Sprawdź jaki laptop Intel Evo jest najlepszy dla Ciebie Więcej
Gry

Wybrane tytuły Electronic Arts w abonamencie – czy to początek usług subskrypcyjnych w grach?

45

Firma uruchomiła wersję testową programu EA Access, który za stałą opłatą daje graczom dostęp do gier, bez potrzeby ich kupowania. Na razie wybór jest skromny, ale z czasem ma być poszerzany o nowe pozycje. Oferta jest dostępna tylko na konsole Xbox One. W dniu debiutu można było skorzystać z czt...

Firma uruchomiła wersję testową programu EA Access, który za stałą opłatą daje graczom dostęp do gier, bez potrzeby ich kupowania. Na razie wybór jest skromny, ale z czasem ma być poszerzany o nowe pozycje. Oferta jest dostępna tylko na konsole Xbox One.

W dniu debiutu można było skorzystać z czterech produkcji – Battlefielda 4, FIFA 14, Maddena NFL 25 oraz Peggle 2. Kolejne tytuły będą pojawiać się sukcesywnie, ale raczej nie ma się co spodziewać nowości od „Elektroników”. Prędzej ujrzymy tu starsze pozycje.

Abonament kosztuje pięć dolarów miesięcznie, albo 30 dolarów, kiedy zdecydujemy się na opłacenie usługi na cały rok z góry. To nawet całkiem dobry przelicznik, o ile faktycznie biblioteka gier będzie się regularnie poszerzać, no i jeśli lubi się tytuły od Electronic Arts.

EA Access ma także przyciągać wcześniejszym dostępem do nadchodzących produkcji firmy. Każdy posiadacz abonamentu na pięć dni przed premierą będzie miał okazję zagrać np. w nadchodzącą FIFA 15, czy Dragon Age: Inkwizycję. Żeby jednak nie było zbyt różowo, w zależności od gry, nałożone będą pewne ograniczenia. W grach sportowych może być to tylko jeden tryb rozgrywek, albo też kilkugodzinny limit czasowy przeznaczony na zabawę. Kiedy jednak zdecydujemy się na zakupienie pełnej gry, zaczniemy tam, gdzie skończyło się „rozbudowane demo”. Dodatkowo EA Access kusi zniżkami na produkcje EA kupowanymi w Xbox Games Store, a także na najróżniejsze abonamenty i paczki DLC.

Usługa ma być dostępna w USA, Kanadzie, Australii i w Europie. Wśród państw wymienionych na stronie nie ma Polski. Na razie jest to zrozumiałe – do września Xbox One nie jest dostępny oficjalnie w naszym kraju.

Czy ruch Electronic Arts to zwiastun wprowadzania usług abonamentowych w stylu Spotify, Deezera, czy Netfliksa? O takim rozwiązaniu mówi się już od dłuższego czasu. Warto tutaj wspomnieć o projekcie rodzimego Techlandu, który w czerwcu uruchomił BoxOff Play, czyli stały dostęp do pakietu gier na PC w ramach comiesięcznej opłaty.

Potencjalna popularność takiego rozwiązania na pewno nie przejdzie niezauważona. Problemem może być jedynie duża fragmentaryzacja rynku – każdy wydawca będzie chciał mieć swój własny program, w którym będzie oferować swoje tytuły. Prawdziwy sukces zostanie odniesiony wtedy, kiedy wzorem Spotify w jednym miejscu otrzymamy pozycje pochodzące od różnych deweloperów i wydawców. Na razie jednak możemy o tym zapomnieć. Wystarczy spojrzeć na mnogość serwisów z cyfrową dystrybucją na komputery osobiste. Oprócz giganta w postaci Steama, swoje usługi w tym zakresie oferuje m.in. Electronic Arts, Blizzard, czy Ubisoft.

Teraz wszystko w rękach graczy. Jeśli skuszą się masowo na program EA Access, to z pewnością zostanie to zauważone przez innych wielkich tej branży. A wtedy może dojść do sporej rewolucji…

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Electronic Artshotea access