98

Czy choć raz zaktualizuję Windows 10 bez problemów i przygód?

Tak, wiem. Nie raz już pisaliśmy o tym, na jakie niespodzianki natrafiamy po (większych) aktualizacjach Windows 10, ale powtarzalność tego procederu jest tak duża, że poziom irytacji jest coraz większy. Czy kiedykolwiek kliknę na "zaktualizuj" nie obawiając się tego, co może stać się z moim komputerem?

Nie wierzę, że pytam o to niemal za każdym razem, gdy pojawia się nowa, większa aktualizacja Windows 10, ale naprawdę nie pamiętam sytuacji, w której udałoby mi się uruchomić ponownie komputer i nie zastać jakiejś niespodzianki. Czasem są to drobne rzeczy, jak zmieniona tapeta, nowa ikonka na pasku zadań (zazwyczaj Edge) albo włączony pasek wyszukiwania, z którego nie korzystam. Takie drobnostki można szybko naprawić i oczywiście to robię. Zajmuje mi to dosłownie kilkanaście sekund, ale czy po dokonaniu aktualizacji systemu powinienem przywracać swoje ustawienia i spersonalizowane elementy? Czy zachowanie takich ustawień jest aż taką trudnością?

Aktualizacje Windows 10 – ciągle te same problemy

Ale tego typu detale to prawdziwy pikuś przy problemach, które mogą się pojawić. Bo na przykład taka aktualizacja potrafi skutecznie wyeliminować moduł Bluetooth. A jest to dość istotny element, jeśli korzystacie z akcesoriów podłączanych właśnie bezprzewodowo. Jeśli nie posiadacie zapasowej myszki i/lub klawiatury, które możecie podłączyć za pomocą przewodu, to zmierzycie się z nie lada problemem po restarcie komputera. Moduł Bluetooth nie działa (nie jest nawet wykrywany przez system), a mysz i klawiatura na biurku stają się bezużyteczne. I załóżmy, że dzieje się to w trakcie obowiązków. Mało optymistyczny scenariusz, prawda?

Przywracanie do ustawień fabrycznych w Windows 10 to złoto

A co gdybym napisał, że bezprzewodowa klawiatura przestała mi działać jeszcze przed ponownym uruchomieniem komputera (w tle instalowała się najnowsza wersja Windows 10)? I po restarcie maszyny nic nie uległo zmianie? Moduł Bluetooth w oczach systemu operacyjnego po prostu przestał istnieć. Windows 10 nie wykrywa żadnych problemów, bo Bluetooth w ogóle nie jest wykrywany i to by było na tyle. O problemach z układami graficznymi oraz innymi podzespołami można by pisać godzinami. A sytuacja powtarza się tak regularnie, jak regularnie pojawiają się nowe wydania Windows 10. Zawsze.

Nie ma szans na poprawę?

Jako kontrargument można by użyć liczby maszyn, na której jest zainstalowany Windows 10. Te kilkaset milionów komputerów jest dostępnych w tak wielu konfiguracjach, że nawet korporacja rozmiarów Microsoftu nie jest w stanie przewidzieć wszystkiego. To prawda. W pełni rozumiem tę perspektywę, dlatego zazwyczaj staram się sobie wytłumaczyć, że mój komputer jest jednym z naprawdę wielu pracujących pod kontrolą Windows 10. Mam zainstalowane własne aplikacje, zestawy programów i kodeków, sterowników i tak dalej. To wszystko wpływa na zwiększenie różnorodności na rynku, a zadanie, przed którym stoi Microsoft jest ogromne. Ba! Przecież firma nie wydała jeszcze najnowszej aktualizacji na własny komputer – Surface Book 2 wciąż oczekuje na ostatnie uaktualnienie, które wciąż jest wstrzymywane.

Taka naprawa systemu jest potrzebna w Windows 10

Microsoft nauczył się i zrobił wiele w ostatnich latach, ale są pewne aspekty jego systemu, które wciąż wymagają ogromnej poprawy. Zadanie Apple, przy przygotowaniu nowej wersji systemu dla włąsnych komputerów, których jest nieporównywalnie mniej, niż komputerów z i Windows 10, jest nieco łatwiejsze, a firma i tak popełnia błędy, Tych oczywiście nikt nie zdoła się ustrzec i należy o tym pamiętać. Ale jeśli powtarzają się za każdym razem to coś jest naprawdę nie tak.