12

Nowa linia ultrabooków od Lenovo jest fajna, ale właściwie dla kogo? Test ThinkBook 13s

Lenovo postanowiło wypuścić na rynek nową serię laptopów przeznaczoną z jednej strony dla biznesu, z drugiej dla domowych rozwiązań. Jaki jest właściwie nowy ThinkBook? Będzie hitem? Sprawdzamy.

W świecie przenośnych komputerów nie brakuje tak naprawdę żadnego segmentu – możemy kupić wszystko. Od wielkich, superwydajnych, ale przy tym nieporęcznych, ekstremalnie doposażonych laptopów do gier, przez lżejsze growe konstrukcje, aż do ultrabooków, które prawie nic nie ważą. Wielu producentów kombinuje z nowościami w swoich urządzeniach – a to dotykowe paski, a to dodatkowe ekrany nad czy pod klawiaturą, stagnacji nie ma. Ale są też producenci, który tak po prostu wprowadzają do swojej oferty nową serię. I tak, dziś będzie właśnie o takiej nowej serii od Lenovo, której przedstawicielem jest ThinkBook 13s.

Wygląd i wykonanie Lenovo ThinkBook 13s

Myślę, że w segmencie konsumencko-biznesowych ultrabooków wygląda ma duże znaczenie. Oczywiście co mi z komputera, który prezentuje się świetnie, a kuleje w temacie ergonomii lub wydajności? Klient jednak często kupuje oczami więc sztab designerów w każdej z firm ma trudny orzech do zgryzienia – warto bowiem mieć konstrukcję oryginalną, ale jednocześnie ładną i elegancką. Tym z Lenovo zdecydowanie się to udało, ThinkBook prezentuje się naprawdę dobrze.

Na klapie znalazło się miejsce zarówno na logo serii, jak i logo producenta. Obudowa została wykonana z aluminium, które pomalowano na kolor Mineral Grey – w sumie chyba najłatwiej będzie nazwać go grafitowym. Klawiatura oraz gładzik w trochę innym kolorze, co oczywiście na plus – nie zlewa się z obudową. W prawym górnym rogu, zaraz nad klawiszami znalazło się miejsce na fajnie podświetlony przycisk power – ten pełni również funkcję sprawnie i dokładnie działającego czytnika linii papilarnych, o czym przypomina dość duża, ale fajnie wyglądająca ikona po jego lewej stronie. Szkoda jednak, że to tylko naklejka.

Komputer sprawia wrażenie dość solidnego i raczej nie jest podatny na odkształcenia, co oczywiscie pozytywnie wpływa na komfort użytkowania – bliżej mu dzięki temu do półki premium, co w tym segmencie jest moim zdaniem istotne. Nic nie skrzypi, nic nie trzeszczy, nawet pod większymi obciążeniami, ale trudno ocenić jak będzie po jakimś czasie – na razie jest w porządku.

Komputer wyposażono w dość solidny zawias, który dodatkowo nadaje konstrukcji wrażenia dobrze zaprojektowanej – warto tu dodać, że ekran można wygiąć o 180 stopni. Podobno sam zawias pokryto między innymi warstwą cyny, co ma pozytywnie wpłynąć na jego wytrzymałość. No skoro tak, to kim jestem żeby tę teorię podważać?






Z ilością portów mam pewien mały problem, bo niby mamy tu dwa USB A, jeden USB-C , złącze słuchawkowe oraz normalny port HDMI, ale nie mamy slotu na karty SD lub microSD. Dla wielu użytkowników będzie to drobiazg, dla mnie spory problem z uwagi na ciągłe zgrywanie danych z aparatu. Oznacza to, że muszę dokupić zewnętrzny czytnik i zająć nim jeden z portów USB.

Mega fajnym pomysłem jest ThinkSutter, czyli przesuwana zaślepka na przednią kamerkę. Jest schowana w ramce, co w ogóle nie kłóci się z designem obudowy.

Ramka wokół ekanu jest plastikowa, ale nie to jest jej największym mankamentem. Boczne krawędzie są faktycznie smukłe, górna na dobrą sprawę też, niestety dolna to duży szary pas niewykorzystanego miejsca, które moim zdaniem trochę psuje wizualny aspekt laptopa.

