19

Wrażenia po konferencji Microsoftu E3 2013 – nie taki Xbox One straszny?

Właśnie zakończyła się konferencja Microsoftu otwierająca targi Electronic Entertainment Expo 2013. Jeszcze dzisiaj pisałem o tym, że producent Xboksa będzie musiał się pokazać z bardzo dobrej strony, jeżeli chce zatrzeć kiepskie wrażenie z pierwszego pokazu swojego nowego sprzętu. No cóż – udało się. Konferencja rozpoczęła się od Xboksa 360. Ładnie to wyszło – Microsoft dał […]

Właśnie zakończyła się konferencja Microsoftu otwierająca targi Electronic Entertainment Expo 2013. Jeszcze dzisiaj pisałem o tym, że producent Xboksa będzie musiał się pokazać z bardzo dobrej strony, jeżeli chce zatrzeć kiepskie wrażenie z pierwszego pokazu swojego nowego sprzętu. No cóż – udało się.

Konferencja rozpoczęła się od Xboksa 360. Ładnie to wyszło – Microsoft dał znać, że nie zamknął jeszcze zupełnie za sobą drzwi i nie ma zamiaru odcinać się od popularnej platformy. Z drugiej strony – panel „current-genowy” nie był za długi. Na Xboksie 360 pojawi się m.in. arcy-popularna „darmowa” gra World of Tanks. Poza tym Microsoft wziął chyba przykład z Sony i postanowił dać swoim klientom coś w zamian za konieczność uiszczania comiesięcznego abonamentu. Subskrybenci Xbox Live Gold będą otrzymywać dostęp do dwóch gier miesięcznie – szkoda tylko, że na początek rzucono starocie. Osoby płacące abonament PlayStation+ dostają co miesiąc solidne hiciory.

Jeżeli chodzi o gry, to… było różnie. Na pewno nie można zarzucić Microsoftowi, że materiałów do pokazania mu zabrakło. Dobre wrażenie zrobiło Ryse: Son of Rome, brutalna gra akcji napędzana przez CryEngine 3, a także nowa Forza (chociaż jej prezentacja była moim zdaniem przerysowana), Quantum Break, nasz rodzimy Wiedźmin 3 i pokazany na koniec Titanfall. Świetny, chociaż pre-renderowany był dla mnie także zwiastun nowego Halo. Znakami zapytania pozostają dla mnie Spark, D4, Dead Rising 3 i Battlefield 4. Temu ostatniemu nie można odmówić widowiskowości, ale standardowo jest w niej taki… nudny.

Spodobało mi się zaprezentowanie nowych możliwości Xbox Live – przede wszystkim sprzężenie streamingu z serwisem Twitch.tv. Społecznościowy aspekt grania nie został tak mocno zarysowany, jak zrobiło to Sony podczas PlayStation Experience, ale w stopniu wystarczającym. Podczas prezentacji wielokrotnie padało określenie „cloud gaming”, z którego jednak niespecjalnie cokolwiek wynikało. Podobno zrewolucjonizuje to sztuczną inteligencję. Musimy jeszcze trochę poczekać, zanim się przekonamy czy faktycznie microsoftowy Skynet będzie godnym przeciwnikiem. Swoją drogą – Skynet, SkyDrive, Skype. Przypadek? Nie sądzę.

 

 

Niemalże na deser została podana cena w jakiej sprzedawany będzie Xbox One – 499 euro. Ani dużo, ani mało – w sam raz. W zasadzie to spodziewałem się nawet odrobinę więcej, po tym jak ogłoszono, że do konsoli będzie dodawany Kinect. Więcej niż połowę tego zapłacimy obecnie za Xboksa 360 z kamerką. Zwrócę jednak uwagę, że niektórych ta cena straszy – Grzegorzowi wydaje się, że ponad 2000 zł to dosyć dużo.

Ogólnie rzecz biorąc jestem delikatnie, ale pozytywnie zaskoczony. Microsoftowi udało się wyjść obronną ręką z ciężkiego kryzysu zaufania, jaki u mnie miał. Pokazali, że ich nowa konsola będzie czymś więcej niż przystawką do telewizora, na której można pograć w Call of Duty, albo pomachać rękoma do kamerki. Xbox One wciąż będzie konsolą. Na której będą gry.

Czekamy na ruch Sony.