7

Tymczasem w Rosji… Putin ogląda latający topór

Pamiętam z dzieciństwa piosenkę o wdzięcznym tytule „W krainie latających siekier”. Poezja śpiewana, którą po latach warto było odświeżyć. A zrobiłem to po przeczytaniu wiadomości z rosyjskiego podwórka: Putinowi pokazano latający topór. Takiej informacji (podawanej m.in. przez technologiczne serwisy) trudno się oprzeć. Zwłaszcza, gdy towarzyszą jej zdjęcia i filmy… Kiedy przewija się szybko nagłówki tekstów […]

Pamiętam z dzieciństwa piosenkę o wdzięcznym tytule „W krainie latających siekier”. Poezja śpiewana, którą po latach warto było odświeżyć. A zrobiłem to po przeczytaniu wiadomości z rosyjskiego podwórka: Putinowi pokazano latający topór. Takiej informacji (podawanej m.in. przez technologiczne serwisy) trudno się oprzeć. Zwłaszcza, gdy towarzyszą jej zdjęcia i filmy…

Kiedy przewija się szybko nagłówki tekstów dotyczących branży technologicznej i trafi na taki, jak ten wspomniany we wstępie, to w głowie nagle następuje reset, po chwili pustki człowiek zaczyna się zastanawiać, czy dobrze widział, czy to dzieje się naprawdę. Zazwyczaj w obu przypadkach odpowiedź brzmi „tak”. Tym razem było podobnie, Rosjanie nie zawiedli i dostarczyli materiał, który poprawił humor w środku tygodnia. Latający topór w rękach Putina to nie przelewki.

Prezydent Rosji, jego świta i goście odwiedzili targi MAKS 2015, imprezę poświęconą lotnictwu i kosmonautyce. Duże wydarzenie, odbywa się raz na dwa lata pod Moskwą, swoje osiągnięcia prezentują setki firm (tym razem nie dopisało sporo gości spoza Rosji), uwagę odwiedzających przyciąga najnowsza technika i pokazy. Jest też dział poświęcony pracom „młodych inżynierów”, czyli dzieci od piątego roku życia. To musi być fajna sprawa, chętnie zobaczyłbym osiągnięcia dzieci i młodzieży, z opisów wynika, że część przygotowała naprawdę ciekawe rzeczy – ja w ich wieku bawiłem się prostymi drewnianymi klockami.

Dla młodych kciuk podniesiony w górę i to podwójnie, bo naprawdę rozbawił mnie jeden z projektów: latający topór. Trudno stwierdzić, jaką pełni rolę, nie trafiłem na żaden opis. Na film prezentujący lot niestety też nie. Ale sprzęt robi spore wrażenie – nie oparł się mu nawet prezydent „wizytujący” targi. Ba, zażartował podczas oglądania tego cuda. Co ciekawe, prace nad podobnym gadżetem kiedyś już podjęto za naszą wschodnią granicą, do pracy też wzięły się wtedy dzieci. Najwyraźniej nie w głowie im LEGO i Minecraft, a latające siekiery. Powiedzcie jednak: większe wrażenie zrobiłby na Was strzelający dron czy latający topór? Mnie bardziej kusi druga odpowiedź…

Latający topór

Źródła grafik: podrobnosti.ua, youtube.com