby idealna, gdyby w pierwszej cyfrze ceny zamiast dwójki stała jedynka.

Plusy

  • wykonanie i montaż
  • regulacja natężenia i koloru światła
  • przydatność i kąt padania światła

Minusy

  • cena (jak na Xiaomi oczywiście)
  • może nie pasować na „grubszy” monitor