Technologie

To przerażające, że teraz każdy może zrobić deepfake - wystarczy aplikacja

Kamil Świtalski
1

Internet zalewają materiały deepfake. Trudno się dziwić, skoro do najprostszych wystarczy smartfon i odpowiednia aplikacja.

Deepfake to jedna z tych rzeczy, która zaczyna porażać swoją dokładnością. Jedne są bardziej dopracowane, inne mniej, ale faktem jest, że ich "skuteczność" zależy od wyczulenia odbiorców. Nie dla każdego podejrzliwość i dopatrywanie się szczegółów mogących zdradzić że nie mamy do czynienia z oryginalnym nagraniem będzie równie oczywiste. Ponadto mam wrażenie, że niebawem możemy dojść do momentu, w którym zaczniemy kwestionować autentyczność wszystkiego co oglądamy, a technologia deepfake zostanie wykorzystywana do wszystkiego. Przede wszystkim dlatego, że staje się bardziej przystępna i... jak pokazuje przykład Avatarify - wystarczy aplikacja i wszystko da się zrobić.

Avatarify - aplikacja na iPhone, która pozwoli stworzyć deepfake

Jeszcze kilka lat temu by stworzyć deepfake potrzebne były drogie, wyspecjalizowane, narzędzia. Teraz dostępność wskakuje na zupełnie inny poziom — wystarczy, dosłownie, aplikacja na telefon. Avatarify to aplikacja na iPhone'a, którą pobrać mogą posiadacze smartfonów Apple za darmo. By korzystać z niej "na co dzień", niezbędne będzie uiszczenie opłaty abonamentowej (subskrypcja kosztuje 11,99 zł tygodniowo, lub 169,99 zł rocznie), ale nie trzeba żadnych specjalnych umiejętności, by móc z niej korzystać. Wystarczy fotografia z postacią która zostanie ożywiona oraz nagranie wideo — z tym, co ma się dziać na filmie. Następnie wysyłamy je na serwery twórców aplikacji, gdzie zaawansowane algorytmy dokonają całej magii, my zaś po chwili mamy gotowy deepfake.

Deepfake prosty — daleki od zaawansowania którym zachwyca występ Toma Cruise’a na TikToku czy przemówienie królowej Elżbiety II. Mimo wszystko, jak na to że można go stworzyć niewielkim kosztem w kilka minut — przerażający. Bo pokazujący, że ta technologia nabiera tempa i patrząc na to zastanawiam się czy nadszedł już czas w którym powinniśmy bacznie przyglądać się wszystkim oglądanym materiałom szukając potencjalnych wskazówek że coś z nimi jest nie tak, czy na to jeszcze kilka lat za wcześnie?

Dzięki łatwiejszej dostępności, deepfake będą chlebem powszednim. I nie jest to wcale dobra wiadomość

Avatarify jest aplikacją która w ostatnich dniach zdobywa popularność i jest na topie. Łatwa w obsłudze i skuteczna. Warto mieć jednak na uwadze, że nie jest jedyną — bo takich produktów jest na rynku więcej, m.in. służące do tworzenia śmiesznych lip-synców Wombo czy ożywiania starych fotografii MyHeritage. A ludzie już zaczynają znajdować dla nich rozmaite zastosowanie. Pół biedy, kiedy ktoś zrobi wideo ze śmieszną piosenką by rozbawić publiczność, ale przecież nie dalej niż kilka tygodni temu pisaliśmy o kobiecie tworzącej deepfake'i nastolatek, by usunięto je z zespołu cheerliderek. A, czy tego chcemy czy nie, ludzie mają różne pomysły na siebie i na życie - i takich sytuacji może być więcej. Dlatego może najwyższy czas wszelkie aplikacje zmusić do odpowiednich oznaczeń? Uregulować ich status prawny? Możliwości deepfake wydają się być ogromne - zwłaszcza tych bardziej dopracowanych. Najwyższy czas pomyśleć nad regulacjami nim wszystko wyrwie się spod kontroli.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu