41

Walczymy z rasizmem i przemocą, więc wyłączymy Wam gry, w których zachęcamy Was do wirtualnego zabijania wszystkiego co się rusza. Na chwilkę.

rockstar social club
Według definicji „Słownika języka polskiego” hipokryzja oznacza „obłudę, dwulicowość, nieszczerość”. Wszystkie te pojęcia razem i każde osobno doskonale opisują to, co wyprawia się w korporacyjnym świecie na fali wydarzeń w Stanach Zjednoczonych. Wydaje się jednak, że honorową odznakę hipokrytów roku należałoby przyznać twórcom gier komputerowych, którzy na różne sposoby próbują zdyskontować te wydarzenia. Teraz na Mount Everest tego zjawiska postanowił wspiąć się Rockstar Games, wyłączając na dwie godziny serwery GTA Online oraz Red Dead Online. Ktoś z Was się wzruszył?

Uczcijmy pamięć ofiar… jestem za

Wydarzenia w Stanach Zjednoczonych są dla wielu osób szokujące. Oto w centrum światowego mocarstwa, w biały dzień, policjant zamordował Afroamerykanina. Nierówności systemowe, frustracje związane z sytuacją z koronawirusem i gwałtownie rosnącym bezrobociem, a i pewnie tradycyjnie wzrastająca w okolicach wyborów agresja „społeczna” wyprowadziła tysiące ludzi na ulice.  Oprócz pokojowych protestów, jak zwykle w przypadku takich samorzutnych spędów zaczęły się zamieszki, połączone z rabowaniem sklepów i paroma innymi „rozrywkami”.

Zjawisko, ze względu na miejsce, w jakim się to dzieje, faktycznie jest bardzo medialne i odsłaniające różne ciemne strony amerykańskiego systemu i społeczeństwa. Problem w tym, że gdybyśmy chcieli czcić pamięć każdej z ofiar rasizmu i nierówności społecznych w ten sposób, to powinniśmy zamknąć te gry na stałe, sprzedać serwery i zaszyć się w jakiejś samotni.

Tylko w zeszłym roku w Syrii zginęło około 10 – 12 tys. osób, w Iraku ISIS latami wybijało i znęcało się nad tysiącami Jazydów, w Mjanmie trwa do dziś dramat ludu Rohingja. Nikt jakoś serwerów z grami z tego powodu nie wyłącza. W Kongu dzieci pracują w niewolniczych warunkach, wydobywając materiały potrzebne do produkcji baterii do smartfonów, używanych przez obie strony amerykańskiego „konfliktu”. Jakoś żadnej korporacji nie przyjdzie na myśl zwracać na ten problem uwagi i wycofać ze sklepów na przykład swoje gry mobilne.

Tu wyłączymy serwery, tam damy nowe DLC

Świat jest, jaki jest, konflikty wybuchają niezależnie od tego, co zrobią lub czego nie zrobią producenci gier, golarek i kremów do stóp. Firmy muszą czasami iść na kompromisy i handlować z ludźmi, którym normalnie nie podano by ręki. Więc lepiej niech zajmą się tym, do czego są stworzeni, do prowadzenia biznesu, a nie wybiórczą solidarnością na pokaz. Chcą poprawiać świat? Niech zaczną od analizy tego, jak sami traktują swoich pracowników, i to nie tylko w biurowcu w Stanach.

Gdzie był Rockstar w czasie protestów w Hongkongu? Zamiast wyłączyć serwery i ogłosić wsparcie, w grudniowym DLC dodano elementy ubrań charakterystyczne dla protestantów i pozwolono zwolennikom obu stron rozkręcić rozróbę on-line. Nie wiem, czy było to przypadkowe, czy nie, ale firma o samym problemie nie zająknęła się nawet słowem, pomimo że o całą sprawę zapytało ich szereg redakcji. Ciekawe ile osób kupiło dostęp do tej gry na bazie newsa o bitwie graczy z Hongkongu i Chińskiej Republiki Ludowej, który za darmo rozniosły po internecie serwisy wszelkiego rodzaju.

#blacklivesmarketing

Przecież wydarzenia w Stanach dlatego są inne, ponieważ dają zasięgi, pokazują je w telewizji, Twitter i Facebook toną w hasztagach, aż dziw, że jeszcze nie ma wysypu nakładek na zdjęcia profilowe. Więc najlepiej się w tym ciepełku trochę pogrzać. A to prezes napisze długi list pełen frazesów, zrobi się zdjęcia pracowników w fajowych protest-koszulkach, da się jakąś wstążkę i pop-upa na stronę główną, w którym wyrazimy nasze wsparcie / oburzenie – niepotrzebne skreślić.

Rockstar jak widać uznał, że nie będzie podbierał konkurencji ogranych pomysłów i postanowił zrobić coś oryginalnego. Faktycznie, wyłączył serwery na dwie bite godziny. Te dwie godziny mają wywołać u gracza, który właśnie ukradł wirtualny samochód, rozjechał trzech przechodniów i strzela do radiowozu refleksję, że w Ameryce źle się dzieje.

Gracz powinien w tym czasie zadumać się nad ofiarą policyjnego morderstwa, wstydliwą historią swojego kraju, zrobić rachunek sumienia i zastanowić się jak walczyć z rasizmem. Punkt 22.00 powinien dokończyć podpalanie radiowozu, przejechać kolejnych przechodniów i dostarczyć narkotyki do magazynu portowego. Myślę, że coś z tej listy „to-do” na pewno uda się zrealizować.

Zróbmy coś, cokolwiek, konkurencja już to grzeje, heloł…

Nie mam bladego pojęcia, jak można rozwiązać amerykańskie problemy społeczne. Jedno jest pewne, głupkowate korporacyjne akcje, wymyślane przez połączone „sztaby” działów marketingu i public relations, są tylko i wyłącznie żenujące, a przede wszystkim nieszczere. To tak samo głupie, jak instytucja żałoby narodowej uprawiana z lubością w naszym kraju.

Nie jestem fanem żadnej z wymienionych gier, zupełnie nie obchodzi mnie, czy ktoś wyłączy te tytuły na dwie godziny, czy cały miesiąc, ale cały ten festiwal hipokryzji zaczyna być po prostu męczący. Zmuszanie ludzi do refleksji takimi metodami, jest przeciwskuteczne. Inicjatywę pochwalą już do niej przekonani, a resztę się po prostu zirytuje.