Gry

Stalkerzy, gry i bracia Strugaccy

MMD
Marcin M. Drews
8

W tym roku mija 40 lat od pierwszego polskiego wydania "Pikniku na skraju drogi" braci Strugackich. Powieść, do przeczytania w jeden dzień, zrobiła zawrotną karierę w kulturze popularnej, a jednak dziś znane są bardziej zbudowane na jej kanwie gry, niż sam literacki oryginał. Dlatego warto młodszym...

W tym roku mija 40 lat od pierwszego polskiego wydania "Pikniku na skraju drogi" braci Strugackich. Powieść, do przeczytania w jeden dzień, zrobiła zawrotną karierę w kulturze popularnej, a jednak dziś znane są bardziej zbudowane na jej kanwie gry, niż sam literacki oryginał. Dlatego warto młodszym pokoleniom przypomnieć książkę, która stała się chociażby jednym z fundamentów fenomenu, jakim jest urban exploring.

Wczoraj pod jednym z moich urbexowych zdjęć wywiązała się następująca rozmowa:

- STALKER Cień Czarnobyla normalnie.
- "Piknik na skraju drogi" Strugackich to moje natchnienie od 35 lat!
- A co to? Książka? O, widzę, musi być mega.
- Nie wiesz? To jest książka, na podstawie której Ukraińcy zrobili gry z serii Stalker.
- Teraz już wiem. Przeczytam sobie.
- Koniecznie!

W tym momencie zdałem sobie sprawę, że znana z gier komputerowych zona i stalkerzy to swoiste simulacrum, które niejako przykryło oryginał. Nowe pokolenia doskonale znają historię, ale nie mają pojęcia o jej korzeniach, o oryginale. Dziwić się temu nie należy - to nie do końca problem słabego czytelnictwa, a raczej kwestia niskiego poziomu edukacji, bowiem, o ile mi wiadomo, polecany przez Stanisława Lema "Piknik" Strugackich nigdy nie znalazł się w kanonie lektur szkolnych. Zapewne dalej uparcie tłucze się natomiast "Granicę" Nałkowskiej czy kazania Piotra Skargi...

Strefa

"Piknik" nie jest powieścią o Czarnobylu. Książka powstała na długo przed katastrofą. Jaką więc genezę ma niesławna zona? To miejsce (czy raczej miejsca, bo jest ich sześć) lądowania obcych. Pewnego dnia przylecieli oni na Ziemię i - w ogóle sie z ludźmi nie kontaktując - po pewnym czasie opuścili nasz glob, zostawiając po sobie... No właśnie, co? Składnicę skarbów jako dar dla ludzkości czy śmietnik na skraju lasu? Oto pytanie, które dręczy naukowców na łamach powieści...

Stąd też ów zaskakujący tytuł - "Piknik na skraju drogi".

- No a Lądowanie? Przynajmniej powiedz, co myślisz o samym Lądowaniu?
- Proszę bardzo - powiedział Walentin. - Wyobraź sobie piknik...
Nunnun drgnął.
- Jak powiedziałeś?
- Piknik. Wyobraź sobie: las, przesieka, polana. Z przesieki na polanę wjeżdża samochód, z samochodu wysiada młodzież, butelki, koszyki z prowiantem, dziewczyny, tranzystory, kamery filmowe... Rozpalają ognisko, stawiają namioty, gra muzyka. A rankiem odjeżdżają. Zwierzęta, ptaki i owady, które przez całą noc ze zgrozą obserwowały to, co się działo, wyłażą ze swoich kryjówek. I cóż widzą? Na trawie kałuża oleju, rozlana benzyna, leżą nieprzydatne już świece i olejowe filtry. Poniewierają się stare szmaty, przepalone żarówki, ktoś zgubił klucz francuski. Z opon spadło błoto przywiezione z niewiadomych bagien... No, sam rozumiesz, ślady ogniska, ogryzki jabłek, papierki od cukierków, puszki po konserwach, puste butelki, czyjaś chusteczka do nosa, czyjś scyzoryk, podarte przedwczorajsze gazety, bilon, zwiędłe kwiaty z innych lasów...
- Zrozumiałem - powiedział Nunnun. - Piknik na skraju drogi.
- Właśnie. Piknik na skraju jakiejś kosmicznej drogi.

Strefy - miejsce chwilowego postoju obcych - stają się dla ludzkości miejscami pełnymi tajemnic. Znaleźć tam można różne przedziwne artefakty niewiadomego przeznaczenia. Być może faktycznie są to śmieci innej cywilizacji, lecz część z nich wpływa na rozwój naszej. Ot, chociażby tzw. bateryjka - praktycznie niewyczerpalne źródło energii, którym można zasilać nawet samochody.

