10

Xerch, ciekawy polski agregat zakupowy

„Co czyni Xerch rewolucyjnie wygodnym narzędziem do wyszukiwania zakupów w sieci? Agregowanie ofert z wielu serwisów.” Tak oto możemy przeczytać na temat Xerch w notce prasowej, która dotarła do Antyweb. Xerch to polski startup będący wyszukiwarką „adaptującą się do kolejnych portali”, cokolwiek to znaczy. Jednego jestem pewien – faktycznie, agregacja jest. Aktualnie możemy przeszukiwać serwisy […]
„Co czyni Xerch rewolucyjnie wygodnym narzędziem do wyszukiwania zakupów w sieci? Agregowanie ofert z wielu serwisów.” Tak oto możemy przeczytać na temat Xerch w notce prasowej, która dotarła do Antyweb.

Xerch to polski startup będący wyszukiwarką „adaptującą się do kolejnych portali”, cokolwiek to znaczy. Jednego jestem pewien – faktycznie, agregacja jest. Aktualnie możemy przeszukiwać serwisy internetowe w poszukiwaniu aukcji, konkretnych towarów oraz zniżek w ramach zakupów grupowych. A wkrótce twórcy obiecują też możliwość przeszukiwania ofert nieruchomości, motoryzacyjnych, a także ofert połączeń lotniczych.

Wchodząc na stronę główną, dostajemy klasyczne okienko wyszukiwarki, która… niczego nie wyszukuje. To znaczy wyszukuje, ale trochę mało intuicyjnie. Na zapytanie ‚iphone’ zobaczyłem kable. Do iPhone’a co prawda, ale jednak kable. Dopiero po chwili zorientowałem się, że oferty są wyświetlane od najtańszej do najdroższej. No to klik! I już widzę najdroższe oferty. Przez chwilę było dobrze, a potem doładowało kolejne wyniki. I to jednak nie to, musiałem nawigować na piątą z kolei stronę, by zobaczyć w ofercie wiadomy telefon. Potem odnalazłem filtry i, uff, zaczęło być lepiej.

Póki co można przeszukiwać aukcje z Allegro, Ebay i Świstaka, a także (w kategorii sklepów) Nokaut i Skąpca. No i oczywiście pokaźną liczbę serwisów zakupów grupowych. Do tego mamy dostępną całą masę filtrów: lokacje, kategorie, konkretne przedziały cenowe i tak dalej. W gruncie rzeczy, wszystko to działa całkiem sprawnie i przy odrobinie klikania, można faktycznie wyszukać to, co chcemy.

Typowy ekran wyszukiwarki

Do tego dostajemy dwa dodatkowe narzędzia – zakładki oraz Xnipera. Pominę już fakt, iż to drugie ma ciężką do wymówienia nazwę. No, może nie tyle ciężką, co kompletnie dziwacznie brzmiącą. Zakładka to proste narzędzie – jeśli nie znaleźliśmy towaru, to zakładamy na niego zakładkę. System będzie szukał towaru w tle, a gdy już go znajdzie, wyśle nam emaila z powiadomieniem. Xniper zaś to robot, który sam za nas będzie podbijał niższe ceny w tych dziwacznych serwisach z tanim towarem.

Jak każdy szanujący się startup, Xerch posiada model biznesowy. Otóż, chce zarabiać na sprzedaży punktów. Za punkty zaś możemy utworzyć wspomnianą zakładkę, a także ją przedłużyć. I tak, za złotówkę kupimy sobie 10 punktów, czyli dokładnie tyle, ile trzeba, by założyć zakładkę i polować na określony towar.

Xerch nie jest robotą amatorów i mimo pierwszego złego wrażenia muszę przyznać, że narzędzie to jest po prostu wygodne i dopracowane. Choć niestety, nie na 100%. Zwłaszcza kwestia wyszukiwania prostego jest tak zbudowana, że jest ono po prostu niepotrzebne w przypadku nieco popularniejszych produktów. Produkty niszowe jednak bardzo szybko wyszukuje i tutaj jako narzędzie agregujące oferty z polskiej sieci sprawdza się bardzo dobrze. Twórcy się napracowali, a teraz mają jeszcze tylko kilka rzeczy do dopracowania.

Problem jednak mam z modelem biznesowym. Bo czy faktycznie ludzie są gotowi płacić za automat wyszukujący niedostępne aktualnie towary? Ze swojej perspektywy mogę powiedzieć tak: jeśli mi na towarze bardzo zależy i jest naprawdę rzadki, to nawet bym się skusił. Ale złotówka to nie jest wielka suma. Pytanie więc – ile osób jest gotowy korzystać z zakładem w Xerchu w ramach swoich zakupów?

Ostatecznie muszę przyznać – podoba mi się. Nie stanę się częstym użytkownikiem, bo zakupy najczęściej robię w Biedronce, ale jako narzędzie, Xerch ma ode mnie plusa. Ot, po prostu.