23

Studenta wynajmę do zbluzgania konkurencji

Zdecydowana większość z Was zapewne jest świadoma istnienia zjawiska, które potocznie nazywa się wojnami patentowymi. Swego czasu pisaliśmy sporo na ten temat (teksty dotyczyły głównie sporu Apple z Samsungiem) i na AW toczyła się ciekawa dyskusja dotycząca patentów, kopiowania produktów oraz innowacji. Konflikty patentowe są bardzo zawiłą kwestią, bierze w nich udział sporo firm, a […]

Zdecydowana większość z Was zapewne jest świadoma istnienia zjawiska, które potocznie nazywa się wojnami patentowymi. Swego czasu pisaliśmy sporo na ten temat (teksty dotyczyły głównie sporu Apple z Samsungiem) i na AW toczyła się ciekawa dyskusja dotycząca patentów, kopiowania produktów oraz innowacji. Konflikty patentowe są bardzo zawiłą kwestią, bierze w nich udział sporo firm, a cały proces raczej nie zmierza w konkretnym kierunku. Warto jednak mieć na uwadze, że nie jest to jedyny kontrowersyjny sposób walki z konkurencją. Ostatnimi czasy na prawdziwego mistrza w tzw. „rozwiązaniach alternatywnych” wyrasta Samsung.

Wyprzedzić konkurencję i powalczyć o klienta można na różne sposoby. Niektórzy powiedzą, że najbardziej oczywistym rozwiązaniem jest stworzenie ciekawego produktu. To uczciwe, ale nie takie proste i drogie. Zresztą, kto dzisiaj bawiłby się w takie rzeczy? Pozostaje szeroki wachlarz „działań alternatywnych”, który oprócz wspomnianych wojen patentowych oferuje np. podkradanie pracowników, szpiegostwo, albo czarny PR. W mniejszym lub większym stopniu metody te stosuje zapewne zdecydowana większość graczy z tej branży (i pewnie w każdej innej). Ostatnimi czasy zrobiło się jednak glośno zwłaszcza o jednym gigancie, który jest podejrzewany o nieuczciwe zagrywki. To wspomniany już we wstępie koreański koncern.

Niedawno do mediów trafiła informacja, iż policja dokonała przeszukania w biurze Samsunga w południowokoreańskim Asan. Czego szukano? Dowodów na to, że Samsung podkradał firmie LG pomysły w zakresie produkcji wyświetlaczy OLED. Sprawa nie jest nowa, a sam konflikt miedzy dwoma koreańskimi gigantami to temat na przynajmniej kilka książek i filmów. Przeszukanie raczej nie wniesie niczego nowego do sprawy i nie należy się spodziewać eskalacji sporu. Całe wydarzenie ciekawie skwitował przedstawiciel Samsunga: „Nie mamy powodu, by kraść technologie innych firm, ponieważ sami posiadamy najlepszą technologię OLED”. Krótka piłka – nie możecie nas podejrzewać o kradzież Opla, bo jeździmy Mercedesem…

student

Jeszcze ciekawiej brzmią doniesienia z Tajwanu. Urzęduje tam inny wielki (ostatnio trochę stracił na znaczeniu, ale nie można go lekceważyć) konkurent Samsunga – HTC. Tajwańscy urzędnicy prowadzą właśnie dochodzenie w sprawie antyreklamy, jaką Samsung miał zafundować HTC. Ponoć koreański gigant wynajął do tego studentów, którzy szkalowali HTC oraz produkty tej firmy w Sieci. Przy okazji mieli oczywiście zachęcać do oferty Samsunga. Ciekawe, czy działania tego typu zalicza się do oficjalnego budżetu przeznaczonego na marketing, czy to zupełnie inna sakiewka?

Jeżeli Samsungowi zostanie udowodniona wina to czeka ich kara finansowa. Maksymalnie może to być niecałe 850 tys. dolarów. W przypadku tej firmy i zysków czerpanych przez nią z rynku mobilnego, można uznać tę kwotę za śmieszną. Samsung zobowiązał się co prawda, że wstrzyma niektóre działania marketingowe w Sieci, ale raczej nie ma się co spodziewać, iż będzie prostował już poczynione szkody. Trudno stwierdzić, jak bardzo napracowali się studenci, ale HTC dostało kolejny dowód, że na marketingu nie można oszczędzać – może w końcu nauczą się od koreańskiej korporacji kilku ciekawych sztuczek…

Źródła grafik: wiadomosci24.pl, wir.pl