facepalm
117

„Nie masz iPhone’a, to nie pójdę z tobą do łóżka” – to z takich historii biorą te wszystkie stereotypy o użytkownikach Apple

Jako użytkownik którego głównym smartfonem od lat pozostaje iPhone czasami zastanawiam się skąd biorą się te wszystkie mity i stereotypy na temat ludzi, którzy korzystają z produktów Apple. Ale artykuł NY Post zadziałał skuteczniej niż najmocniejsza filiżanka kawy i przypomniał mi, że niektórzy lubią myśleć kategoriami, które są dla mnie zbyt abstrakcyjne. Udzielają bzdurnych "wywiadów", które później rozpamiętywane są latami.

Najwyraźniej kolor „dymka” systemowej wiadomości SMS ma znaczenie — przynajmniej dla bohaterki rozmowy, Katie McDonough, która mówi wprost, że jeżeli wiadomość nie jest niebieska (czyli, pisząc pod podany numer telefonu nie aktywuje się iMessasge) — kończy flirt. I zastanawia się tylko, dlaczego jej rozmówca nie ma iPhone’a. 23-latka twierdzi, że kontakt z osobami bez iPhone’a jest trudniejszy: nie widzi kiedy druga strona odpisuje na wiadomość, nie ma reakcji do wiadomości, ani statusu odczytania wiadomości.

Kiedy gadasz z kimś na Tinderze, wymieniasz się numerami telefonu i wysyłasz wiadomość, masz nadzieję, że będzie niebieska. To prawdziwa ulga, jeżeli tak jest.

Co więcej — dodaje ona też, że po przesiadce z iOS na Androida, relacja z jej byłym już (na jego szczęście) chłopakiem zaczęła się psuć.

Przyznam szczerze, że czytając ten artykuł, aż włosy zaczęły mi się jeżyć na głowie. Bo… tak naprawdę to nie wiem nawet, jak się do tego odnieść. Ja wiem, że NY Post to brukowiec, a Stany Zjednoczone pod kątem wyboru użytkowników to jednak inny świat — i posiadanie Androida w gronie młodych znajomych to często bycie w mniejszości. Przecież, biorąc pod uwagę tamtejsze standardy, to już nawet nie jest kwestia materialna — a czystego, konsumpcyjnego, przywiązania do produktu. No ale to właśnie takie wypowiedzi zostaną zapamiętane i przytaczane przy kolejnych śmieszkach z produktów Apple. Czekam aż Katie, i jej podobni, odkryją świat dobrze zaprojektowanych komunikatorów. O niebo lepszych niż iMessage czy Messenger. Ale w sumie to nie jestem przekonany, czy będą mogli z nich komfortowo korzystać, skoro odcień dymków nie będzie taki jak lubią najbardziej, a do tego reakcje wciąż nie będą dostępne. No i przede wszystkim: skąd będą wiedzieć, czy osoba po drugiej stronie ma smartfon jej ulubionej marki.

Chciałbym, naprawdę, wierzyć, że to spóźniony żart primaaprillisowy.

Źródło