4

Moje wymarzone urządzenie może powstać, ale Microsoft musi pójść na całość

Jestem ciekaw, jak dużo z Was pamięta jeszcze materiały Microsoftu dotyczące urządzenia Courier. Ten nietypowy tablet może wreszcie ujrzeć światło dziennie, ale firma musi przestać oglądać się na konkurencję i pójść na całość rozwijając własną ideę.

Podejrzewam, że liczba czytelników Antyweb, którzy pamiętają Couriera jest porównywalna z liczbą osób posiadających i korzystających z Chromebooków. Te zazwyczaj niewielkie, lekkie i łatwe w obsłudze laptopy narobiły niemałego szumu, ale nie zagrzały miejsca na polskim rynku. Po głośnej premierze zorganizowanej wspólnie przez Google z Acerem, dystrybucją tych laptopów zajęły się sklepy sprowadzające je na własną rękę do Polski. Idea Chromebooka, choć ciekawa i przydatna, nie przebiła się do świadomości klientów i wcale się temu nie dziwię. Choć trochę żałuję, bo takie produkty rozwiązałyby wiele problemów, które sprawiają zwykłym użytkownikom tradycyjne systemy operacyjne.

Stworzenie “lekkiej” wersji Windowsa chodzi Microsoftowi po głowie od dawna. Żadna z dotychczasowych prób nie była jednak na tyle dobra, byśmy mogli ogłosić system prawdziwym rywalem dla Chrome OS. Okazuje się, że – paradoksalnie – nie jest tak łatwo konkurować z tradycyjną przeglądarką internetową. Windows RT czy Windows 10 S miały swoje zalety, ale dobrze wiemy, jaki los spotkał specjalne edycje “okienek”.

Z Chromebooka (i Chrome OS) zarazem korzystałem przez kilka lat. 11-calowy laptop był kompletnie wystarczający, jeśli chodzi o zastosowania w terenie. Przygotowanie materiału (tekst), podstawowa obróbka i edycja zdjęć, a także utrzymywanie kontaktu przez e-maile, media społecznościowe, komunikatory wideo – to wszystko działało bezproblemowo, a akumulator pozwalał na ponad 9 godzin pracy.

Zauważyłem jednak, że z czasem coraz mniej chętnie zabieram go ze sobą. Choć jest lżejszy i zajmuje mniej miejsca, to jego ograniczenie możliwości (nawet po aktualizacji, która wprowadziła aplikacje na Androida do Chrome OS) sprawiały, że po powrocie do domu sięgałem po niego sporadycznie. W taki sposób, w mojej sytuacji, musiałbym utrzymywać obydwa komputery w stałej synchronizacji – w dzisiejszych czasach to niby nic trudnego, ale jednak należałoby pamiętać o kilku drobiazgach, których brak mógłby być podczas wyjazdu kłopotliwy. Postawiłem na jednego, klasycznego laptopa i tak naprawdę nie ma w tym kontekście żadnego znaczenia, czy jest to komputer z macOS czy Windowsem. Obydwie platformy to tradycyjne platformy desktopowe z podobnymi zaletami i wadami.

Nic więc dziwnego, że Microsoft cały czas stara się przygotować coś, co będzie w stanie nawiązać walkę z Chrome OS. W Stanach na rynku edukacyjnym liderują Chromebooki pozostawiając konkurencję daleko w tyle. O tym, jak bardzo każdy z gigantów chciałby powiekszyć swoje znaczenie na tym rynku świadczą nie tylko próby Microsoftu, ale i działania Apple, które doprowadziły ostatnio do zaprezentowani najtańszego modelu iPada obsługującego rysik Apple Pencil.

“Lekka wersja Windows”, to wynalazek, o którym mówi się już od kilku lat, ale Microsoft nie ma szczęścia do egzekucji (wykonania) własnego pomysłu. Obsługujący tylko aplikacje ze Sklepu Microsoft system, posiadający także kilka innych ograniczeń, nie zmienił zbyt wiele. Najnowsze wieści są jednak o wiele bardziej emocjonujące, bo wygląda na to, że firma wróciła do dawno pomysłu na tablet z podwójnym ekranem. Courier miał być dokładnie czymś takim – to cyfrowy odpowiednik zwykłego notatnika, z którego korzystałoby się jak z notesu i czytało jak klasyczną książkę. Microsoft ma pracować nad nową wersją Windowsa, która będzie radzić sobie z takim środowiskiem i oferować dodatkowe korzyści. To wszystko staje się jeszcze bardziej ciekawe, bo rynek smartfonów przeżywa właśnie ożywienie dzięki składanym ekranom – na takich gadżetach nowy Windows mógłby rozwinąć pełnię swoich możliwości.

Co więcej, Microsoft ma pracować nad kompletnie nowym produktem, który miałby pracować pod kontrolą wspomnianej wersji Windows. Konferencja Build odbywa się już w maj i byłaby to dobra okazja do pierwszych zapowiedzi, ale trudno powiedzieć, czy już wtedy Microsoft będzie miał się czym pochwalić.

Spoglądając na to, z jaką determinacją i ambicją Microsoft rozwija swoją linię urządzeń Surface, jestem w stanie napisać, że najciekawszą premierą następnych kilkunastu miesięcy może być właśnie ich tablet z podwójnym ekranem. Surface (Pro) to urządzenia skierowane do konkretnej grupy użytkowników, ale w swojej kategorii są bezkonkurencyjne – oczywiście taka hybryda nie musi każdemu odpowiadać, bo niektórzy będą woleli duet urządzeń MacBook + iPad. Ale to najlepszy przykład na to, że Microsoft potrafi wstrzelić się w niszę i ją opanować. To, że z nowym urządzeniem firma będzie zapewne celować w niemały sukcesem na rynku detalicznym, edukacyjnym i biznesowym, to zupełnie inna sprawa. W wiele zaskakujących czy nietypowych urządzeń również początkowo nie wierzono, a później prawda okazała się kompletnie inna.