windows 10 insider preview
6

Czy wiesz, że dzięki AI mniej klniesz na Windows 10?

Ha, pewnie nie wiedziałeś. Dlaczego? Bo mówi o tym sam Microsoft. Jakoś akurat w tym gigantowi z Redmond nie wierzę, choć w sumie nie mam podstaw, by sądzić, że zwyczajnie kłamie. Niemniej, widząc to, co dzieje się z aktualizacjami dla tego systemu, mam podstawy poddawać w wątpliwość tego typu "sukcesy".

To, że Windows 10 ma problemy z aktualizacjami wiemy… od łohoho i jeszcze trochę. Właściwie od samego debiutu tego systemu na rynku. Restrykcyjny, nieznający kompromisów model uaktualnień nie został ciepło przyjęty przez użytkowników i słusznie, bo z każdą kolejną paczek poprawek u części użytkowników psuło się coś innego. Jednemu wysiadł dźwięk, innemu kamerka internetowa, a u pechowców system nie wstawał. Windows 10 musi działać na wszystkim, na każdej możliwej konfiguracji sprzętowej. Dostosowanie go do tak wielu możliwych kombinacji to nie lada wyzwanie.

Ale Microsoft próbuje

Najpierw odrobinę zbastował w kwestii możliwości odroczenia uaktualnień – choć i tak ostatecznie przyjdzie nam pożegnać się ze starszą odsłoną Windows. To nieuniknione. Teraz natomiast chwali się tym, że w procesie dostosowywania paczek poprawek pomaga mu sztuczna inteligencja oraz machine learning.

Fajnie, pięknie, cudownie. O ile Microsoft robi dobrą robotę z Edge’em, tak ostatnio zadziwił mnie niesamowitą wręcz wspaniałomyślnością w zakresie problemów z Menu Start. Okazało się, że ten obszar nie działa tak jak trzeba, stworzono z myślą o tym „case” w specjalnej stronie Microsoftu po czym oznaczono go jako „rozwiązany”, twierdząc że w sumie, to nie znaleziono przyczyny niedomagań. To trochę tak, jakby zaklinano rzeczywistość, co nie? I tak, będę podnosił tę sytuację tak długo, jak długo Microsoft będzie bawił się w naprawę Menu Start.

Windows 10

Sztuczna inteligencja należąca do Microsoftu ma mieć za zadanie rozpoznawać potencjalnie zagrożone konfiguracje sprzętowe, które mogą mieć problem z danym uaktualnieniem. Od wersji 1803 (kwiecień 2018) gigant zbierał dane o „stanie maszyn” i zbudował sobie niemałą bazę wiedzy na temat zawartości komputerów klientów. Następnie, te dane przekazano AI, która ustaliła tak potrzebne wzorce. Microsoft jeszcze przed wypuszczeniem uaktualnienia na rynek doskonale wie o tym, które maszyny mogą się „zatkać” po instalacji paczki poprawek i to własnie grono „odetnie” od możliwości pobrania aktualizacji. Oczywiście – do czasu, aż nie zostanie to poprawione.

Użycie sztucznej inteligencji nie uchroniło Microsoftu przed wydaniem jesiennej aktualizacji z poprzedniego roku, która doprowadzała do… ulatywania plików z folderu Dokumenty. I na tym właściwie mógłbym zakończyć ten artykuł. Ale… Microsoft raczej czegoś się nauczył. Ba, prezentuje dane, które wskazują jasno na mniejszą ilość błędów w aktualizowanych maszynach. Nie zmienia to jednak faktu, że w tym momencie, AI nie jest w stanie uchronić wszystkich przed błędami w poprawkach.

W sumie – dobre i to, że Microsoft cokolwiek stara się z tym robić. Mimo, że w tym momencie nie ma już na to „dobrego” rozwiązania.