25

Sprawdzamy najnowsze iTunes 11!

Apple kazało nam czekać miesiąc dłużej niż pierwotnie zakładano, ale już jest – jedenasta wersja odtwarzacza iTunes. Aplikacja doczekała się zmiany oprawy wizualnej oraz pojawiła się cała seria nowości – takich smaczków, których wyraźnie brakowało w poprzednich wersjach. Korzystając z iTunes 11 odczuwamy także intencje Apple wobec wykorzystania iCloud. Od teraz to nie nasz komputer […]

Apple kazało nam czekać miesiąc dłużej niż pierwotnie zakładano, ale już jest – jedenasta wersja odtwarzacza iTunes. Aplikacja doczekała się zmiany oprawy wizualnej oraz pojawiła się cała seria nowości – takich smaczków, których wyraźnie brakowało w poprzednich wersjach. Korzystając z iTunes 11 odczuwamy także intencje Apple wobec wykorzystania iCloud. Od teraz to nie nasz komputer ma być magazynem multimediów, a chmura.

Pierwsze co zauważymy to odświeżona ikonka aplikacji – barwa nutki wewnątrz koła zmieniła się z czarnej na srebrną. Delikatna, lecz rzucająca się w oczy zmiana.Po otwarciu odtwarzacza zostaniemy przywitani króciutkim samouczkiem i prośbą o udostępnienie Apple informacji na temat posiadanych przez nas utworów, by móc je uzupełnić o okładki, nazwy albumów czy daty wydania.

Gdy to zrobimy od razu zauważymy, że aplikacja nabrała przestrzeni – mam tu na myśli rozmieszczenie okładek albumów po same krawędzie, bez marnotrawstwa powierzchni. Przyciski sterujące – poprzedni, odtwarzaj/pauza, wstecz są teraz nieco większe, przez co nieco łatwiej na nie trafić. Menu kategorii po lewej stronie, zostało zsunięte w listę rozwijaną, a opcje wyświetlania zawartości zostały umieszczone zaraz obok.

Zupełnie nowym sposobem zagłębiania się w dostępne w albumach utwory uzyskamy po jednokrotnym kliknięciu na okładkę płyty. Po miłej dla oka animacji ujrzymy listę utworów na tle przeważających w okładce barw, tak więc dla każdego z albumów tło będzie zazwyczaj zupełnie inne. Ubolewam nad brakiem funkcji, z której korzystałem naprawdę często – po najechaniu na okładkę ukazywała się opcja „Odtwarzaj”, więc bardzo szybko można było rozpocząć odtwarzanie całego albumu. Dostępna jest także opcja „W sklepie”, po której wybraniu obok listy naszych utworów zostanie wyświetlona sugerowaną zawartością sklepu, która pasuje do wybranego przez nas albumu czy wykonawcy.

Jeżeli zdecydujemy się na przeglądanie naszej muzycznej kolekcji według np. wykonawców lub gatunków, to zastosowany zostanie dwukolumnowy widok, który sprawdza się wręcz znakomicie – odnalezienie wykonawcy jest teraz łatwiejsze i wystarczy na nie kliknąć, by po prawej stronie zobaczyć wszystkie jego albumy/utwory.

W centralnej górnej części iTunes jak zawsze znajdziemy informacje na temat aktualnie odtwarzanego utworu i na pierwszy rzut oka nic nie się tu nie zmieniło. Nic bardziej mylnego – pojawiła się opcja poglądu listy następnych w kolejce utworów, którymi możemy swobodnie zarządzać: zmieniać kolejność, usuwać i dodawać nowe, a po naciśnięciu małej ikonki zegarka pojawi nam się lista ostatnio słuchanych utworów. Widoczne na prawo strzałki pozwalają na przełączanie się pomiędzy dziejącymi się w tle akcjami, jak na przykład pobieranie aplikacji czy odcinka podcastu.

Porządnej modernizacji doczekała się wyszukiwarka wewnątrz aplikacji – po rozpoczęciu wpisywania ciągu znaków odpowiednie propozycje będą widoczne zaraz poniżej, co ważne, podzielone na kategorie (np. albumy, utwory, wykonawcy). W iTunes 11 zupełnie inaczej rozwiązano także podgląd pobieranych w tle multimediów – są one dostępne w osobnym oknie, które ujrzymy po naciśnięciu strzałki w górnym prawym rogu. Zmianie uległy także sposoby wyświetlania naszych podcastów – dwukolumnowy widok pozwala na szybkie przełączanie się pomiędzy subskrybowanymi podcastami i podgląd dostępnych odcinków.

Jedną z najbardziej oczekiwanych zmian jest zupełnie nowy miniodtwarzacz – z jego poziomu nareszcie możemy rzeczywiście zarządzać odtwarzaną muzyką. Po najechaniu na niego kursorem informacje o utworze i wykonawcy zostaną zastąpione dużymi przyciskami sterującymi. Tutaj również możemy podejrzeć następne w kolejce utwory i nimi manewrować.

Miłym dodatkiem jest niewielka strzałeczka znajdująca się zaraz obok okładki – dzięki niej błyskawicznie możemy między innymi dodać odtwarzany utwór do playlisty lub skoczyć do listy wszystkich albumów wykonawcy. Odnośnie playlist…

… ich tworzenie jest teraz czystą przyjemnością. Po utworzeniu nowej, pustej listy wybieramy przycisk po prawej stronie „Dodaj do…” i za pomocą metody przeciągnij i upuść układamy własną playlistę. Od tej pory mamy na bieżąco podgląd naszej listy w kolumnie po prawej, dzięki czemu łatwiej jest dobierać kolejne kawałki.

Nieco inaczej wygląda teraz sklep iTunes Store – wygląd został jeszcze bardziej ujednolicony z tym co znamy z urządzeń z iOS, a by się do niego dostać klikamy teraz na przycisk iTunes Store w prawym górnym rogu. Doceniam natomiast takie opcje jak możliwość pokazywania/ukrywania muzyki dostępnej z chmury – co więcej, po dwukrotnym kliknięciu niepobrane wcześniej utwory są streamowane, a nie pobierane (podobnie jak w iOS6).

Na obecną chwilę nowe iTunes zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Zaawansowany miniodtwarzacz, nowy sposób prezentacji multimediów i integracja z iCloud – to tylko trzy najważniejsze zmiany w iTunes 11. Choć są pewne niedociągnięcia – takie jak „zakopane” opcje sortowania (podpowiadam: Pasek Menu -> Widok -> Opcje widoku) czy brak widoku łączonego (listy utworów z okładkami z opcją ustawiania wielkości okładek). Możliwe, że coś umknęło mojej uwadze, dlatego jeżeli jeszcze coś nowego zauważyliście, podzielcie się z nami w komentarzach.