Niestety, strefa to miejsce szalenie niebezpieczne, pełne zdradliwych anomalii, którym stalkerzy nadali odpowiednie nazwy. Mamy więc ognisty puch, diabelską kapustę, morską trawę, łysicę czy wyżymaczkę. Mało tego, ludzie blisko stref mutują, a martwi powracają do życia jako tajemnicze fantomy...

Red zobaczył, jak przezroczysta pustka przyczajona w cieniu koparki schwyciła chłopca, rzuciła w powietrze i powoli, z wysiłkiem skręciła tak, jak kobiety wyżymają bieliznę po praniu. Red zdążył dostrzec, jak jeden zakurzony półbucik ześlizgnął się z drgającej nogi i poleciał wysoko do góry.

"Piknik" czyta się znakomicie, ale nie jest to książka akcji, co warto zaznaczyć młodym ludziom wychowanym na grach. Powieść najlepiej określić jako odmianę psychologicznej science fiction. Jej bohaterowie stawiają sobie i nam trudne pytania o naturę rzeczy. Obserwujemy też, jak w środowisku stalkerów rodzi się nowa mitologia oparta na doświadczeniach ze strefy...

Dzieło Arkadija i Borysa to również kawał porządnej prozy psychologicznej. Autorzy najmocniej skoncentrowali się na przeżyciach stalkerów, a więc ludzi, dla których widmo śmierci do chleb powszedni. W sposób interesujący zostały ukazane bodźce, jakie popychają śmiałków do uprawiania tego ryzykownego zawodu. Strugaccy świetnie odmalowują także socjologiczne aspekty pozaziemskiego kontaktu. Strefa, a więc obca narośl na ziemskim ciele, niemożliwa do zasymilowania, poczyna obrastać ludzką działalnością - nauka, przemysł, a nawet rozrywka zacieśniają ludzki krąg wokół Strefy, krok po kroku ją absorbując, wchłaniając do rodzimej codzienności. Prezentowana przez Strugackich wizja jest wyjątkowa i wydaje mi się, że właśnie to nieszablonowe podejście czyni lekturę tej książki tak niezapomnianą i wyjątkową. (źródło)

Powieść przetłumaczono na wiele języków. W 1978 r. została nominowana do John W. Campbell Memorial Award. Rok później uznano ją za najlepszy utwór sf opublikowany w Szwecji, a w roku 1981 - za najlepszą zagraniczną książkę SF we Francji. Stała się też natchnieniem dla wielu pisarzy. Ideę strefy żywcem skopiował M. John Harrison w swojej książce "Nova Swing". Z pewnością inspirował się nią też Michał Żerdziński w jakże znakomitej powieści "Opuścić Los Raques".

W 1979 roku Andriej Tarkowski nakręcił na podstawie powieści film Stalker. Potem powoli zaczęła odchodzić w niebyt. Drugie życie dali książce Ukraińcy, inspirując się nią przy tworzeniu serii gier S.T.A.L.K.E.R. Jak wiemy, zmieniono jednak genezę strefy, zamieniając miejsce lądowania obcych na Czarnobyl. Tym samym gry absolutnie pominęły najważniejszy wątek powieści - kwestię kontaktu.

Okazuje się, że być może ludzka społeczność przypisuje sobie zbyt wiele cech istot rozumnych, oczekując, że obce formy inteligencji zechcą się z nią porozumieć. Strugaccy świetnie obrazują jak zarozumiałą, pyszną i egocentryczną istotą jest człowiek, który swoją własną cywilizację traktuje jako wyznacznik najwyższej formy kultury oraz szczyt technologicznych osiągnięć. Rosyjski duet uzmysławia czytelnikowi, że przecież możliwy jest fakt zetknięcia się z rozumem, dla którego będziemy mikrobami, mało znaczącymi żyjątkami, z którymi obca inteligencja nie uzna za stosowne podjąć prób kontaktu. (ibidem)

Tym niemniej gry nie tylko okazały się komercyjnym sukcesem, ale zafundowały książce nowe pokolenia czytelników. Dość powiedzieć, że w 2007 roku pojawiła się reedycja książki z okładką i tytułem gry. Zagranie, owszem, czysto marketingowe, jednak trudno potępiać jakąkolwiek akcję, która w nieszkodliwy sposób rozwija czytelnictwo.

Co dalej? Książka żyje, inspirowane nią dzieła również. Dmitrij Głuchowski przyznał, iż jego "Metro 2033" korzysta z pomysłu Strugackich. Powstają też kolejne gry komputerowe korzystające z idei stalkerów. Mało tego, "Piknik" uznać można za świętą księgę urban exploringu (więcej o urbeksie tutaj). Tymczasem jednak okazuje się, że najmłodsze pokolenia oryginalnej powieści, od której to wszystko się zaczęło, po prostu nie znają. Dlatego dziś ją przypominam i zachęcam wszystkich gorąco do lektury!

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

science fictionstalker