4

Tymczasem Googlersi poprawiają swoje roboty

My tu gadu gadu o samochodach, rzeczywistości rozszerzonej i Wykopie, a tymczasem zakupiona jakiś czas temu przez Google firma Boston Dynamics poprawia swoje produkty. Któż to taki i czym właściwie się zajmują? W skrócie napiszę, że mowa o twórcach robotów. To oni są przywoływani, gdy Google porównuje się do Skynetu z Terminatora. Część z Was […]

My tu gadu gadu o samochodach, rzeczywistości rozszerzonej i Wykopie, a tymczasem zakupiona jakiś czas temu przez Google firma Boston Dynamics poprawia swoje produkty. Któż to taki i czym właściwie się zajmują? W skrócie napiszę, że mowa o twórcach robotów. To oni są przywoływani, gdy Google porównuje się do Skynetu z Terminatora.

Część z Was pewnie dobrze kojarzy wspomnianą firmę, wiecie, że kasa płynęła do nich m.in. z DARPA, czyli amerykańskiej agencji zajmującej się technologiami przyszłości. Gdybyście chcieli zobaczyć dzisiaj SF na naszej planecie, to podejrzewam, że musielibyście trafić do ich magazynów z prototypami i dokumentacją techniczną. Boston Dynamics działa od przeszło dwóch dekad, w oku 2013 kupiło ich Google. Nie brakowało wówczas komentarzy w stylu to początek końca. I nie chodziło o koniec Google.

Boston Dynamics rozwija różne maszyny. Jedne jeżdżą, drugie imitują owady, jeszcze inne mają przypominać większe zwierzęta. Są i projekty związane z robotami człekokształtnymi. Rozwijano PETMANa, który z czasem przerodził się w ATLASa. Filmy sprzed kilku kwartałów, które można było obejrzeć w Sieci (na YouTube, czyli w Google), robiły spore wrażenie: robot chodzi, skacze, robi pompki czy przysiady – ludzie patrzący w przyszłość z dużą dozą sceptycyzmu czy nawet strachu kręcili głowami i zaciskali zęby.

Do Internetu trafia teraz nowa partia materiałów dotyczących projektu ATLAS. Następuje jego rozwój, więc można się pochwalić. Okazuje się, że prace szybko postępują, widać to na wielu ujęciach, podobne wioski można wyciągnąć po lekturze tekstów i wsłuchaniu się w słowa twórców: nowe materiały, lepsze komponenty, większa autonomia. ATLAS przestaje być maszyną uziemioną przewodami – ma baterię, potrafi utrzymać stabilizację, steruje się nim bezprzewodowo. Stał się przy tym silniejszy, szybszy i generuje mniejszy hałas (wcześniej był to spory problem). Ktoś stwierdzi, że to nadal mało, ale radziłbym wziąć pod uwagę tempo zmian – w ciągu roku zrobiono wiele, zastanówcie się, gdzie dojdą twórcy za 5-10 lat.

Podczas targów CES stałem chwilę przy stoisku z androidem, który co kilkanaście minut urządzał pokaz: śpiewał. Przypominał człowieka, ruszał kończynami, głową, ustami. Po powrocie pokazałem film rodzinie i usłyszałem, że nienaturalnie rusza ustami – to nie pasuje do słów. Trudno zaprzeczyć. Ale trzeba też sobie zdać sprawę z tego, na co patrzymy: to maszyna. Za rok na targach pojawi się model, w którym poprawiona zostanie synchronizacja, za dwa lata zacznie do tego tańczyć, a za trzy będzie zaczepiać ludzi jako hostessa obsługująca stoisko. I wielu pewnie nie zauważy w pierwszej chwili, że ma do czynienia z robotem. to nie są wizje futurologa, lecz scenariusz na koniec bieżącej dekady, może poczatek kolejnej.

Androidy pokazywane w Las Vegas za kilka lat zaczną pełnić określone role w naszym świecie, podobnie będzie z maszynami tworzonymi przez Boston Dynamics. To nie musi się wszystkim podobać, ale zmiany są raczej nieuniknione.