Twórcy The Pirate Bay byli już tak blisko pozbycia się problemu za okrągłą kwotę sięgającą prawie 8 milionów dolarów. Od lat aktywnie propagowali swoje idee wolnego internetu bez kontroli i cenzury (czytaj wszystko za darmo i nie obchodzi nas żadne ale) – no i oczywiście robili to wszystko praktycznie charytatywnie. W między czasie pod stołem […]

Twórcy The Pirate Bay byli już tak blisko pozbycia się problemu za okrągłą kwotę sięgającą prawie 8 milionów dolarów. Od lat aktywnie propagowali swoje idee wolnego internetu bez kontroli i cenzury (czytaj wszystko za darmo i nie obchodzi nas żadne ale) – no i oczywiście robili to wszystko praktycznie charytatywnie. W między czasie pod stołem dogadując różne deale. Jeden z nich już prawie wypalił, uwierzyli że ktoś bez pieniędzy ich kupi. Obiecał, że uzbiera i wie jak na tym legalnie zarabiać.

Potem jednak zaczęło się walić, coraz to ciekawsze informacje docierały do nas na temat firmy Global Gaming Factory (GGF), która miała kupić TPB. Były dyrektor i członek zarządu składa wniosek o upadłość twierdząc, że firma jest mu winna olbrzymie pieniądze, GGF wylatuje z hukiem z giełdy w Sztokholmie (za niezgodne z prawdą raporty finansowe!), na jaw wyszło też, że dyrektor generalny firmy ma długi podatkowe itd.

Niestety termin przeprowadzanie transakcji zakupu minął 30 września a pieniędzy nie ma i nie będzie. Problem TPB pozostaje, autorów czeka kolejny proces sądowy w którym szanse na zwycięstwo mają chyba niewielkie.

Wygląda więc na to, że dorośli faceci z rodzinami na głowach zamiast zarobić ciągle będą musieli bawić się w swoje małe stateczki i okręty. Są już tym zmęczeni, wyrośli i niestety muszą swoją piracką sagę kontynuować (choć może znowu ktoś z tłumu krzyknie „kupuję” i pojawi się nadzieja). Nie dość tego, że nie zarobili to jeszcze niektórzy z nich mogą stracić. Szykuje się wznowienie rozprawy w której ostatnio orzeczono ich winę. Poprzednim razem się udało ponieważ jeden z sędziów okazał się również aktywnym lobbystą na rzecz wytwórni fonograficznej czy jakieś organizacji anty pirackiej. Czy tym razem się uda?

Szkoda mi trochę Piratów, idą na dno tak czy inaczej – i nie chodzi tutaj o przeżycie serwisu ale o to, że autorzy muszą się jeszcze trochę namęczyć zanim osiągną chyba wymarzony spokój.