4

Virgin Galactic pokazało kabinę SpaceShip Two. Jeszcze 250 tys. dolarów i można podbijać kosmos…

Przemysł kosmiczny rozwija się ostatnio bardzo dynamicznie, wszyscy interesujący się sprawami kosmosu śledzą poczynania SpaceX, liczą, że w końcu z kopyta ruszy Bezos ze swoim Blue Origin. Nie powinniśmy jednak zapominać o jeszcze jednym pionierze, czyli Richardzie Bronsonie i jego Virgin Galactic. Firma po dwu udanych lotach na wysokość powyżej 80 km, wyraźnie się uaktywniła i właśnie pokazała, jak ma wyglądać przystosowana dla turystów kabina ich samolotu kosmicznego SpaceShip Two.

Na początku warto przybliżyć samą ideę samolotu kosmicznego. Projekt Virgin Galactic składa się z dwu jednostek, pierwszą jest samolot transportowy White Knight Two, drugą właściwy samolot kosmiczny SpaceShip Two. White Knight z „podczepionym” samolotem wznosi się na wysokość kilkunastu kilometrów, po czym zrzuca go.

SpaceShip tuż po rozłączeniu odpala hybrydowy silnik rakietowy, który w kilkadziesiąt sekund wynosi go na wysokość ponad 80 km, co jest obecnie uznawane przez Amerykanów za lot kosmiczny. Na tej wysokości samolot wyłącza silnik, po czym wykonuje „zwrot przez plecy”, w którego trakcie pasażerowie doświadczą stanu nieważkości i będą mogli podziwiać Ziemię przez okna zamontowane w poszyciu samolotu. Ostatnią fazą jest powrotny lotu ślizgowy zakończony lądowaniem w bazie Virgin Galactic.

Wydaje się, że jeśli doświadczenie pobytu w kosmosie miałoby stać się udziałem szerszej grupy ludzi, to właśnie tego typu samoloty kosmiczne byłby najbardziej prawdopodobną drogą do realizacji tych marzeń.

Projekt na finiszu

VSS Unity, bo tak nazywa się ta konkretna jednostka, na obecną chwilę dotarł do wysokości 89,9 km, osiągając przy tym prędkość powyżej 3 Machów. W czasie ostatniego lotu testowego, oprócz pilotów poleciała także Beth Moses, główny instruktor astronautów firmy, której doświadczenia pomogły zaprojektować ostateczny wygląd kabiny samolotu.

Ponieważ Virgin Galactic od samego początku jest pomyślane jako projekt turystyczny, cała koncepcja samolotu była budowana wokół kabiny i tego, jak najlepiej przygotować ją na potrzeby niezawodowych astronautów.

Pokazany w prezentacji projekt pokazuje bardzo ładnie i minimalistycznie zaprojektowaną kabinę z 6 niezależnymi fotelami. Specjalnie zaprojektowane fotele powstały we współpracy z firmą Under Armour i będą miały trzy podstawowe rozmiary, ale przed każdym lotem, będą indywidualnie dostosowywane dla każdego klienta. W razie potrzeby część foteli może zostać zastąpiona specjalnymi modułami bagażowymi, zawierającymi na przykład urządzenia badawcze.

Miejsca siedzące będą rozmieszczone w sporych odległościach, tak aby każdy miał swobodę poruszanie się po ich opuszczeniu. Przy każdym fotelu będzie umieszczone okrągłe okno, a każdy z pasażerów będzie miał też do dyspozycji ekran, na którym będą wyświetlane parametry lotu i inne ciekawe informacje.

Kosmiczne doświadczenia

Po osiągnięciu najwyższego pułapu lotu, turyści będą mogli opuścić fotele i swobodnie przemieszczać się po wnętrzu i skorzystać z innych, rozmieszczonych w całym, poszyciu okien. Ze względu na tę swobodę ruchu turystów, wszystko w środku zostało wygładzone, nie znajdziemy tam żadnych ostrych krawędzi. Ciekawostką jest subtelne podświetlenie kabiny, które będzie się zmieniać wraz z każdym osiągniętym etapem lotu.

Także ze względu na turystów, zdecydowano się na umieszczenie z tyłu kabiny ogromnego lustra, dzięki któremu Ci będą mogli obserwować własne poczynania w stanie nieważkości. Pamiątką po locie będą filmy, za których rejestrację odpowiadać będzie 16 wbudowanych kamer.

Po przekroczeniu 80 km każdy turysta otrzyma prawo tytułowania się astronautą, ponieważ właśnie tę wysokość NASA i siły amerykańskie uznają za granicę kosmosu. Trzeba jednak pamiętać, że część zazdrośników będzie im tego tytułu odmawiać, odwołując się do bardziej tradycyjnej granicy, „usytuowanej” na 100 km, linii Karmana. Niewykluczone, że zanim dojdzie do pierwszych lotów komercyjnych, Virgin Galactic uda się także tę granicę pokonać i obędzie się bez kontrowersji.

Tylko ta cena

Jedyne co martwi w całym tym przedsięwzięciu to cena biletu, która wynosi 250.000 dolarów. Pomimo tego już ponoć zapisanych na loty jest około 1000 chętnych. Należy mieć tylko nadzieję, że wszystko będzie rozwijać się zgodnie z planem, bez wypadków (które już raz wyhamowały tę firmę) a wraz z popularyzacją tych lotów, cena takiej wyprawy u Bronsona lub konkurencji spadnie do wartości, na które będzie mógł sobie pozwolić zwykły człowiek.

Źródło: arstechnica