14

Sztuka z 4chana za 90,000 dolarów? To już było…

Artystą może dzisiaj zostać każdy i to bez żadnych większych zdolności. Współczesny twórca sztuki nie musi dzisiaj znać podstawowych technik rzeźbienia, malowania, grania na instrumentach. Nie musi mieć żadnego talentu, może być także słoniem, małpą, psem, kotem i w sumie… to każdym zwierzęciem. Ważnym ogniwem jest tutaj jednak człowiek, który o dziwo – sztukę potrafi […]

Artystą może dzisiaj zostać każdy i to bez żadnych większych zdolności. Współczesny twórca sztuki nie musi dzisiaj znać podstawowych technik rzeźbienia, malowania, grania na instrumentach. Nie musi mieć żadnego talentu, może być także słoniem, małpą, psem, kotem i w sumie… to każdym zwierzęciem. Ważnym ogniwem jest tutaj jednak człowiek, który o dziwo – sztukę potrafi zobaczyć dosłownie we wszystkim. Nawet w kupie.

Z rozumieniem współczesnej sztuki jest u mnie nieco jak z wejściem na wątpliwej „jakości” osiedle, gdzie łypią na mnie rycerze ortalionu, ludzie, którzy mają nieco inne priorytety intelektualne, inne zwyczaje i często stanowią odrębną od „mainstreamowej” kulturę. Dla mnie współcześni „artyści”, którzy zrobią choćby najdziwniejszą rzecz i po tym stają się „artystami – samozwańcami” to wypisz-wymaluj owi dresiarze z nieco inaczej poukładanymi umysłami, tyle, że sens ich życia nie zawiera się we wszystkich niecenzuralnych odmianach słowa, które określa powszechnie czynność płciową. Mają swój świat, swoje kredki… w sumie to owymi kredkami może być dla nic wszystko, nawet ich własne ekskrementy.

Internetowa sztuka to dziedzina stosunkowo młoda, która wcale nie kończy się na memach, błyskotliwych demotywatorach, czy nawet powieściach wydawanych w Sieci (patrz Rekonfiguracja, polecam). Tutaj można znaleźć czasem naprawdę niedorzeczne sposoby określania czegoś „sztuką”. Wszak ów wyraz nie ma jasno sprecyzowanej definicji tego, co sztuką jest, a co do niej się nie zalicza.

Stąd pewnie zrodził się pomysł na to, by wpis w serwisie 4chan nazwać sztuką. Mało tego, tekst ten wręcz wrzeszczy do odbiorców, że zalicza się do zacnego grona rzeczy, które powinny wywoływać określone emocje w krytykach współczesnej sztuki.

Ilu na świecie jest ludzi, tyle jest definicji sztuki. Ktoś, według kogo sztuką może być absolutnie wszystko odnalazł w Internecie ten oto wpis:

jekk2l3jmt801gpdo6kf

Można go przetłumaczyć ten sposób: „Niegdyś sztuką było to, co należało kochać. Dzisiaj absolutnie wszystko może być sztuką. Ten post jest sztuką.”

Tak oto post został wystawiony na eBayu. „Szczęśliwy nabywca” po wygraniu aukcji miał otrzymać wydrukowany wpis z 4chana oprawiony w ramkę. Machina poszła w ruch, za pierwszymi dolarami pomknęły następne, kolejne, aż w końcu znalazł się ktoś, kto zechciał za „sztukę” wyłożyć ponad 90 tysięcy dolarów.

Albo jestem stary, albo jestem ignorantem

Nie wiem, czy ze mną jest gorzej, czy po prostu nie nadążam za światem. Dla mnie sztuką jest to, co piękne, wymagało pewnego wysiłku, czerpie garściami z ludzkich talentów. Tymczasem i ja mogę zostać artystą – jeśli tylko napisze, że ów wpis jest sztuką i macie mu bić pokłony. Wtedy to wśród znajomych, rodziny, przyjaciół mogę nazywać siebie twórcą współczesnej sztuki, ustawić sobie taki status na Facebooku i opisać siebie tak na Twitterze.

242977

Historia jednak pokazała, że jako sztukę określano „gorsze rzeczy”. Gówno artysty to dzieło Manziniego, w którym dosłownie dał „cząstkę siebie”. Do 90 ponumerowanych puszek narobił… tfu. To znaczy umieścił w nich 30 gramów swoich ekstrementów i następnie sprzedawał owe puszki po takich cenach, jakie akurat trzeba było wyłożyć za złoto. Nic jednak nie jest wieczne, nawet sztuka, toteż puszki z kupą po pewnym czasie skorodowały, zaczęły pękać lub nawet eksplodować. Manzini tego chyba nie przewidział… chyba, że to właśnie ma być dowód na geniusz włoskiego artysty.

To jak? Umawiamy się, że ten wpis jest sztuką? Czy może jednak mam rację w porównaniu wpisy z 4chana z przejawem artyzmu „gównianego artysty”?

Grafika: 1, 2, 3