17

Uwaga, oszuści kradnący „na policjanta” przechwytują połączenia na numery alarmowe

Oszustwa metodą „na wnuczka” czy „na policjanta” nie są w naszej rzeczywistości niczym nowym, od lat się z tym zmagamy, a ofiarami padają zazwyczaj starsze osoby. W przypadku podejrzeń wystarczy zadzwonić na policję i zgłosić próbę wyłudzenia pieniędzy? Dobre rozwiązanie, ale złodzieje i na to są już przygotowani – ostatnio przechwycili rozmowę telefoniczną, by się […]

Oszustwa metodą „na wnuczka” czy „na policjanta” nie są w naszej rzeczywistości niczym nowym, od lat się z tym zmagamy, a ofiarami padają zazwyczaj starsze osoby. W przypadku podejrzeń wystarczy zadzwonić na policję i zgłosić próbę wyłudzenia pieniędzy? Dobre rozwiązanie, ale złodzieje i na to są już przygotowani – ostatnio przechwycili rozmowę telefoniczną, by się uwiarygodnić. Ludzie stracili pieniądze.

Gdy wypłynęły pierwsze informacje dotyczące kradzieży „na wnuczka”, stwierdziłem, że trzeba być nie lada bydlakiem, by okradać starszych ludzi. Mijały jednak kolejne kwartały, wydawało się, że temat został szeroko omówiony w mediach i metoda nie powinna się już sprawdzać, a ofiar ciągle przybywało. Wtedy doszedłem do wniosku, że wina leży częściowo po stronie ofiar, które są zbyt łatwowierne. Przecież można łatwo sprawdzić, czy historia przedstawiana przez osobę proszącą o pieniądze jest prawdziwa. Sprawa była dla mnie prosta: dzwonisz na policję i niech ona sprawdzi człowieka, który zgłosił się po kasę. Teraz sytuacja poważnie się zagęszcza.

Radio RMF donosi, że oszuści są już przygotowani na telefony wykonywane przez potencjalne ofiary na numery alarmowe. Co więcej, sami do nich namawiają:

Mężczyzna skontaktował się telefonicznie z mieszkańcami Nowego Targu i Rabki Zdroju. Przedstawił się jako agent CBA, który prowadzi akcję przeciwko oszustom. Zaproponował, by osoby, do których dzwonił, skontaktowały się z numerem alarmowym i potwierdziły te informacje w komendzie powiatowej policji. On lub jego wspólnicy w jakiś sposób przechwycili te rozmowy i potwierdzili wersję o prowadzonej przez służby akcji. [źródło]

Na razie nie wiadomo, jak udało się złodziejom wykonać ten numer, jakiego użyli sprzetu. A efekt jest taki, że dwoje mieszkańców Podhala straciło ponad 50 tysięcy złotych. Skoro udało się raz (kto wie, może to nie był pierwszy przypadek), to pewnie spróbują znowu. Dlatego trzeba pamiętać, że w takich sytuacjach Policja nie chce od obywateli pieniędzy. Nawet jeśli rozmówca będzie się podawał za funkcjonariusza, jeśli numer telefonu wskazuje na Policję, a sprawa brzmi wiarygodnie, to nie można przekazywać tym ludziom pieniędzy. Należy podjąć próbę innego kontaktu z mundurowymi.

Jeżeli Wam sprawa wydaje się oczywista, to informujcie o tym bliskich: rodzinę, sąsiadów, znajomych – zwłaszcza osoby starsze. Im może się wydawać, że telefon wykonany na Policję, musi być odebrany przez policjanta. Na dobrą sprawę, sam byłem o tym przekonany… Ciekawe, co jeszcze wymyślą złodzieje?

Foto: Thief in a balaclava and black outfit standing in the darkness using a stolen mobile phone or a terrorist activating a bomb remotely via Shutterstock