Ekran to IPS o rozdzielczości FullHD bez dotyku. Posiada kontrast 1000:1, pokrywa 79% palety sRGB. Kolory wydają się nieco wyblakłe, ale może to moje indywidualne odczucie. Ogólnie jednak to typowy IPS ze wszystkimi swoimi plusami i minusami – kąty widzenia są w porządku, jasność maksymalna mogłaby być minimalnie lepsza.

Cicho liczyłem na to, że ThinkBook otrzyma klawiaturę znaną z ThinkPadów – niestety nie dostał. Nie znaczy to oczywiście, że ta zastosowana w laptopie jest zła. Wydaje się bardzo delikatna, ma przyjemny skok, bardzo dobrze się na niej pisze. Jestem jednak bardzo ciekawy jak będzie z trwałością farby z oznaczeniami klawiszy. Klawisze są podświetlane.


Płytka dotykowa bardzo przyjemna w dotyku, responsywna, dość duża, co ułatwia nawigowanie po ekranie. Przyciski są zintegrowane z touchpadem, a ich skok jest dobrze odczuwalny, choć po wciśnięciu touchpad sprawia trochę wrażenie zapadającego się do wnętrza obudowy.

Jak widzicie, na obudowie – pod klawiaturą – znalazło się miejsce na logo Harman. Na miejscu Lenovo zmazałbym je jednak jakimś zmywaczem do paznokci. Dźwięk z laptopa jest raczej przeciętny, potrafi przesterować i konkurencja potrafi zrobić to w swoich sprzętach lepiej.

Podzespoły i wydajność

Jak to w przypadku laptopów bywa, Lenovo ThinkBook 13s dostępny jest w kilku wersjach z różnymi podzespołami. Można znaleźć wersję z Intel Core 7 8565U, mi podesłano do sprawdzenia słabszą jednostkę – Intel Core i5 8265U i 8GB pamięci RAM. Trudno po takiej konfiguracji oczekiwać by nadawała się do jakiegokolwiek grania, nawet w przerwie biznesowego spotkania.

Benchmarki prezentują się jednak następująco:

Dla chętnych poza i7-mką i 16GB pamięci RAM, do sprzętu można również wsadzić katę graficzną AMD Radeon 540X z 2GB pamięci RAM. Nie wiem kto decydowałby się na taką wersję biznesowego laptopa i w zasadzie po co, ale istnieje taka możliwość.

Podoba mi się, że w takiej codziennej, lekkiej pracy wentylatorów komputera praktycznie nie słychać. Pod większym obciążeniem dają o sobie znać, choć dość rozsądnie, jednocześnie obciążony komputer nie grzeje się jakoś specjalnie i nie psuje komfortu pracy.

Mamy tu baterię o pojemności 45 Wh, co daje około 9 godzin zwykłego, niewymagającego i nieobciążającego użytkowania na rozsądnych ustawieniach jasności ekranu. Dostaliśmy też technologię
Rapid Charge, która naładuje 50% baterii w, uwaga, 30 minut więc nawet gniazdko gdzieś na chwilę na lotnisku będzie naprawdę konkretnym ratunkiem. 100% baterii to czas ładowania około 2 godzin, więc też dość rozsądnie.

Podsumowanie

To naprawdę przyjemny, ładny i dobrze wykonany komputer. Dobra kultura pracy, niezła wydajność jak na zastosowane podzespoły. I to zachęca do zakupu. Nie zachęca natomiast cena 3699 zł za słabszą, testowaną przeze mnie wersję z i5, 8GB pamięci RAM oraz dyskiem SSD 512GB. Dla kogo więc taki komputera? Myślę, że nie dla studentów czy osób, które lubią wyciągnąć sobie komputer w pociągu. Raczej dla biznesu, jako sprzęt na konferencje i spotkania. Tak, myślę, że to jest grupa docelowa, do której adresowany jest komputer i tak właśnie był projektowany. Ogólnie fajny sprzęt, ale nie dla mnie.

Za użyczenie komputera do testów dziękujemy sklepowi Komputronik.